Katecheta 2/2008 » "...EXEMPLA TRAHUNT" » KŁOPOTLIWE PYTANIA »

Cz można wypisać się z Kościoła katolickiego?

Prześlij Drukuj
Odpowiedź na postawione pytanie wydaje się oczywista: nie należy się wypisywać z Kościoła. Zanim jednak postaramy się podać racje skłaniające do trwania w Kościele, należy stwierdzić, że – paradoksalnie - do Kościoła nie można się też zapisać.
Odpowiedź na postawione pytanie wydaje się oczywista: nie należy się wypisywać z Kościoła. Zanim jednak postaramy się podać racje skłaniające do trwania w Kościele, należy stwierdzić, że – paradoksalnie - do Kościoła nie można się też zapisać. Choć wstąpieniu do Kościoła towarzyszy stosowny wpis w parafialnych księgach metrykalnych (zgodnie z kanonem 535 § 2 Kodeksu prawa kanonicznego), a jego dokonanie jest obowiązkiem spoczywającym na proboszczu parafii, to jednak wejście we wspólnotę z Kościołem nie dokonuje się poprzez ów wpis. On jest jedynie świadectwem aktu, jaki dokonał się wewnątrz człowieka – w jego nieśmiertelnej duszy. Kościół nie jest zwykłą ludzką wspólnotą. Ludzkie społeczności, takie jak partie polityczne, stowarzyszenia, spółdzielnie czy kluby, w swoich statutach podają warunki, jakie muszą spełnić aspirujący do nich kandydaci. Jednakże dobra i wolna wola oraz spełnienie określonych warunków nie są wystarczające do wstąpienia do Kościoła. Do tego potrzebna jest wiara. Kościół jest bowiem nade wszystko wspólnotą wiary.
Zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II, „(...) do społeczności Kościoła wcieleni są w pełni ci, którzy mając Ducha Chrystusa w całości przyjmują całą jego strukturę i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia oraz w jego widzialnym organizmie pozostają z Chrystusem, który rządzi nim przez papieża i biskupów, złączeni więzami wyznania wiary, sakramentów i kościelnego zwierzchnictwa oraz komunii (…). Wszystkie zaś dzieci Kościoła pamiętać powinni o tym, że swój uprzywilejowany stan zawdzięczają nie własnym zasługom, lecz szczególnej łasce Chrystusa” (Lumen gentium, 14).
Przynależność do Kościoła rozpoczyna się w momencie przyjęcia sakramentu chrztu świętego, poprzez który człowiek staje się chrześcijaninem, a więc kimś podobnym do Chrystusa. „Ochrzczony, wszczepiony w Chrystusa przez chrzest, upodabnia się do Niego. Chrzest opieczętowuje chrześcijanina niezatartym duchowym znamieniem (charakterem) jego przynależności do Chrystusa. Znamienia tego nie wymazuje żaden grzech, chociaż z powodu grzechu chrzest może nie przynosić owoców zbawienia” (KKK 1272). Przynależność do Kościoła wynika więc z przyjętego chrztu, którego skutkiem jest właśnie podobieństwo do Pana Jezusa. Ono decyduje o włączeniu ochrzczonego w społeczność Kościoła. Świadome i dobrowolne zerwanie społeczności z Kościołem jest grzechem śmiertelnym (por KKK 817 i 2089). Grzech ten nazywa się apostazją. Ma on miejsce poprzez przyjęcie innej religii, całkowite zanegowanie transcendencji dokonane w formie prywatnej lub też publiczne, czyli formalne oświadczenie wystąpienia z Kościoła.
Grzech apostazji polega na świadomym i dobrowolnym odrzuceniu - wynikającego z chrztu - obowiązku „wyznawania przed ludźmi wiary, którą otrzymali od Boga za pośrednictwem Kościoła, i uczestniczenia w apostolskiej i misyjnej działalności Ludu Bożego” (KKK 1270). Wiara nie jest przecież sprawą prywatną. Choć jej wyznawanie ma wymiar osobisty, zachowuje przy tym charakter publiczny. Zerwanie więzi z Kościołem jest równoznaczne z wyparciem się wiary, która „(...) potrzebuje wspólnoty wierzących. Każdy wierny może wierzyć jedynie w wierze Kościoła” (KKK 1253).
Grzech wystąpienia z Kościoła jest skierowany przeciwko kościelnej wspólnocie. Jest on jednakże w istocie grzechem przeciwko samemu Chrystusowi. Chrystus Pan żyje bowiem w swoim Kościele. „Stając się członkiem Kościoła, ochrzczony »nie należy już do samego siebie« (1 Kor 6,19), ale do Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał. Od tej chwili jest powołany, by poddał się innym i służył im we wspólnocie Kościoła, by był »posłuszny i uległy« (Hbr 13,17) przełożonym w Kościele, by ich uznawał z szacunkiem i miłością” (KKK 1269). Dokonujące się w akcie apostazji w sposób formalno-prawny zerwanie więzi z Kościołem, nie powoduje jednak zerwania więzi sakramentalnej, zapoczątkowanej na chrzcie świętym. Przez grzech zostaje ona jedynie osłabiona. Można powiedzieć, że zerwanie to dokonuje się w sposób całkowicie jednostronny (ze strony człowieka). Podobieństwa do Chrystusa nie jest jednak w stanie wymazać żaden grzech, nawet grzech apostazji, choć z jego powodu zbawienie człowieka staje się wątpliwe (por. KKK 1272).
Konsekwencje publicznego zerwania więzi z Kościołem określa Kodeks prawa kanonicznego; mówi on o obowiązku trwania na zawsze we wspólnocie z Kościołem (kan. 209 § 1). Wykraczający przeciwko temu obowiązkowi poprzez odstąpienie od Kościoła podlegają karze ekskomuniki (kan. 1364), co oznacza niemożliwość przystępowania do sakramentów, a nawet udziału w ich sprawowaniu (kan. 1331). Apostacie należy odmówić także katolickiego pogrzebu oraz odprawienia Mszy św. pogrzebowej w jego intencji (kan. 1184 i 1185).
Co ma więc uczynić człowiek, który w swojej ocenie utracił wiarę? Na pewno nie powinien podejmować żadnych pochopnych decyzji. Budzące się wątpliwości, poczucie opuszczenia przez Boga, a nawet słuszny bunt przeciwko złemu postępowaniu ludzi Kościoła nie są wystarczającymi motywami do zerwania więzi z Kościołem. Jest on bowiem „(...) równocześnie widzialny i duchowy, jest społecznością hierarchiczną i Mistycznym Ciałem Chrystusa. Jest jeden, utworzony z elementu ludzkiego i elementu Boskiego. To czyni go tajemnicą, którą może przyjąć tylko wiara” (KKK 779). Spojrzenie w perspektywie tajemnicy pozwala zauważyć, że „Kościół jest narzędziem Chrystusa. W Jego rękach jest narzędziem Odkupienia wszystkich, powszechnym sakramentem zbawienia, przez który Chrystus ukazuje i zarazem realizuje tajemnicę miłości Boga do człowieka. Kościół jest widzialnym planem miłości Boga do człowieka, planem, który pragnie, aby cały rodzaj ludzki utworzył jeden Lud Boży, zrósł się w jedno Ciało Chrystusa i scalił się w budowie jednej świątyni Ducha Świętego” (KKK 776). „Podczas gdy Chrystus »święty, niewinny, nieskalany« (Hbr 7,26), nie znał grzechu (2 Kor 5,21), lecz przyszedł jedynie dla przebłagania za grzechy ludu (por. Hbr 2,17), Kościół, w którego łonie znajdują się grzesznicy, święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, nieustannie podejmuje pokutę i odnowę” (Lumen gentium, 8). Właśnie w tym duchu – pokuty i spodziewanej odnowy – należy przyjmować słabości ludzi Kościoła, oczekując odnowy Jego oblicza. Nadziei potrzebuje także człowiek mający poczucie utraty wiary czy też odrzucenia przez Boga. Niekiedy jedynym wyrazem nadziei jest cierpliwość w znoszeniu prób i przeciwności. Benedykt XVI w encyklice Spe salvi  naucza, że cierpliwość pozwala na trwanie „(...) w wierności Bogu, na fundamencie pewności Przymierza, w świecie, który sprzeciwia się Bogu. Tak więc słowo to oznacza nadzieję, którą się żyje, życie oparte na pewności nadziei” (por. Spe salvi, 10).
 
 
ks. Krzysztof Różański
 
Autor – mgr teologii i filozofii, wychowawca w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu, prowadzi ćwiczenia z historii filozofii ze studentami na Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu.

Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.

strony internetowe Strony internetowe Poznań, Agencja Reklamowa Poznań, Systemy Zarządzania Treścią Agencja Reklamowa eCreo