"Jazda bez trzymanki..." Postawić na pomysł
Ten dzień mocno zapisał się w mojej pamięci… Mój starszy kuzyn właśnie namówił mnie i dalszych kuzynów na zjazd rowerem z trybun stadionu sportowego. Wielki, wysoki betonowy podjazd wabił i kusił, niczym pieśń syren z epopei Homera.
Wyzwanie było pozornie proste, szkopuł tkwił w tym, by zjechać bez trzymania się kierownicy roweru. Jako siedmiolatka, jedyna wśród męskiej części tejże społeczności, przyjęłam za punkt honoru wykonanie zadania. Uznanie, satysfakcja, chęć podjęcia ryzyka były silniejsze od jakiegokolwiek głosu rozsądku. Wjechałam na samą górę, ustawiłam rower i kierownicę, spojrzałam na poważne miny chłopaków, wzięłam głęboki oddech i ruszyłam. Bałam się niebotycznie, trzęsłam się chyba bardziej niż mój rower jadący po nierównym podłożu, ale puściłam kierownicę. Intuicyjnie rozłożyłam ręce, by złapać równowagę i... udało się. Przejechałam tak pięć metrów. Kiedy kierownica pod wpływem zwiększającej się prędkości „wypadła” z rytmu, trzeba było hamować. Nacisnęłam przednie hamulce i mój rower zadziałał jak katapulta. Wyrzucona do przodu, uderzyłam twarzą o kamieniste podłoże
UWAGA!!!
Aby otrzymać jednorazowy dostępu do artykułu wyślij sms o treści p155.kod pod numer 7238. W ciągu kilku minut otrzymasz w odpowiedzi sms zawierający kod dostępu. Wpisz go w pole "kod" i kliknij dalej. Cena jednego kodu wynosi 2 PLN.
Jeśli pojawiły się jakiekolwiek problemy związane z dostepem do artykułów, skorzystaj z pomocy
Uwaga! Serwis jest dostepny tylko z komórek operatorów krajowych.
Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.
strony internetowe
Agencja Reklamowa
eCreo



Prześlij
Drukuj