Katecheta 7-8/2001 » "...EXEMPLA TRAHUNT" » METODY PRACY NA LEKCJI »

Wyzwolenie dla wszystkich (powiązania biblijne, praca z formularzem)

Prześlij Drukuj

Celem katechezy dla klas II gimnazjalnych (program: W drodze do Emaus) było uświadomienie, że grzech to utrata wolności. Obrazem takiej sytuacji jest biblijne opowiadanie o niewoli egipskiej oraz obudzenie przekonania, że to Bóg jako pierwszy wychodzi z inicjatywą wyzwolenia człowieka z tego stanu i tylko On ma taką moc.

Celem katechezy dla klas II gimnazjalnych (program: W drodze do Emaus) było uświadomienie, że grzech to utrata wolności. Obrazem takiej sytuacji jest biblijne opowiadanie o niewoli egipskiej oraz obudzenie przekonania, że to Bóg jako pierwszy wychodzi z inicjatywą wyzwolenia człowieka z tego stanu i tylko On ma taką moc.

    Modlitwa: Wierzymy, Panie, że teraz przychodzisz do każdego z nas. Wierzymy, że jest to czas Twojego działania. Chwała Ojcu...

    Wprowadzenie. Pomyśl, co jest twoim zniewoleniem? Może jest to jakiś grzech, który co prawda ciągle wyznajesz na spowiedzi św., ale on i tak powraca. Może jest to jakaś słabość, jakaś wada. Nazwij to. Co powinieneś zrobić, aby odzyskać wolność?

    Aktywizacja (1)

    Zadanie: Poszukaj powiązań, skojarzeń i zależności myślowych w tekstach zaczerpniętych ze Starego i Nowego Testamentu. Zaznacz je, używając kolorowych mazaków. Każdą zależność zaznacz innym kolorem.

    Metoda: powiązania biblijne[ 1 ]

    Pomoce: teksty: Wj 1,13; Wj 3,7-8.10.14b; Wj 3,23-25; J 8,28-29; J 8,34; Rz 6,17-18; Hbr 2,9-15 (zał. 1).

    Podział klasy na grupy sześcioosobowe i praca w parach nad tekstem.

    Prezentacja: wymiana prac na zasadzie karuzeli w obrębie jednej grupy.

    Puenta. Próbowaliśmy wyjaśnić wydarzenia ze Starego Testamentu w świetle wydarzeń Nowego Testamentu. Zapewne każdy zauważył pewne analogie, ciągłość. Biblijne opowiadanie o niewoli egipskiej jest obrazem człowieka, który utracił wolność na skutek grzechu. To mój i twój obraz. Ale pamiętaj, że Bóg jest zawsze tym, który podejmuje inicjatywę ratowania człowieka. To On ratuje przed zgubnymi konsekwencjami zniewolenia, grzechu. Czyni to w każdym czasie. Dzisiaj również.

    Aktywizacja (2)

    Zadanie: Wypełnij formularz z nie dokończonymi zdaniami. Trzecią część formularza wypełnij po przeczytaniu tekstu świadectwa.

    Metoda: praca z formularzem.

    Pomoce: formularz (zał. 2), czasopisma z tekstami świadectw (zał. 3-7).

    Podział klasy na pięć grup.

    Prezentacja: jedna osoba z dowolnej grupy odczytuje uzupełniony tekst (część 1 i 2). Następnie uczniowie wpisują tekst do zeszytu. Trzecia część formularza jest indywidualnie uzupełniana w zeszycie w trakcie przedstawiania prac kolejnych grup na forum.

    Puenta. Dzisiaj Bóg działa dokładnie tak samo jak kiedyś. Jest Bogiem żywym. Świadectwa młodych ludzi są najlepszym dowodem na to, że Bóg ma moc, a przy tym jest życzliwy, przyjacielski i zatroskany o każdego, o ciebie i o mnie. Wyzwala nas z naszych zniewoleń, przede wszystkim poprzez sprawowane w Kościele sakramenty oraz modlitwę. Prowadzi każdego ku pełnej wolności.

    Modlitwa: Przypomnij sobie, co jest twoją niewolą? Dlaczego ciągle pozostajesz w niewoli konkretnego grzechu? Może nie pozwalasz Bogu prowadzić się do "Ziemi Obiecanej?" Może polubiłeś swój Egipt i byłoby ci z tym zupełnie dobrze, gdyby nie wyrzuty sumienia od czasu do czasu? A może nie wierzysz, że On ma moc ciebie wyzwolić?

    Czy chcesz być wolny? Jeżeli wierzysz, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli rzeczywiście pragniesz wyzwolenia - proś! Proś bardzo konkretnie, a otrzymasz upragnioną wolność, bo to Jezus zapewnia nas: "Proście, a będzie wam dane..."

 

RELACJA Z PRZEPROWADZONEJ KATECHEZY

    Przygotowując tę katechezę, uznałam, że zastosowanie metody powiązań biblijnych do analizy tekstów Pisma św. jest konieczne, aby głębiej zrozumieć biblijny obraz niewoli w świetle tajemnicy Jezusa Chrystusa. Obawiałam się, że nieznana uczniom metoda zajmie zbyt dużo czasu i zabraknie go na to, co najważniejsze - na osobistą refleksję końcową. Dlatego zastosowałam pewną modyfikację (aktywizacja 1). Po wytłumaczeniu ogólnej zasady pracy z tekstem, po przeczytaniu fragmentów z Księgi Wyjścia, wspólnie poszukaliśmy powiązań. To zachęciło uczniów do dalszych poszukiwań. W pierwszej klasie, w której przeprowadzałam tę katechezę, uczniowie pracowali w zespołach sześcioosobowych. W następnych dwóch - praca przebiegała w parach, a następnie wymieniano je na zasadzie karuzeli. Uznałam, że ten sposób pracy daje możliwość lepszej analizy tekstu, eliminuje głośne czytanie w grupie, daje możliwość większego skupienia się na wykonywanym zadaniu.

    Przykłady powiązań jakie znaleźli uczniowie:

  • Bóg wybiera i posyła Mojżesza - Jezus mówi, że to Ojciec Go posyła i On jest Jemu posłuszny;
  • Jezus jest Bogiem, który ma na imię JESTEM, KTÓRY JESTEM;
  • grzech to niewola, udręka, bezwzględne zmuszanie, jęk;
  • synowie Izraela - niewolnik grzechu, mój lud;
  • uwolnieni od grzechu - ulitował się nad nimi, pamiętał o swoim przymierzu, spojrzał Bóg;
  • oddaliście się w niewolę sprawiedliwości, dzięki niech będą Bogu za to - wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód;
  • wyprowadzić z tej ziemi - pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią;
  • diabeł - król egipski;
  • widzimy Jezusa chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci - pamiętał bowiem o swoim przymierzu, ulitował się nad nimi, wysłuchał Bóg.

    Podsumowaniem tego etapu pracy oraz aktualizacją problemu niewoli grzechu było wypełnienie formularza (załącznik 2). Uczniowie chętnie czytali i analizowali teksty świadectw. Skrócone wersje świadectw zamieściłam w załącznikach 3 - 7. Na katechezach młodzież pracowała, mając do dyspozycji konkretne czasopismo. Niezamierzonym owocem pracy było kilka pytań dotyczących możliwości prenumeraty.

    Ponadto stwierdzono, że Bóg wyzwala dzisiaj przez:

  • sakramenty: szczególnie spowiedź św., Eucharystię,
  • modlitwę wspólnotową,
  • wytrwałą modlitwę osobistą,
  • modlitwę o uzdrowienie,
  • modlitwę o łaskę wiary,
  • Niepokalanemu Sercu Maryi,
  • czytanie Pisma Świętego,
  • rekolekcje.

    Bóg, wyzwalając człowieka, posługuje się innym człowiekiem: kapłanem, spowiednikiem, przyjacielem, rodzicami lub... dobrym czasopismem.

    Mam wrażenie (i również nadzieję), że modlitwa końcowa była dla uczniów czasem stanięcia przed Bogiem ze swoim grzechem, słabością oraz chwilą pełnej wiary prośby o wyzwolenie do wolności dziecka Bożego.

 


ANEKS

Załącznik  1

    Egipcjanie bezwzględnie zmuszali synów Izraela do ciężkich prac (...) Wj 1,13.

    Pan mówił: "Dość napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie (...) zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi, do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód (...). Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów z Egiptu" (...). I dodał: "Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was" Wj 3,7-8.10.14b.

    Po długim czasie umarł król egipski: (...) "I wysłuchał Bóg ich jęku, pamiętał bowiem o swoim przymierzu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem. Spojrzał Bóg na Izraelitów i ulitował się nad nimi" Wj 3,23-25.

+ + +

    Rzekł do nich Jezus: "Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM; (...). A Ten, który mnie posłał, jest ze Mną; (...), bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba". J 8,28-29.

    Odpowiedział im Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Każdy kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu" J 8,34.

    Dzięki niech będą Bogu za to, że gdy byliście niewolnikami grzechu, daliście z serca posłuch nakazom tej nauki, której was oddano, a uwolnieni od grzechu oddaliście się w niewolę sprawiedliwości. Rz 6,17-18.

    Widzimy natomiast Jezusa (...) chwałą i czcią ukoronowanego za cierpienia śmierci (...). Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci, podlegli byli niewoli Hbr 2,9-15.

 

Załącznik  2

RYS1

 

Załącznik  3

    Z pornografią (...) zetknęłam się jako dziewięcioletnie dziecko przez nieuwagę moich rodziców. (...) Ilustracje, które wtedy oglądałam, wywarły na mnie ogromne wrażenie. To, co zniszczyły we mnie i skrzywiły, dało o sobie znać szczególnie w okresie dorastania. Mój problem rozpoczął się pod koniec szkoły podstawowej. Co gorsze, sama karmiłam się wtedy złą literaturą. Skutki były opłakane. Zanim zdałam sobie sprawę, jakie to wielkie i destruktywne zło, tkwiłam w nałogu samogwałtu po uszy. Czułam się zniewolona i własnymi siłami nie mogłam z tym zerwać. Próbowałam walczyć, mówiłam sobie: "już nigdy więcej" - lecz ciągle przegrywałam. To było bardzo upokarzające, a ja czułam wstręt do samej siebie. (...) Jednak Pan dał mi łaskę wiary, że tylko On może mnie uleczyć. Pamiętam, że nieraz wołałam do Niego jak ewangeliczny trędowaty: "Panie, jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić!" I dodawałam: "Proszę powiedz: CHCĘ, bądź uzdrowiona!" I podczas którejś spowiedzi stał się cud. Pan Jezus mnie uzdrowił! Wszystko jakby "ręką odjął". Nawet nie było pokus. Dziś, z perspektywy kilku lat, widzę, że jeszcze długo leczył (a może do dziś leczy) rany mego serca, które zadał mi ten grzech. Ale dziś jestem już wolna i szczęśliwa. I zawdzięczam to Jezusowi, który jest moim najlepszym Przyjacielem! Z gorącymi pozdrowieniami dla całej redakcji i wszystkich czytelników "Miłujcie się". Ewa

    ("Miłujcie się" nr 1-2/2000, s. 41)

 

Załącznik  4

    Na początku lipca 1996 roku moja dziewiętnastoletnia córka Kasia znalazła się w szpitalu. Diagnoza brzmiała: guz w nadnerczu o wymiarach 3-4 cm i zmiany nowotworowe w wątrobie. To było bardzo trudne doświadczenie. Musiałam się realnie liczyć ze śmiercią dziecka, które było w wiośnie życia, które dopiero w nie wkraczało... Nastała ciemna noc mojej duszy. Moja wspólnota "Nowe Jeruzalem" przy kościele św. Katarzyny w Krakowie podjęła modlitwę o łaskę uzdrowienia. Wiele też innych bliskich mi osób podjęło w tej intencji modlitwę (...). Którejś nocy (...) wstałam, zaczęłam się modlić. Zobaczyłam, że nie jest możliwe, abym powiedziała: "Bądź wola Twoja", zgadzając się na ewentualną śmierć Kasi (...). Nie wiem, jak to się stało, że przed piątą rano w zupełnej wolności i pokoju serca powiedziałam: "Niech się stanie, jak chcesz. Zgadzam się na wszystko. Najważniejsze, żeby była zbawiona". Moje serce ogarnął głęboki pokój i ciemność odeszła. W kilka godzin później pojechałam do szpitala. Dowiedziałam się, że nagle wyniki laboratoryjne zaczęły zmieniać się na lepsze. Bardzo wyraźny obraz choroby został zamazany. Lekarze byli poruszeni, gdyż Kasia za parę dni miała jechać do Warszawy na operację w klinice. W tym samym dniu wieczorem było w naszym kościele spotkanie modlitewne. Właściwie była to modlitwa o cud uzdrowienia. W kilka dni później tomograf komputerowy wykazał i potwierdził zaniknięcie guza. Znacznie poprawiły się też wyniki wątroby. Wkrótce Kasia została wypisana ze szpitala "w stanie dobrym". Nie zastosowano żadnego leczenia. Zalecono tylko określoną dietę i kontrolę. W październiku 1996 roku przeprowadzono badania kliniczne, które potwierdziły dobry stan zdrowia Kasi. Jest zdrowa do dzisiejszego dnia! Krystyna".

    (Wydanie specjalne "Zeszytów Odnowy" z okazji Roku Ducha Świętego, Kraków 1998, s. 49)

Załącznik  5

    (...) Na początku kupowałam "Bravo", aby dowiedzieć się, co słychać u moich ulubionych zespołów i wokalistów, po czym czytałam gazetę od deski do deski. (...) Stało się też dla mnie normalne to, że 14-15-letnie dziewczyny pytały o skuteczne środki antykoncepcyjne, bo chciały zacząć współżycie. Tam oczywiście udzielano im fachowych odpowiedzi na ten temat. Wreszcie pod wpływem tej "trucizny", sama zaczęłam marzyć o księciu, który zaspokoiłby moje pragnienia. (...) I znalazłam to, czego chciałam. Wpadł mi w oko pewien... żonaty facet. Był dużo starszy ode mnie. Zaczął mnie podrywać, a ja na to pozwalałam. (...) Spotykaliśmy się często, nikt niczego nie podejrzewał, bo współpracowaliśmy ze sobą. (...) Przyszły wakacje, wyjechałam w sierpniu w góry. Tam chodziłam do kościoła i gorąco modliłam się, aby to się skończyło, gdyż zaczęło mnie coś dręczyć. Zwierzyłam się poznanej tam koleżance i było mi trochę lżej. Po miesiącu wróciłam do domu. Tego samego dnia zobaczyłam go na ulicy... i poczułam wstręt do samej siebie i do niego też. (...) Przestałam czytać "Bravo". Zaangażowałam się w życie Kościoła. Dziś mam wspaniałego duchowego przewodnika i przyjaciela. (...) Bóg jest przy mnie i mnie umacnia. W chwilach słabości, zwątpienia biegnę do konfesjonału, by pozbyć się obaw, wątpliwości, potem biorę do ręki "Miłujcie się". Wiem, że dopóki trwać będę w Bogu, a On we mnie, moja noga nie poślizgnie się, a ja będę szczęśliwa. Ania.

    ("Miłujcie się" nr 9-10/1999, s. 43)

Załącznik  6

    (...) W wieku 15 lat, może trochę nieświadomie, wpadłem w nałóg masturbacji. Teraz zdaję sobie sprawę, że to były namowy złego: spróbuj, wszyscy tak robią, to jest fajne. Z dnia na dzień pogrążałem się w błoto grzechu, kiedy zdawałem sobie sprawę, że jestem niewolnikiem samogwałtu. Idąc do spowiedzi, sądziłem, że Bóg mnie z tego wyratuje, jednak bez współdziałania człowieka i wysiłku z jego strony, Pan nie może uczynić cudu. Moje ciało i ja sam stały się dla mnie podłe. Przyszedł jednak dobry czas, kiedy w moim sercu pojawił się bunt. Wyjechałem na rekolekcje (...), zacząłem czytać pisma katolickie, aż natrafiłem na "Miłujcie się". Pierwszy numer przeczytałem "od deski do deski". Nie wiedziałem wcześniej, że istnieje takie rewelacyjne pismo! Śmiem twierdzić, że właśnie ono wiele uczyniło i czyni nadal w mojej drodze do wyzwolenia.

    (...) Zdecydowałem się porzucić to grzeszne przyzwyczajenie i prawdziwie przeżyć nie tylko święta, ale całe życie. Odmówiłem Nowennę do Najświętszego Serca Pana Jezusa i zaufałem Panu. Od mojej gorącej modlitwy minęły dopiero dwa miesiące, w ciągu których starałem się codziennie przyjmować Komunię św. Uważam, że stał się cud (...). Dzisiaj, dzięki ufności w Miłosierdzie Boże, nie czuję wewnętrznych chęci do tego nałogu. Ba! Brzydzę się nim i uważam ostatnie lata za zmarnowane. Obecnie czuję się wolny, a moja wiara się pogłębia. (...) Teraz mam 18 lat, uczę się w liceum, przede mną matura. (...) Wzywam do tego, aby młodzi ludzie z podobnymi problemami zaufali Sercu Jezusa oraz Niepokalanemu Sercu Maryi - są to nieskończenie głębokie studnie pełne wody żywej, z których warto czerpać zdroje łask i pić do woli. Piotr.

    ("Miłujcie się" nr 3-4/1999, s. 43)

Załącznik  7

    (...) Chcę opisać piekło, jakie uczyniły w moim życiu papierosy. Mój pierwszy papieros zapaliłam w wieku 16 lat. (...) Początki były beztroskie i spokojne. Kupowałam paczkę na dwa miesiące, delektując się nikotyną. (...) Byłam nieśmiałą i niepewną, zamkniętą w sobie dziewczyną i prawdopodobnie chęć pozyskania towarzystwa spowodowała, że pierwsza poszłam do tych, które już paliły. Mając 18 lat (...) uciekłam z domu w Polskę. Po koszmarnych przejściach wróciłam do mojej rodziny, której wiele zawdzięczam. Zaczęłam bardzo dużo palić prawdopodobnie pod wpływem przeżyć, czy też z chęci i braku "czegoś". (...) Mój dzień zaczynał się i kończył papierosem. To był mój narkotyk. Zapalałam papierosa zaraz po przebudzeniu, niemal równocześnie z poranną toaletą i obowiązkowo przed śniadaniem. Z biegiem czasu pojawiło się odpalanie jednego papierosa od drugiego i okropny nikotynowy głód, kiedy kończyły mi się paczki. (...) Kiedy miałam 18-19 lat wiedziałam, że byłam w nałogu, który zawładnął mną zupełnie. (...) Zbierałam również pety z ulicy. Wówczas chodziłam do kościoła, ale tylko na niedzielne Msze. Lubiłam wejść, gdy kościół był pusty, by pobyć z nieznanym Bogiem, o którym po prostu wiedziałam, że jest i w którego wierzyłam. Modliłam się, nie myślałam jednak, by prosić o pomoc w rzuceniu nałogu. (...) Zdawałam sobie sprawę z uzależnienia. Nie potrafiłam z niego wyjść. Wówczas w moje ręce trafiło Pismo Święte i słowa: "Pan moją mocą i zbawieniem moim. Prowadzi mnie po właściwych drogach". Był to początek mojego intymnego, wewnętrznego kontaktu z Bogiem - Chrystusem. Czuwał nade mną, o czym sama nie wiedziałam. (...) Mając 22 lata, powiedziałam sobie: "Dosyć. Chcę przestać palić. Na zawsze". Wówczas poprosiłam Boga o pomoc, a właściwie to On sam z nią przyszedł. (...) Modliłam się wytrwale o przeciwstawienie się nałogowi. Udało się. Rzuciłam papierosy całkowicie. Poczułam się, jakby ktoś podniósł mnie z upadku i słabości, i na nowo powołał mnie do życia. Jestem Bogu za to wdzięczna do dziś. (...) Może mój list będzie przestrogą dla tych, którzy zaczynają palić albo stanie się pomocą dla tych, których nałóg już dotknął. Życzę wszystkim młodym ludziom, którzy borykają się z problemem palenia, wiary w Boga. Zaufajcie Mu i módlcie się. On Sam przyjdzie wam z pomocą. Ela (lat 27).

    ("Miłujcie się" nr 5-8/1999, s. 45)



Jolanta Piotrowicz - katechetka z Lęborka.

 

 1  Istotą tej metody jest zaznaczanie - przy pomocą linii - powiązań między słowami lub zdaniami z różnych tekstów.


Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.

strony internetowe Strony internetowe Poznań, Agencja Reklamowa Poznań, Systemy Zarządzania Treścią Agencja Reklamowa eCreo