|
Sytuacja w świecie współczesnym może napawać lękiem. Po tym wszystkim, co ludzie „zrobili” z dzisiejszym światem i z samym człowiekiem, mają prawo się lękać, ale też mają prawo jeszcze mocniej poszukiwać nadziei. Im groźniejsze są oznaki beznadziejności, tym mocniejszych fundamentów winien poszukiwać człowiek, by móc – pomimo wszystko – trwać w nadziei. Im więcej ludzi, niestety także chrześcijan, doznaje w dzisiejszym w świecie rozterek, żyje pomiędzy ułudą, mitem nieograniczonych możliwości, samoodkupienia i samorealizacji a pokusą zwątpienia wśród częstych rozczarowań i porażek, tym bardziej konieczne jest poszukiwanie prawdziwego źródła nadziei[1]. |
|
|
Współczesny człowiek czuje się coraz bardziej zagubiony, samotny i niezrozumiany. Świat mediów epatuje doniesieniami z tragicznych wydarzeń, zewsząd wciskają się informacje o kryzysie – ekonomicznym, społecznym, ludzkim. Człowiek zawsze poszukiwał nadziei, dzisiaj jednak poszukuje jej szczególnie, czasami wręcz rozpaczliwie. Coraz większym uznaniem cieszą się więc usługi doradcze, psychologiczne, a nawet wróżbiarskie.
|
|
|
Święty Paweł Apostoł w Drugim Liście do Tymoteusza pisze: „przypominam ci, abyś rozpalił na nowo Boży dar łaski [charyzmat], który otrzymałeś przez nałożenie moich rąk” (2 Tm l,6). Charyzmat wymaga czuwania nad otrzymanym darem, tak jak ogień wymaga podtrzymywania, aby nie zgasł. Charyzmat ewangelizowania (katechizowania) trzeba stale podsycać, bo w przeciwnym wypadku może zaniknąć. |
|
|
Służebnica Boża María del Carmen González-Valerio y Sáenz de Heredia urodziła się 14 marca 1930 r. w Madrycie, w Hiszpanii. Z powodu niebezpieczeństwa zagrażającego jej życiu została ochrzczona kilka godzin po narodzinach. W Wielki Czwartek, 6 kwietnia 1939 r., złożyła swe życie w ofierze Panu Bogu za zbawienie zabójców swego ojca, w szczególności za prezydenta Manuela Azaña, fanatycznego prześladowcy Kościoła, z którym utożsamiała wszelkie zło dziejące się we współczesnej jej Hiszpanii. Zmarła 17 lipca 1939 r. po kilku miesiącach ogromnych cierpień, spowodowanych okrutną chorobą. Jej proces beatyfikacyjny rozpoczął się w Madrycie 11 lipca 1961 r.; 12 stycznia 1996 r. Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił Maríę del Carmen czcigodną służebnicą Bożą, aprobując heroiczność jej cnót. |
|
|
Termin ‘apostolstwo’ łączy się z pojęciem ‘posłannictwo – misja’. W terminologii przedchrześcijańskiej grecki czasownik apostello (wysyłam) oznaczał np. wysłanie floty morskiej, a rzeczownik apostolos (wysłannik) wskazywał na dowodzącego nią admirała. Wyrazy te mogły też oznaczaćnp. skupisko kolonistów, którzy osiedlili się w krajach zamorskich[1]. |
|
|
Jan Paweł II – patrząc z podziwem, ale i troską na współczesne media – przeciwstawiał się traktowaniu ich tylko jako swoistych narzędzi czy technik. Uważał je raczej „za część pewnej kultury, wciąż jeszcze podlegającej ewolucji, której wszystkie implikacje nie są na razie dokładnie rozpoznane, a jej możliwości wykorzystywane są jak dotąd tylko częściowo”[1]. |
|
|
Jan Paweł II określa siebie samego jako kontynuatora katolickiej nauki o środkach społecznego przekazu (teologii mass mediów, zapoczątkowanej przez jego poprzedników), oraz przedstawiciela „mentalności soborowej” również w dziedzinie mass mediów[1].
Papież nie jest jednak tylko zwykłym stróżem i przekazicielem tej nauki. W wielu aspektach znacznie rozszerzył i pogłębił refleksję Kościoła dotyczącą omawianego zagadnienia. Będąc wyjątkowo „medialną osobowością”[2], doskonale odnajdywał się w świecie mediów, rozumiejąc ich znaczenie, ale również tkwiące w nich niebezpieczeństwa tak dla poszczególnego człowieka, jak i całej ludzkości. Wyrazem papieskiej troski i przenikliwego, pełnego mądrości spojrzenia na wielki świat mass mediów są niewątpliwie orędzia z okazji Dni Środków Społecznego Przekazu[3], orędzia kierowane do wszystkich chrześcijan i ludzi dobrej woli[4]. |
|
|
Minęło dwadzieścia lat od ukazania się adhortacji apostolskiej Christifideles laici. Dokument ten, ogłoszony przez papieża Jana Pawła II 30 grudnia 1988 roku, jest owocem synodu biskupów, który odbywał się w Rzymie w październiku 1987 roku.
|
|
|
W ostatnim czasie, gdy fiasko Traktatu Lizbońskiego (głosy płynące z Irlandii, Czech czy Szwecji) zarysowało się jako scenariusz najbardziej chyba dla Europy prawdopodobny, o problemie unijnej solidarności, o zagadnieniu integracji i zbliżaniu się narodów, o kultywowaniu europejskich wartości wypowiedział się słynny niemiecki filozof - Jürgen Habermas, ostatni bodaj żyjący przedstawiciel tzw. szkoły frankfurckiej. Niemiecki intelektualista, człowiek o dużej inteligencji i błyskotliwości, a także naukowej przyzwoitości, sformułował opinię, którą aktualnie po cichu podziela wielu Europejczyków, a mianowicie, że Europie jest obecnie niezwykle daleko do - osiągnięcia tych idei i zrealizowania tych programów, które przyświecały Ojcom Założycielom Wspólnoty i które miały stać się fundamentem rozwoju naszego kontynentu. Ów rdzeń - to przede wszystkim przedkładanie interesów wspólnotowych ponad interesy lokalne i narodowe, porzucenie partykularnych skłonności i ograniczeń, uniwersalizm międzyludzkich kontaktów, rozdzielenie religii i struktur politycznych, troska o praworządność i przestrzeganie praw człowieka.
|
|
|
We współczesnej myśli pedagogicznej, zwłaszcza pod wpływem I. Kanta, pojęcie „samowychowania”[1] rodzi szereg kontrowersji[2]. Idealistycznie pojęta „absolutna autonomia” I. Kanta zrodziła w pedagogice ideę „absolutnej autonomii wychowanka” w tzw. „samowychowaniu”. Idea ta doprowadziła do podważenia sensowności ogólnie rozumianego wychowania na rzecz samowychowania. Pojęcie to bliskie było dzisiejszym postulatom wychowania do niczym nieograniczonego indywidualizmu. |
|
Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.
strony internetowe
Agencja Reklamowa
eCreo


