|
Człowiek potrzebuje w swoim życiu przekonania o celowości i sensowności własnych działań. Świadomość celu ukierunkowuje ludzką aktywność, a sens nadaje jej znaczenie. Te dwa wymiary - łącząc się ze sobą - motywują do osobowego rozwoju. Chcemy wiedzieć, czemu coś służy i do czego prowadzi. Podejmując różne działania, planujemy, obmyślamy strategie, analizujemy możliwe scenariusze, czekamy na rezultaty. Nasze życie naznaczone różnymi stylami funkcjonowania, charakteryzuje się naprzemiennymi stanami satysfakcji i niezadowolenia, wzlotami i upadkami. Codzienność to pasmo powodzeń, sukcesów, ale też porażek i klęsk. Jedne sprawy z niebywałą łatwością doprowadzamy do końca, inne, wskutek piętrzących się trudności, porzucamy w pół drogi. Do jednych podchodzimy z radością, zachwytem, pasją; do drugich - z niechęcią, a nawet z nieukrywanym obrzydzeniem. Są zadania, które podejmujemy z biegu, bez specjalnego przygotowania, ale są i takie, których wykonanie nastręcza nam wiele kłopotów. Pierwsze, ugruntowują w nas poczucie własnej wartości, sprawczości, pomnażają stan psychicznej równowagi, zadowolenia z siebie. W przypadku drugich, borykamy się z silnym napięciem emocjonalnym, poczuciem dyskomfortu psychicznego, nieporadnością, bezradnością, stresem. |
|
|
Zadania stawiane przed współczesnym katechetą mogą przyprawić o prawdziwy zawrót głowy. Z jednej strony, oczekuje się, że będzie on dobrym nauczycielem religii, co oznacza właściwe przygotowanie merytoryczne i zawodowe, zgodne z najnowszymi trendami pedagogiki i dydaktyki. Takie wymagania stawia przed katechetą środowisko pedagogiczne, a więc władze oświatowe, dyrektorzy i nauczyciele. Z drugiej strony, istnieje powszechne przekonanie, że obok przekazywania młodemu pokoleniu prawd wiary, będzie on także uczył, jak według nich żyć. Oczekiwania tego typu kierują pod adresem katechety głównie rodzice oraz Kościół. To wszystko sprawia, że powinien on być jednocześnie nauczycielem wiary i świadkiem wiary. Jedynie zespolenie tych dwóch elementów w spójną całość gwarantuje, że katecheta będzie zasługiwał na miano dobrego, który w oczach nauczycieli, rodziców i dzieci okaże się katechetą z powołania. Aby zasłużyć na ten zaszczytny tytuł osoby uczące religii muszą stać się w równym stopniu wychowawcą dla innych, jak i dla samego samych. |
|
|
W posynodalnej adhortacji Sacramentum Caritatis Benedykt XVI napisał: „Od Zwiastowania aż do Krzyża Maryja jest tą, która przyjmuje Słowo, które w Niej stało się ciałem i łączy się Ona z Nim aż do Jego zamilknięcia w ciszy śmierci. To Ona w końcu przyjmuje w swoich ramionach ofiarowane ciało, teraz bez życia, Tego, który rzeczywiście umiłował swoich »aż do końca« (J 13, 1)” (SC 33). |
|
|
Osoby prowadzące katechezę - zarówno przy parafii, jak i w szkole – powinny mieć świadomość, że celem jej nie jest najpierw przekazywanie wiedzy, ale wprowadzenie w doświadczenie wiary. Stąd też osobista postawa katechety jest decydująca dla owocności katechizowania. I choć katecheza odbywa się dzisiaj przeważnie w szkole, to jednak nie przestaje być zasadniczym sposobem wprowadzenia młodego pokolenia w tajemnicę Boga i człowieka. Trzeba o tym przypominać tym, którzy decydują o kształcie prowadzenia zajęć katechetycznych: dyrekcji, gronu pedagogicznemu, rodzicom, a nade wszystko katechizowanym i katechizującym. Katecheci, szczególnie księża i siostry zakonne, nie powinni szukać dla siebie w szkole żadnych przywilejów, niemniej mają prawo do zachowania odrębności i specyfiki swojego „przedmiotu nauczania”, jakim jest katecheza. |
|
|
Czytając początek Listu do Galatów, który powstał prawdopodobnie już po trzeciej podróży misyjnej Pawła, można odnieść wrażenie, że Apostoł wszelkie działania, podróże, pospieszne misje podejmował sam. Pisał do mieszkańców terenów galackich, że po nawróceniu udał się natychmiast do Arabii, potem wrócił do Damaszku, trzy lata później wyruszył do Jerozolimy, gdzie jednak zatrzymał się tylko kilkanaście dni i spotkał się jedynie z Kefasem i Jakubem. Później pospieszył, by głosić Dobrą Nowinę w Syrii i Cylicji (zob. Ga 1,13nn.). Cały ten opis sprawia wrażenie jakby pospiesznego, wręcz nieuporządkowanego. I rzeczywiście takimi najprawdopodobniej były pierwsze działania Apostoła. Niektórzy ten czas w dziejach nawróconego pod bramami Damaszku prześladowcy Chrystusa, nazywają okresem nieznanym w życiu św. Pawła. Nie wiemy bowiem, co robił Paweł zanim w Tarsie odnalazł go Barnaba i powiódł ze sobą do Antiochii, by pomagał mu nauczać o Jezusie Chrystusie. |
|
|
W każdym z nas jest trochę niecierpliwego Pawła. Rzecz jasna, że już samo takie sformułowanie, iż Paweł był niecierpliwy, może dla niektórych być nieco dziwne. Dla większości bowiem ludzi wierzących, ludzie święci stoją na piedestale, są niedościgłymi wzorcami. Każdy uczeń Chrystusa, jak wielu uważa, ma ich wzorem kroczyć ku zbawieniu, aczkolwiek wydaje się, że nigdy takiej świętości nie zdołamy osiągnąć. Powyższe twierdzenia nie do końca są słuszne. Owszem, ci, którzy osiągnęli świętość, stali się dla nas wzorami, jednakże najpierw bardzo często musieli pokonać swoje ograniczenia, ludzkie słabości. Przykładem świętego, który musiał przejść długą drogę, nim stał się prawdziwym uczniem Chrystusa, uczniem, który umiał głosić Słowo, jest Apostoł Narodów – św. Paweł. |
|
|
Celem naszych rozważań jest doprowadzenie do sytuacji, w której będziemy mogli, wzorem Chrystusa, gromadzić wokół siebie uczniów słuchających i czytających Biblię. Zadanie to, biorąc pod uwagę współczesne zachowania, postawy życiowe wychowanków powierzonych katechetom, jest niezmiernie trudne. Niezmiernie trudno jest bowiem w dzisiejszym świecie zainteresować młodego człowieka treściami religijnymi. Pamiętać trzeba, że tak naprawdę, to trudno dziś młodego człowieka zainteresować chociażby dobrą książką. Współczesny młody człowiek z lubością oddaje się surfowaniu po internecie, spędza mnóstwo czasu przed telewizorem, zagłusza ciszę nieustanną muzyką bądź też, jak to często się słyszy, „nie robi nic” - nudzi się. Takiego człowieka trudno przekonać do czytania Biblii, Księgi pięknej, ale i trudnej. Wydaje się, iż w Ewangelii św. Łukasza można znaleźć niezwykle ciekawe, choć po części ukryte, wskazanie, co uczynić, aby zainteresować lekturą Biblii uczniów, członków grup i ruchów religijnych czy też całkiem dorosłych parafian. |
|
|
Z pewnością wiele razy czuliśmy w życiu radość z powodu obecności przy nas bliskiej osoby czy odwiedzin przyjaciela. W czasie spotkań wpisanych w życie rodzinne lub zawodowe, niejednokrotnie doświadczaliśmy niechęci czy wręcz niepokoju na myśl o wizycie określonej osoby czy uczestnictwie w zaplanowanym wydarzeniu. Dla ludzi, których darzymy sympatią, jesteśmy życzliwi i chętnie im pomagamy. Wchodząc w relacje z innymi, odczuwamy wewnętrzny opór, niechęć i gniew. Wyżej opisane stany wewnętrzne możemy nazwać uczuciowymi. |
|
|
Święty Paweł, jak sam powie przed rzymskim trybunem, był "Żydem z Tarsu, obywatelem znacznego miasta w Cylicji" (Dz 21,39). Był również obywatelem Cesarstwa Rzymskiego, z czego korzystał w chwilach zagrożenia swojej godności i życia (zob. Dz 16,37; 22,24n; 25,11). Jednak dla nas jest on nie tyle Żydem, obywatelem Cylicji czy też Rzymianinem. Nie jest również tylko jednym z Apostołów, głosicieli słowa Bożego. Jest bowiem, bez najmniejszych wątpliwości, doskonałym wzorem ucznia Chrystusa, który nieustannie trudzi się i zabiega z wielką gorliwością i żarliwością, by wszędzie była głoszona Dobra Nowina o zbawieniu. |
|
|
W Przewodniku judaistycznym z 1893 roku pobożny Żyd, Hilary Nussbaum pisze, że każdy, kto pragnie nazywać się światłym i pobożnym Żydem, winien oddawać się poznawaniu słowa wiary [ 2 ]. Toteż, jak często mawiali Żydzi, Biblia to pardesh [ 3 ] - to ogród, w którym można znaleźć pokarm niezbędny, aby móc spotkać się z Tym, który mieszka w niebie. Hebrajski rzeczownik oznaczający ogród - pardesh składa się z czterech spółgłosek (p) pe, (r) resh, (d) dalet, (s) shin. Od tychże spółgłosek wywodzą się słowa, które określają, jak należy postępować z tekstem biblijnym. Według bowiem Izraelitów, z czym zresztą zgadza się i co przejmuje egzegeza chrześcijańska, Biblię należy czytać (sens literalny - hebr. peshat), bo tylko poprzez czytanie możemy poznawać Boga. Należy wierzyć w prawdy w Niej zawarte (mówimy o sensie alegorycznym - hebr. remesh), żyć według Jej pouczeń (znaczenie moralne - hebr. derach), a wszystko po to, aby móc spotkać się w wieczności z Bogiem (sens anagogiczny, znaczenie mistyczne - hebr. shod). Wszystko to informuje nas, że każdy fragment Biblii ma w sobie ukryty nie tyle jeden sens, jedno znaczenie (chociaż, według słownika, sens oznacza: treść, wymowę czegoś, właściwe znaczenie czegoś [ 4 ]), co wiele znaczeń i wskazań dla ludzkiego życia. Spróbujemy pokazać, co oznaczają poszczególne sensy biblijne. |
|
Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.
strony internetowe
Agencja Reklamowa
eCreo


