Katecheta 6/2002 » FORUM "KATECHETY" »

Katecheza dorosłych - diagnoza sytuacji. Od teorii do praktyki

Prześlij Drukuj
Dyskusja redakcyjna z udziałem:
 ks. Damiana Bryla, Aleksandry Bałoniak, Zbigniewa Barcińskiego, Tadeusza Jakubowskiego,
ks. Andrzeja Kicińskiego, o. Marka Kosacza, ks. Romualda Niparki, ks. Adama Przybeckiego,
ks. Szymona Stułkowskiego, Grażyny Urbaniak


    ks. Damian Bryl: Bardzo serdecznie witam i pozdrawiam wszystkich gości, którzy przyjęli zaproszenie i przyjechali do naszej redakcji, aby podjąć rozmowę na temat: "Katecheza dorosłych - diagnoza sytuacji. Od teorii do praktyki". Inspiracją w podjęciu tego tematu był dla nas niedawno opublikowany dokument Międzynarodowej Rady do Spraw Katechezy "Katecheza dla dorosłych we wspólnocie chrześcijańskiej", a także toczące się w wielu środowiskach dyskusje nad kształtem posługi katechetycznej wśród dorosłych.

    W dokumentach Kościoła, m.in. w Catechesi tradendae, a także w dokumencie Międzynarodowej Rady do Spraw Katechezy "Katecheza dla dorosłych we wspólnocie chrześcijańskiej" w numerze 4, podkreśla się, że Urząd Nauczycielski Kościoła, kierowany duchem odnowy soborowej, zdecydowanie, jasno i nieustannie podkreśla centralną rolę katechezy dorosłych w formacji chrześcijańskiej (zob. CD 14; AG 14). Podobnie w innym miejscu: (...) jedną z największych trosk (...), troską dotkliwą i naglącą, zrodzoną z powszechnego doświadczenia (...), jest katecheza dorosłych. Jest to najznakomitsza forma katechezy.

    Na początku naszego spotkania spróbujmy zastanowić się, dlaczego aż tak ważną rolę przypisuje się katechezie dla dorosłych. Najznakomitsza forma katechezy... - jak można to skomentować?

    ks. Romuald Niparko: Uważam, że dobrze byłoby na wstępie naszej rozmowy odwołać się do historii. Otóż w latach 60. XX wieku problem katechezy dorosłych, jako pierwszy w Polsce, podniósł Sługa Boży - Franciszek Blachnicki. Głos jego jednak pozostał bez echa, bo nie wpłynął na zmianę dotychczasowej praktyki. W centrum uwagi odpowiedzialnych za katechezę pozostała katecheza dzieci i młodzieży. Jej nieskuteczność wynikająca z tego, że nie ma ona zaplecza w dojrzałej wierze rodziców, zadania jakie stoją przed dorosłymi chrześcijanami żyjącymi i działającymi we współczesnym świecie, postęp naukowo-techniczny coraz bardziej przekonują o nieodzowności katechezy ustawicznej, trwającej przez całe życie chrześcijanina. Słusznie więc apeluje się w kościele o katechezę dorosłych jako komplementarną w stosunku do katechezy dzieci i młodzieży. Dlatego określa się ją mianem najznakomitszej.

    ks. Damian Bryl: Jeśli ktoś z Państwa chciałby się włączyć do dyskusji, zapraszam serdecznie.

    ks. Andrzej Kiciński: W Ewangelii czytamy, że Jezus chętnie przebywał z dziećmi, to prawda, natomiast głównymi adresatami jego nauczania byli dorośli; nauczał przede wszystkim ludzi dorosłych. Kiedyś napisałem artykuł zatytułowany "Przejście od katechezy infantylnej do katechezy dorosłych", ponieważ bałem się słowa "powrót". Teraz wiem, że słowo "powrót", byłoby najlepsze, odzwierciedlałoby historię katechezy. Po pierwsze - dlatego, że Pan Jezus tak czynił, po drugie - dlatego, że Kościół to kontynuuje. Mówię o stronie teoretycznej, o pierwszych dokumentach, które traktują o katechezie dorosłych. Należy tutaj wspomnieć stare Dyrektorium, w którym mowa najpierw o katechezie dzieci, młodzieży, a na końcu o dorosłych. Natomiast w nowym Dyrektorium dorośli są pierwszym adresatem katechezy i nie jest to zwykłe przesunięcie akcentu.

    Popatrzmy konkretnie: w Polsce - wg danych GUS-u - żyje około 38 mln 635 tys. ludzi. Odejmując niemowlaki, dzieci i młodzież, przyjmuje się, że powyżej 18 roku życia jest 76,7% ludności. Prawie 80% naszej społeczności to ludzie dorośli.

    W ramach wstępu powrócę jeszcze do Soboru. Tchnął on w nas pozytywną wizję świata i dał odwagę pierwszych Ojców Kościoła, pierwszych zakonów, które weszły w imperium rzymskie, i schrystianizowały je, karczowały lasy i uczyły ludzi, jak żyć po bożemu w świecie, nie bały się świata. Sobór uczy nas, aby nie bać się świata, nie bać się miejsc, w których żyją dorośli.

    Zbigniew Barciński: Mam pytanie do Ks. Prof. Niparki. Czy to znaczy, że kwestia katechezy dorosłych jest kwestią "być albo nie być" Kościoła w Polsce? Czy tak mógłbym zinterpretować wypowiedź Księdza Profesora?

    ks. Romuald Niparko: Katecheza dorosłych jest sprawą "być albo nie być" nie tylko Kościoła w Polsce, ale i Kościoła powszechnego, na całym świecie. Żywotność Kościoła, a więc jego rozwój, zależy od stopnia dojrzałej wiary tych, którzy go stanowią. Dojrzała wiara zaś wyraża się w trwałej ocenie rzeczywistości, w jakiej chrześcijanin żyje, w umiejętności określenia w niej swego miejsca oraz odpowiedzialnym postępowaniu i działaniu. Dojrzały chrześcijanin to człowiek, który odpowiedzialnie wykonuje swoje zadania, wynikające z przynależności do Kościoła i Państwa oraz rozwiązuje problemy życiowe w świetle wiary. Jej kształtowanie to główny cel katechezy, która nie może tworzyć się w momencie, gdy człowiek wchodzi w okres dojrzałości.

    Warto tu jeszcze dodać, że psychologowie religii zwracają uwagę na wzajemne uwarunkowania dojrzałej wiary i dojrzałej osobowości. Dojrzała wiara zakłada dojrzałą osobowość i jednocześnie sprzyja harmonijnemu, wszechstronnemu rozwojowi człowieka.

    o. Marek Kosacz: Księże Profesorze, w powojennej historii Polski z faktu konieczności katechizowania dorosłych, zdał sobie sprawę tak naprawdę tylko jeden człowiek - ks. Blachnicki? Dlaczego nikt nie podjął jego myśli? Czy sobór również niczego w tej materii nie zmienił?

    ks. Romuald Niparko: Ksiądz Blachnicki nie był jedynym, który dostrzegał nieodzowność katechezy dorosłych, ale należał do wyjątków, który o tym problemie mówił i wierzył w sens zwracania nań uwagi. Silne oparcie znajdował w bogatej już wówczas literaturze, zwłaszcza niemiecko- i francuskojęzycznej. W krajach tych podejmowano z powodzeniem próby realizacji katechezy dorosłych. Sobór Watykański II dostarczył sporo inspiracji dla katechezy dorosłych oraz wskazał na jej najgłębsze podstawy historyczne, teologiczne i antropologiczne. Wszystko to jednak nie wystarczało do tego, by uruchomić proces wdrażania w życie praktyki, od której Kościół odszedł.

    Powolne upowszechnianie się katechezy dorosłych pozwala też zauważyć równoległy proces dokonujący się w systemie edukacji, zmierzający do edukacji permanentnej.

    Wciąż jeszcze panuje przekonanie, że edukacja człowieka kończy się wraz z młodością, a dorosły to człowiek dojrzały i gotowy do działania.

    ks. Adam Przybecki: Nie można także zapominać o tym, że rozwój szkolnictwa generował postęp katechezy szkolnej. Sięgnąć trzeba do punktu zerowego, w którym pojawia się szkolna katecheza dzieci. Rozumiem wszystkie wspomniane wcześniej powody. Jednakże taki stan rzeczy wiązał się również z kryzysem rodziny, który już wtedy dawał znać o sobie. Kościół w związku z tym zaczął coraz bardziej przejmować rodzicielską odpowiedzialność za religijną edukację dzieci. W wieku XX doszliśmy do takiej sytuacji, w której katecheza instytucjonalna sięga prawie kołyski, całkowicie dyspensując rodziców z obowiązków wychowania religijnego własnych dzieci. Efekty tego procesu dobrze są znane katechetom, którzy już zdołali przyzwyczaić się nie tylko do nieznajomości najbardziej podstawowych formuł modlitewnych, ale także do niezdolności poprawnego przeżegnania się znakiem krzyża przez uczniów najmłodszych klas szkoły podstawowej. Wydaje się, że to jest pewien paradoks. W moim przekonaniu ten proces powinien powoli ulegać zmianie, właśnie poprzez sensowne prowadzenie katechezy dorosłych.

    ks. Romuald Niparko: Należy wyraźnie stwierdzić, że w praktyce Kościoła katecheza dorosłych, choćby w formie szczątkowej, istniała zawsze. Śledząc dzieje katechezy, można zauważyć, że koncentruje się ona wokół trzech środowisk: rodziny, parafii i szkoły. Każde z nich w różnych okresach pełni tę rolę, w różnym stopniu ograniczając pozostałe lub nawet eliminują je całkowicie. Druga prawidłowość - jak można zaobserwować - to zmiana podmiotu katechezy: od ludzi dorosłych w kierunku młodości i okresu dziecięcego. Proces ten uwarunkowany jest drogą, jaką docierało do ludzi chrześcijaństwo. Najpierw gdy przyjmowali je dorośli, dominowała w Kościele katecheza dorosłych. W miarę jak społeczność europejska stawała się chrześcijańska, inicjacja w życie Kościoła przesunęła się na wiek dziecięcy i młodzieńczy.

    Doszła do tego bogata i stojąca na wysokim poziomie katecheza pierwszych wieków chrześcijaństwa, związana z instytucją katechumenatu i adresowana do dorosłych. W średniowieczu zredukowana została do minimum, dopiero Sobór Trydencki przywrócił ją, nakazując proboszczom, by w niedziele i święta wyjaśniać wiernym prawdy wiary i zasady moralności chrześcijańskiej, a także symbolikę obrzędów liturgicznych. Tak wykształciła się monologowa forma nauczania zwana kazaniem katechizmowym. Oprócz takich kazań, będących systematycznym wykładem prawd zawartych w Katechizmie Rzymskim, głoszono nauki stanowe, konferencje przedmałżeńskie, przemówienia okolicznościowe, nauki misyjne i rekolekcyjne.

    Te formy katechezy dorosłych nie wytrzymują już próby czasu. Zmieniająca się sytuacja społeczno-kulturowa, polityczna, proces laicyzacji domagają się nowych form katechezy dorosłych, tak co do treści, jak i metody.

    Tadeusz Jakubowski: Jednak po Soborze powstało wiele ruchów. Uczestniczą w nich dorośli świeccy i to ożywienie jest niekiedy intensywne. Działalność katechetyczną widać w różnych grupach neokatechumenalnych, Pomocnikach Matki Kościoła, Odnowie w Duchu Świętym etc. W tych wspólnotach można zdobywać formację.

    ks. Damian Bryl: Dotknęliśmy nowej grupy problemów dotyczących miejsca katechezy w działalności duszpasterskiej Kościoła. W jednym z przesłanych niedawno do Redakcji artykułów, autor pyta, czy katecheza dorosłych ma być jedną z form działań ewangelizacyjnych parafii. Czy katecheza dorosłych ma być jakimś odrębnym tworem, czy chodzi jedynie o jeden z wymiarów działania grup duszpasterskich?

    ks. Romuald Niparko: Dokument Międzynarodowej Rady do Spraw Katechezy wyraźnie określa cele ogólne, szczegółowe, przedmiot, treści, metody katechezy. Ewangelizację określa jako inkulturację całego życia. Można rozumieć ją jako jedną z form czy rodzajów katechezy dorosłych. Byłaby to katecheza adresowana do tych, którzy nie spotkali się jeszcze z Jezusem Chrystusem poprzez głoszoną o Nim Radosną Nowinę.

    Można też uważać katechezę dorosłych za formę ewangelizacji, gdyż zawarty jest w niej zawsze przekaz treści dotyczących nauki Jezusa Chrystusa.

    Na zróżnicowanie katechezy dorosłych wpływa podmiot - dorosły, wymagający zawsze indywidualnego i nieszablonowego podejścia. Można nawet powiedzieć, że istnieje tyle form katechezy dorosłych, ilu jest dorosłych.

    ks. Damian Bryl: Dyrektorium katechetyczne Kościoła Katolickiego w Polsce w rozdziale o katechizacji dorosłych określa kim są dorośli: Oddziaływanie katechetyczne wobec dorosłych winno uwzględniać sytuację ich wiary. Dlatego należy wyróżnić następujące grupy dorosłych, do których kierowana jest posługa słowa: I grupa - dorośli wierzący, którzy spójnie przeżywają swój wybór wiary i szczerze pragną jej pogłębienia; II grupa - dorośli, którzy zostali ochrzczeni, lecz oddalili się od wiary; III grupa - dorośli nieochrzczeni. Katecheza dorosłych skierowana jest do dwóch pierwszych grup.

    ks. Andrzej Kiciński: Kiedy mówimy o dorosłych, mam przed oczyma "planetę dorosłych". Po trochu cieszę się z tych dokumentów, dlatego że nastąpiła zmiana mentalności tych, którzy je piszą; dawniej posługiwali się oni terminami bardziej statycznymi. Dorosły był to ten, który miał wiarę albo jej nie miał, potrzebował ewangelizacji albo już był zewangelizowany i właściwie nie było wiele do roboty. Dzisiaj, kiedy mówimy o "planecie dorosłych", dokumenty pokazują nam różnorodne grupy dorosłych, jak np.: narzeczonych, rodziny... Chociażby dokument "Godność i posłannictwo ludzi starszych w Kościele i w świecie", który precyzyjnie określa, że są "young old", "młodzi-starzy", umieszczając ich w przedziale wieku od 65 do 75 lat i "oldest old" "najstarsi ze starszych", którzy przekroczyli 75 lat. Odnajdujemy tam wskazane dziedziny życia Kościoła, w których najlepiej mogą dawać świadectwo. Taką analizę zadań i możliwości trzeba kontynuować.

    Gdy mówimy o dorosłych, należy się skupić na ich życiu profesjonalnym, zawodowym, miejscu, w którym żyją, możemy się skupić na życiu politycznym, społecznym, na problemach bezrobocia, poruszyć sprawy z dziedziny duszpasterstwa rodzin. Gdy mówimy o katechezie dorosłych, konieczne jest posiadanie "fotografii" ludzi dorosłych. W naszym kraju na takiej "fotografii" duszpasterstwa dorosłych od wieków odnajdujemy chociażby pielgrzymkę na Jasną Górę. Różne były sytuacje polityczno-ideologiczne czy społeczno-ekonomiczne, a pielgrzymka jest na "fotografii" działania Kościoła. Trzeba dalej przyglądać się, co jest, a czego brakuje.

    o. Marek Kosacz: Proszę Państwa, proponuję na chwilę zostawić dokumenty kościelne, wskazówki, dyrektoria, i pokusić się o postawienie "diagnozy sytuacji w parafii". Aby diagnoza była rzetelna - moim zdaniem - trzeba: po pierwsze - zrezygnować z przekonania, że ksiądz wie wszystko, że proboszcz najlepiej zna swoją parafię, że wie, orientuje się, doskonale rozumie, że zna ludzi, że nie musi się pytać itd. Po drugie: zamiast zaglądać w dokumenty, należy najpierw zapytać ludzi o ich oczekiwania względem, np. liturgii, katechezy, życia społeczności parafialnej.

    Zbigniew Barciński: Jeśli katecheza dorosłych to sprawa "być albo nie być" Kościoła, jeśli jest to kwestia absolutnie centralna dla przyszłości Kościoła w Polsce, to pilną potrzebą jest podjęcie różnorakich działań w tym obszarze. Jeśli takich działań nie będzie albo będzie ich za mało, to może okazać się, że za kilka lat cały wysiłek, cała energia włożona w katechezę dzieci i młodzieży może przynieść bardzo mizerne efekty.

    Poruszana tutaj kwestia: kim jest człowiek dorosły, do którego chcemy dotrzeć i w jakiej sytuacji znajduje się, wydaje mi się bardzo istotna. Dla celów dyskusyjnych hipotetycznie i roboczo określiłbym jedną z cech statystycznego dorosłego w Polsce. Jest on jeszcze w jakimś stopniu obecny w Kościele, uważa się za chrześcijanina, ale jest to coraz częściej człowiek, który wewnętrznie odchodzi od Kościoła. Jest on odciągany przez inne ideologie, inne religie, m. in. w stronę New Age. W kioskach widać coraz więcej czasopism typu "Wróżka". W jednej z księgarń widziałem dwie półki książek chrześcijańskich, a obok cały regał książek New Age. To znaczy, że dorosły w Polsce spotyka się z pewną ofensywą ze strony takiej ideologii jak New Age z różnymi jej mutacjami.

    Postawię drugą hipotezę roboczą. Obecna sytuacja jest po części analogiczna do Reformacji. Tylko, że tam ludzie występowali zewnętrznie z Kościoła i można powiedzieć, że problem był od razu mocno widoczny, natomiast tu odchodzenie dokonuje się wewnętrznie, "po cichu". Kontekst, z jakim mamy do czynienia, to coraz bardziej kontekst wolnego rynku, idei, religii, poglądów; coraz trudniej trafić do dorosłego.

    ks. Szymon Stułkowski: Mam wrażenie, że z tym "wolnym rynkiem" musimy się liczyć. Po rewolucji studenckiej w 1968 roku badacze religijności prognozowali, że w czasach nam współczesnych ludzie nie będą zainteresowani religią. Skoro dzisiaj ludzie zmierzają nawet w kierunku New Age czy ezoteryki, wskazuje to na pewną tęsknotę za tym, co wykracza poza życie ziemskie. Może ludzie ci nie znajdują w propozycjach Kościoła tego, czego szukają. Z jednej strony budzi to w nas niepokój, z drugiej jednak pewną nadzieję, która wzywa nas do poszukiwania nowych dróg dotarcia z Ewangelią do współczesnego człowieka.

    ks. Andrzej Kiciński: Uważam, iż używamy skrótów myślowych, mówiąc, że człowiek idzie dziś do sekt, bo poszukuje duchowości. Psychologowie pokazują, że to nie zawsze jest poszukiwanie duchowości. Dzisiejszy człowiek przeżywa różne kryzysy, frustracje. Sekty i cały świat wróżbiarstwa doskonale odzwierciedla człowieka dorosłego; wie, w którym momencie potrzebuje on ciepła. To nie ma nic wspólnego z religią. Sekciarze zawsze na reklamach napiszą, że przy nas będziesz lepszy, ekonomiczniejszy, zdobędziesz większe stanowisko. Sekty i wróżbiarstwo to często jest biznes, który świadczy bardziej o zapotrzebowaniu rynku, niż o szkole duchowości.

    ks. Szymon Stułkowski: Nie mam wątpliwości co do proponowanej przez nich oferty. Mówię jednak z perspektywy człowieka, który mimo wszystko poszukuje i wychodzi naprzeciw tym propozycjom. Nie możemy tego nie zauważać.

    o. Marek Kosacz: Sądzę, że z pomysłu polskiego Kościoła na katechezę dorosłych oraz z dokumentów, które są nam znane od 10 lat, nic nie wyniknie. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ jest wielu księży, którzy nie potrafią tego pomysłu zrealizować. Ponadto boją się dorosłych, a poza tym są już porządnie zapracowani. Gdyby zatem ks. biskup powiedział na kongregacji: drodzy księża, oczekuję w każdej parafii wprowadzenia katechezy dla dorosłych, np. jednej godziny w tygodniu, to po sali przejdzie szmer, jęk rozpaczy... Przepraszam, kto to ma robić itd. Odnoszę zatem wrażenie, że przez najbliższych parę lat będzie się dużo mówiło o katechezie dla dorosłych, natomiast ona sama "nie ruszy".

    Zbigniew Barciński: Powiedziałeś, żebyśmy skończyli z takim przekonaniem, że Ksiądz wie wszystko. W twojej wypowiedzi znowu wracasz do tego, że tylko Ksiądz mógłby coś zrobić. Zapomniałeś o świeckich. Jest przecież cała armia katechetów świeckich, są ruchy, w których działają świeccy, a Ty w tym momencie wszystko składasz na barki Księdza, który jest już i tak przepracowany.

    o. Marek Kosacz: Masz rację, zapomniałem. Ale zobacz, znam świetnych katechetów, np. w mojej parafii i wiem, na co ich stać. Ciężko pracują w szkole, próbują utrzymać rodzinę i czasami znajdują czas, aby się spotkać, porozmawiać, pomodlić się, znaleźć siły i sposoby na to, by wytrwać w systemie oświaty, by mimo wszystko i na przekór wszystkiemu zostać człowiekiem wierzącym. Nie miałbym sumienia proponować im jeszcze jednego zajęcia... Jeśli natomiast w ogóle nie znajdziemy sposobu w polskim Kościele, żeby znaleźć pomysł na prawdziwą katechezę dla dorosłych, czyli ludzi, którzy idą rano do pracy, wracają o godz. 19,00, jedzą obiad i jeśli namówimy ich, żeby przyszli na katechezę na godz. 20.00, to będzie sukces. Jak to zrobić, żeby chciało im się przyjść na godz. 20.00 na katechezę. Porozmawiajmy może o tym. Co może skłonić człowieka dorosłego - po całym dniu pracy - do tego, żeby porozmawiać o wierze?

    Grażyna Urbaniak - Trzeba najpierw postawić diagnozę, zobaczyć, co się dzieje w parafii. Jak się popatrzy na sekty, New Age, wróżbiarzy różnego kalibru, widać doskonale, że oni robią dobre rozeznanie, ale nie w tym celu, żeby nas uduchowić, wręcz przeciwnie - by nas skomercjalizować. Doskonale zdają sobie sprawę z potrzeb, o których mówił ks. Szymon; łapią więc ludzi również na haczyk duchowości. Z tego płynie nauka dla Kościoła, że należy zrobić diagnozę, i co jakiś czas ją ponawiać. Ludzie zaangażują się, gdy postawi się im konkretny problem, który znają, z którym się borykają, pomoże się im go rozwiązać, pobudzi myślenie na określony temat. Przykładem propozycji może być to, co się dzieje w Parafii pw. Św. Stanisława Kostki w Poznaniu. Kilkanaście lat temu dzisiejszy bp Grzegorz Balcerek - będąc proboszczem w tej parafii - razem z Marią Kwiek, która jest w tej chwili Urszulanką, wprowadzili - w ramach katechezy przedmałżeńskiej - spotkanie z przyszłymi teściami. I okazało się, że trafili w dziesiątkę. Na spotkanie przychodzi 70-80% zaproszonych teściów. Musi to być osobiste zaproszenie z imieniem i nazwiskiem, w którym informuje się o możliwości uczestniczenia we Mszy św., która odbędzie się w intencji tychże teściów i narzeczonych. Ponadto odbywa się dla nich konferencja, pozwalająca rozwiązać, czy też nadać kierunek rozwiązaniu tych problemów, które przeżywają. Pewnego razu zadzwoniła do mnie dziewczyna wiedząc, że będę miała konferencję, z prośbą. Prosiła, aby powiedzieć teściom, że nie odbiera im syna. Znając naturę dorosłego człowieka, nie jest łatwo mówić delikatnie, subtelnie, żeby czasem nie nadepnąć na odcisk, a wyciągnąć jednak to, co ich boli i dać pożywkę do refleksji, żeby zaczęli problem rozumieć i próbowali stanąć w tej sytuacji, w której niedawno byli jako młodzi małżonkowie dwadzieścia parę lat temu. To jest wyjście do konkretnych ludzi z konkretnymi problemami.

    ks. Damian Bryl: Dokument o katechezie dorosłych w wielu miejscach odnosi się z wielkim szacunkiem wobec dorosłych. Zachęca się w nim do uwzględnienia życia ludzi dorosłych oraz tego, co już przeżyli i co przeżywają aktualnie. Katecheza dla dorosłych ma odpowiadać na ich pytania. Nie można uważać, że oni nic nie wiedzą o Panu Bogu, że nic nie przeżyli, jak gdyby dopiero rozpoczynali drogę wiary. Oni są w pewnym konkretnym momencie swojej drogi. W każdym naszym katechetycznym działaniu musimy mocno odwoływać się do ich dzisiejszej sytuacji.

    ks. Andrzej Kiciński: Do niedawna jedynym argumentem za potrzebą katechezy dorosłych była ignorancja religijna ludzi dorosłych i tak Kościół patrzył na potrzebę katechezy. Trzeba sobie uświadomić, że dorosłym nikt się nie rodzi, ale się nim staje. Posiadanie "fotografii" lub diagnozy sytuacji, ułatwi nam podejście do dorosłego w sposób ewangeliczny. Kiedy czytamy Ewangelię, możemy zauważyć, jak Ewangeliści podpowiadają sposób na katechezę dorosłych. Opisują, kim oni są; wystarczy, że to faryzeusz i spojrzenie jest inne, bo wiadomo kim on jest, co zrobił i co o nim mówią inni. Gleba, na którą było siane ziarno, jest zawsze dobrze opisana.

    Trzeba poznać marzenia dorosłych, bo my ciągle zapominamy, że to nie tylko młody człowiek czy dziecko mają jakieś marzenia, również człowiek dorosły marzy, żeby wydobyć z siebie to, co ma najpiękniejszego i spotkać kogoś, kto ma najpiękniejszy projekt. Każdy z nas marzy, aby nasze życie było sensowne i piękne.

    ks. Adam Przybecki: Znam sprzed lat inicjatywę ks. Stanisława Orzechowskiego z Wrocławia, który zwyczajnie kontynuował działalność związaną z kursami dla narzeczonych. Nie nazywając tego żadną katechezą, zaproponował, aby dawni narzeczeni spotykali się z nim dalej, już po ślubie. Była to wieloletnia działalność, ponieważ wpisywała się ona w istotne potrzeby tych ludzi. Z biegiem czasu pojawiały się pierwsze problemy małżeńskie, potem kolejne, związane z urodzeniem się dzieci, później były Msze św. dla dzieci. Tematy kolejnych spotkań dyktowało po prostu życie. Przytaczam ten przykład, ponieważ niepokoi mnie to ciągłe mówienie o katechezie dorosłych jako o czymś oderwanym od pastoralnej rzeczywistości Kościoła. Czytam w dokumencie pt. Katecheza dorosłych we wspólnocie chrześcijańskiej, wydanym przez Międzynarodową Radę ds. Katechezy, że (...) zawsze w Kościele istniała potrzeba tworzenia dojrzałych wspólnot chrześcijańskich, to znaczy takich, które byłyby zdolne do jasnego wyrażania wiary, skoncentrowanych na wyraźnym głoszeniu Ewangelii, sprawujących w sposób godny liturgię oraz dających odważne świadectwo miłości (nr 35). Tak właśnie widzę katechezę dorosłych. Tymczasem my zaczynamy niejako od końca. Pierwszym krokiem powinno być podejmowanie takich inicjatyw wobec dorosłych, które będą prowadziły do powstawania wspólnot. Tym zresztą powinno być całe duszpasterstwo, prowadząc do ukształtowania z tychże wspólnot jednej wielkiej parafialnej wspólnoty wspólnot. Potrzeba również dopracowania samej koncepcji katechezy dorosłych. Niekoniecznie trzeba tutaj szafować od razu słowem "katecheza". Często ludzie myślą, co mnie, starego będą jeszcze katechizować. Jeśli tego myślenia nie uwzględnimy, to od razu, w punkcie wyjścia, tracimy kontakt z pewną grupą ludzi, zwłaszcza tych, o których nam najbardziej chodzi, którzy naszej propozycji najbardziej potrzebują.

    o. Marek Kosacz: Brakuje mi w tym, co Ksiądz powiedział, jeszcze jednej cechy, aby ksiądz posiadał umiejętność uczenia się od ludzi. Aby właśnie od świeckich nauczył się, co to znaczy być ojcem, matką, teściem, wdowcem, dziadkiem czy babcią... Po kilku miesiącach spotkań z rodzicami i małymi dziećmi zobaczyłem, jak wiele nauczyłem się od nich. Teraz wiem, jakie mają problemy z wiarą i życiem codziennym. Wiem też, co zrobić, gdy dziecko obleje się sokiem, gdy dziecko chce "siku", gdy dziecko płacze, bo się czegoś przestraszyło. Katecheza dorosłych musi działać w dwie strony - kapłan katechizuje dorosłych, dorośli świeccy katechizują kapłana.

    Zbigniew Barciński: Chciałbym nawiązać do paru wątków tej dyskusji. Należy postawić kluczowe pytanie. Jeżeli ludzie przyjdą, to co z nimi robić? W jakim kierunku iść, jakie można wykorzystać pomysły?

    Jest wiele modeli takiej katechezy, wiele pomysłów. Pan Tadeusz mówił o wspólnotach, pani Grażyna też dała konkretny przykład - sposób prowadzenia katechezy. Mnie się marzy następująca katecheza dorosłych. Wyobraźmy sobie sytuację: osoba dorosła przychodzi na Mszę niedzielną i, np. słyszy, że u siebie w parafii ma możliwość brania regularnie udziału w katechezach dla dorosłych. Jest to systematyczny cykl katechez, np. wokół Ewangelii wg św. Marka, czy wokół sakramentów. Co zrobić, żeby takie rzeczy się pojawiły? Jest to pytanie o materiały, propozycje, pomysły, które mogłyby być propagowane, powielane. Można rozpocząć od promowania i upowszechniania tego, co już jest i jest dobre. Chodzi o to, żeby udane doświadczenia katechezy dorosłych nie ograniczały się do wąskiego grona, żeby stawały się dostępne.

    ks. Adam Przybecki: Mówimy o poszukiwaniu nowych form katechezy dorosłych. Tymczasem trzeba by najpierw zagospodarować to, co już jest obecne w praktyce Kościoła. Myślę np. o katechezie przygotowującej rodziców do chrztu. Proszę zobaczyć, czym ona jest w praktyce. A to przecież wielka szansa i okazja.

    ks. Damian Bryl: Popierając głos Pana Zbyszka, chcę zauważyć, że - wbrew pozorom - jest bardzo dużo ludzi, którzy szukają czegoś w Kościele i nie znajdują tego. Jest duże zapotrzebowanie na taką katechezę. Myślę, że warto nie tylko starać się o tych, którzy są daleko od Pana Boga i Kościoła, choć o nich musimy szczególnie pamiętać, a także o tych, którzy są blisko i chcą pójść dalej.

    Tadeusz Jakubowski: Ja natomiast popieram głos o. Marka. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że jak się dekretem księdzu "coś" każe, to jeden to zrobi, drugi natomiast nie. To jest oczywiste. A z doświadczenia, nie tylko osobistego, ale także kilkunastu grup, działających w "mojej" parafii na Os. Stare Żegrze w Poznaniu wynika, że w skład tych grup wchodzą ludzie najczęściej "zwerbowani" przez świeckich. Przecież żyjemy w jakichś środowiskach, spotykamy się w drodze do pracy i z pracy, przy zakupach, na parkingu czy w wielu innych miejscach, rozmawiamy przy różnych okazjach i to daje szansę "zachęcenia" innych. Wydaje mi się, że jest istotne, aby owo "werbowanie" wychodziło od dołu, czyli od tych, którzy są już przekonani.

    ks. Damian Bryl: Może zatem powróćmy do pytania, które padło wcześniej. Gdzie należy usytuować katechezę w duszpasterskiej działalności Kościoła? Czy katechezą możemy określić wszystko, co robimy dla dorosłych, czy chodzi o jakiś szczególny rodzaj działalności wśród dorosłych?

    ks. Romuald Niparko: W tym miejscu trzeba odwołać się do pojęcia "katecheza". Co oznacza ten termin? Określa się nim pouczenie w wierze i to zarówno sam przekaz prawd wiary chrześcijańskiej, jak i treść tego przekazu. A zatem nie wszystko, co robimy w Kościele dla dorosłych, jest katechezą. Katecheza dorosłych zawsze pozostanie specyficzną formą działalności Kościoła, a ściślej szczególną formą posługi wobec słowa Bożego głoszonego w Kościele. Odwołuje się ona do słowa Bożego. Widząc w nim światło i wskazówkę, pomaga człowiekowi dorosłemu rozwiązywać jego problemy życiowe, wynikające właśnie z jego dorosłości.

    Analogicznie do "wychowania" rozumianego w szerokim kontekście całego życia, można też mówić, że wszystko w Kościele jest katechezą.

    Aleksandra Bałoniak: Chcę zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa związane z katechezą dorosłych. W wielu parafiach jedyną formą tej katechezy są spotkania dla rodziców przed chrztem dziecka, I Komunią świętą i bierzmowaniem. Obecność rodziców jest związana z uczestnictwem dziecka w katechizacji w szkole; jeśli jest to szkoła średnia, to wszystko kończy się dla nich właśnie na tym etapie. W ten sposób w wielu parafiach kończy się katecheza dorosłych, bo nie ma dalszych propozycji. Nie ma dla tych ludzi niczego więcej. Drugim niebezpieczeństwem są rozgłośnie radiowe, które również katechizują, i chwała im za to, ale przy okazji gdzieś jest jakaś "niezagospodarowana dziura", skoro w niektórych słuchaczach rodzi się rodzaj religijności folklorystycznej. Może pomyślmy, do czego może to doprowadzić.

    Powiedzmy sobie o dobrych przykładach katechezy, które należy naśladować. Podany został przykład propozycji dla przyszłych teściów, ale może znamy jakieś inne pomysły. Może ks. Andrzej, który ma bardzo duże doświadczenie międzynarodowe, powie, jak praktykują to gdzie indziej.

    o. Marek Kosacz: Chciałem się spytać obecnych tu świeckich, czego ludzie w Państwa parafiach oczekują po takiej katechezie? Wyobraźmy sobie, że po Wielkanocy lub Bożym Ciele, gdy już trochę się uspokoi, ksiądz znajdzie czas, żeby zrobić coś dla dorosłych. Czego dorośli oczekiwaliby od księdza w Państwa parafiach?

    Grażyna Urbaniak: Potrzebne jest rozpoznanie długofalowe, nasłuchiwanie ludzi dorosłych. W mojej parafii mamy spotkania koła: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich. Jest to niewielka grupa ludzi, którzy przychodzą i mają wielką potrzebę zabrania z tych spotkań czegoś dla siebie. Nie przychodzą, aby działać, ale żeby pogłębić swoją wiarę (choć ks. proboszcz chciałby, żebyśmy działali, żebyśmy mu pomagali w różnych sprawach, oczekuje od nas akcyjności). Ja widzę wśród ludzi potrzebę rozwiązywania ich życiowych problemów, tych, które ich akurat męczą, np. bezrobocie, jak się odnaleźć w tym, co nas spotyka, jak patrzeć po chrześcijańsku na wiele spraw. Ostatnio w naszej parafii zmarł młody ksiądz, nasz wikariusz, wspaniały kapłan, gdzie indziej młody chłopak - to stało się tematem do refleksji. Tak więc ważne jest nasłuchiwanie księdza, a wydaje mi się, że często ksiądz widzi tylko swoje problemy, bo je ma i ma ich dużo. Chciałby, abyśmy je rozwiązywali, szczególnie te natury praktycznej. Natomiast my, jako ci, którzy mają wyjść gdzieś tam do kogoś, pomagać innym - potrzebujemy doładowania.

    o. Marek Kosacz: Chodzi zatem o to, aby ksiądz zdał sobie sprawę z problemów, jakie ludzie noszą w sobie, aby przyszedł i spytał się, co im leży na sercu. Zaproponował poszukania wspólnie jakiegoś rozwiązania?

    Grażyna Urbaniak: Dopiero rozwiązanie tych problemów daje siłę, żeby innym móc pomóc.

    ks. Damian Bryl: Myślę, że ksiądz, który jest wsłuchany w problemy swoich parafian, pochyla się nad nimi, uczy ich chrześcijańskiego spojrzenia i oceny tych spraw. Dokument wielokrotnie wraca do tego. Prowadzę specyficzną formę duszpasterstwa dorosłych, tzn. dni skupienia dla wspólnoty różańcowej. Niektórzy śmieją się z tego. Spotykamy się co miesiąc. Uczestnikami spotkań są starsi: Panie i Panowie. W czasie tych spotkań próbujemy interpretować w świetle wiary to, co dzieje się wokół nas, choćby ostatnio wydarzenia 11 września w Nowym Jorku. Myślę, że w tym duchu mogłaby pójść także katecheza dorosłych. Bardzo mocno podkreśla to dokument. Ważne jest, aby uczyć ludzi chrześcijańskiej interpretacji losów świata. To znaczy najpierw wsłuchać się w to, co dzieje się na świecie, a następnie podjąć próbę zinterpretowania tego w świetle Ewangelii.

    Tadeusz Jakubowski: Różnorodność ludzi, o której mówił ks. Profesor Niparko powoduje, że różne są ich oczekiwania i tych oczekiwań nie sposób jednoznacznie zdefiniować. Tak, jak różni są ludzie, tak różne są ich oczekiwania i dlatego też powinny istnieć różne formy ich zaspokajania. Różne mogą być też oczekiwania wobec proboszcza. W jednej parafii proboszcz od wiernych oczekuje aktywności, a w innej ludzie od proboszcza oczekują, żeby np. zbudował jeszcze jedną salkę, bo schodzą się dwie albo trzy grupy o tej samej godzinie i brakuje miejsca. Różnorodność oczekiwań związana jest również z regionem; inne będą oczekiwania w mieście inne na wsi.

    ks. Damian Bryl: Ksiądz musi słuchać dziennika telewizyjnego, poczytać gazety, wtedy już wie, czym ludzie żyją, musi przyglądać się, mieć kontakt z parafianami.

    ks. Adam Przybecki: Istotne jest, aby przyjmował do wiadomości te pluralites form w działalności parafii, bo najczęściej, będąc entuzjastą takiej czy innej sprawy, nie potrafi zaproponować parafianom niczego więcej. Natomiast tu chodziłoby o to, ażeby każdy z parafian znalazł dla siebie coś, co pozwoliłoby mu zadomowić się w społeczności, odkryć swoje właściwe miejsce. Stawiałbym akcent na wielość propozycji w różnych płaszczyznach. Wtedy katecheza ta odpowiadać będzie na autentyczne zapotrzebowania ludzi.

    Zbigniew Barciński: Pojawia się tu wątek diagnozy sytuacji, pewnej "fotografii" człowieka dorosłego w Polsce. Ostatnio ukazała się książka ks. Mariańskiego: "Transformacja czy kryzys wartości". Zbiera ona bardzo dużą ilość badań dotyczących postaw moralnych i religijnych współczesnych dorosłych Polaków. Obraz, który rysuje się z tych socjologicznych badań, generalnie jest taki, że następują duże przekształcenia. Zmiany te są bardzo wyraźne na przestrzeni ostatnich lat. Ks. Mariański stawia pytanie, czy jest to kryzys wartości, czy też w pewnych obszarach jest to transformacja wartości. W każdym razie świadomość zmian jest kluczowa w projektowaniu programów katechezy dorosłych.

    ks. Adam Przybecki: To nie jest kwestia ostatniego czasu. Już na początku lat osiemdziesiątych, ks. prof. Władysław Piwowarski pisał, że problemem generalnym w Polsce jest niski poziom świadomości religijnej. Sprawa ta nabrała później jeszcze większego znaczenia w związku z nowymi wyzwaniami, jakie przyniosła sytuacja społeczno-polityczna po przełomie 1989 r. Oczywiście w konkretnej parafii wyglądało to różnie, ale generalnie tak było, jak było. Kościół w tamtych czasach bronił przede wszystkim swojej tożsamości, co niekiedy odbywało się kosztem katechezy, ponieważ na tę podstawową działalność nie starczyło już ani czasu, ani siły.

    Zbigniew Barciński: To wszystko wychodzi dzisiaj i kluczowe w tym wypadku staje się pytanie, co robić. Bo jeśli nic się nie zrobi, nie będzie żadnych propozycji katechezy dorosłych, to cały wielki wysiłek katechezy dzieci i młodzieży może zawisnąć w próżni.

    ks. Andrzej Kiciński: Odpowiem pani Oli. Jeżeli chodzi o katechezę dorosłych, Alberich - kiedy był szefem Europejskiej Komisji Katechetycznej - zrobił badania. Przedmiotem badań było zagadnienie, kto prowadzi katechezę w szkołach, potem - kto prowadzi katechezę dorosłych. Okazało się, że 80-90% katechetów w Europie to kobiety. Pytał też o mężczyzn, a udział "zatrudnianych" kobiet tłumaczył poprzez rozpowszechnioną mentalność, że kobieta jest specjalistką od dzieciństwa i religii. Z tego wypływa problem także dla katechezy dorosłych, ponieważ katecheza dla dzieci i młodzieży traktowana jest często w sposób infantylny. Katecheza dorosłych musi być prowadzona w sposób dialogowy, a my nie przygotowujemy dzieci i młodzieży do dorosłości, dojrzałości jako okresu dynamicznego, także pełnego pytań i wątpliwości. Nie ma w żadnym podręczniku poruszonego chociażby problemu kryzysu duchowego, kryzysu w małżeństwie.

    Po zrobieniu "zdjęcia", czyli po diagnozie sytuacji, musi zaistnieć proces opracowania intelektualnego, teologicznego, to znaczy musi powstać interpretacja. Bo jeżeli nie przygotuję człowieka do okresu dojrzałości, to nie mogę mieć pretensji do tego, że ma błędne założenia. Wchodząc np. w małżeństwo, myśli o tym, że opuszcza rodzinny dom, porzuca ojca i matkę, jest samodzielny, co jest nieprawdą, bo w naszych warunkach ekonomicznych jest jeszcze bardziej uzależniony od wielu rzeczy, ale zawsze pozostaje przy ojcu i matce. Człowiek dorosły, wchodząc w okres dorosłości, szuka także ojca duchownego. Pokazuje to mocno psychologia świecka. Dziecko szuka autorytetu, natomiast kierownika duchowego szuka człowiek dorosły, który wchodzi w samodzielne życie. Musimy wyjść z infantylnego traktowania katechezy nie tylko dorosłych, ale także dzieci i młodzieży. To jest pierwszy wniosek.

    Natomiast, co jest ciekawego w Europie. Tam oddano dorosłym dużą przestrzeń. Wiele osób twierdzi, że zmniejszyła się ilość powołań kapłańskich, jest mniej księży i dlatego pojawili się świeccy. Jest to nieporozumienie. Pojawili się oni dlatego, że też chcą coś zrobić. Katechezę dorosłych można, m. in. doświadczyć jako katechezę rąk i nóg, gdzie najpierw daje się głodującemu chleb. Przez pięć lat pracowałem w parafii, gdzie były zbierane regularnie paczki dla Albanii. Pracowałem z wolontariuszami, wiem co to znaczy: zebrać, posortować, uprać, zapakować. To są godziny pracy, ciężkiej pracy, ci ludzie odnajdują się w tym. Może nie wszyscy potrafią się dobrze modlić, ale cieszą się, że mogą pakować paczki. I to była ich konkretna Ewangelia. Oni zrozumieli Ewangelię, bo bliźniemu trzeba pomóc, i to zrobili. Na Zachodzie motyw działania, wolontariat jest bardzo mocny. Są okresy, kiedy co noc w Rzymie 50 tys. ludzi młodych, dojrzałych tzn. pełnoletnich wychodzi do narkomanów, do głodnych, do prostytutek, do obcokrajowców, do ludzi starszych...

    Kolejnym doświadczeniem, które chcę tu przywołać jest katecheza dorosłych, którą prowadził kard. Martini w Mediolanie. Założył katedrę dla niewierzących. Chodzili na nią wierzący i poszukujący, aby się dowiedzieć czegoś więcej. Tych doświadczeń na Zachodzie jest bardzo dużo, dobre trzeba naśladować.

    Myślę o jeszcze jednym wątku. Uczę diakonów w Seminarium. Tam - poprzez nowy program wykładów z katechetyki, opracowany pod redakcją ks. R. Murawskiego - pojawiły się wykłady z katechezy dorosłych. Jest to znak, że Kościół, oprócz dokumentów, wprowadza ją w swoje struktury, w swoją formację i to za pewien czas zaowocuje, rozwinie się refleksja nad sytuacją katechezy dorosłych, nad jej możliwościami i praktycznym zastosowaniem.

    ks. Romuald Niparko: W związku z tą wypowiedzią nasuwa się jeszcze taka refleksja. Kościół w swej trosce pasterskiej dużo uwagi poświęca przygotowaniu i stałej formacji duchownych i osób zakonnych. A przecież świeccy chrześcijanie nie mniej ważną rolę pełnią, żyjąc w świecie. To właśnie przez nich Kościół uobecnia się w różnych społecznościach. Czyż zatem nie potrzebują oni przygotowania do pełnienia określonych ról w tych społecznościach, a potem stałej formacji dokonującej się przez katechezę?

    ks. Damian Bryl: Powinni mieć szeroką formację, uwzględniającą cztery wymiary, które podają dokumenty: formację doktrynalną, duchową, społeczną i apostolską. Wymiar społeczny, który wraca w tych dokumentach ma się zrealizować przez pokazanie, jak żyć w świecie po chrześcijańsku.

    Podsumujmy, jakie znaleźlibyśmy konkretne pomysły na katechezę dorosłych? Pan Zbyszek mówił np. o ludziach, którzy pochylają się nad Ewangelią Marka.

    Zbigniew Barciński: W Sekcji Katechetycznej PSPiA Klanza myślimy o zrobieniu cyklu katechez adresowanych do dorosłych i opartych na Ewangelii wg św. Marka. Byłyby to katechezy z wykorzystaniem metod aktywizujących. Kard. Martini wysuwa hipotezę, że w pierwotnym chrześcijaństwie właśnie Ewangelie były podręcznikami życia chrześcijańskiego, podręcznikami katechezy dorosłych. Dlatego zdecydowaliśmy się, aby Ewangelię Marka przyjąć jako zasadę organizacji treści cyklu katechez dla dorosłych.

    Aleksandra Bałoniak: Bardzo dobrym miejscem i okazją do katechezy dorosłych jest ambona. Z tego miejsca ludzie oczekują wyjaśnienia teologicznego i jeżeli ambonę będziemy wykorzystywać do przekazywania prywatnych zdań, wizji, to przegramy kolejną szansę. Co niedzielę przegrywamy z katechezą dorosłych, jeżeli czytamy jakieś listy, odezwy, pisma, czy krytykujemy parafian. Nie jest to chyba miejsce i czas na to, żeby to robić z tak dużą częstotliwością, jak to czasami bywa. Często ten, kto jest na Mszy św., nie przyjdzie posłuchać księdza czy kogokolwiek, jeżeli ma negatywne doświadczenia z niedzielnej Mszy, a z powodu zmarnowanego czasu podczas kazania, nie zdobywa niezbędnej wiedzy dla swojej wiary. Kto weźmie na siebie odpowiedzialność za tych ludzi?

    Grażyna Urbaniak - Nasłuchiwanie, o którym mówiłam wcześniej, dotyczy również księdza, który będzie mówił kazanie. Musi zastanowić się, co wypływa z czytanej Ewangelii dla życia, które się dzieje, natomiast nie da się tematu rozwinąć w całości podczas kazania, bo przecież czas jest ograniczony. Można temat rozwinąć do pewnego miejsca, zakończyć, jakoś zawiesić w najlepszym momencie i np. zaproponować wiernym, że rozwinięty zostanie w innym terminie. Ludzie na pewno przyjdą. Tak robią ci, którzy łapią ludzi na "haczyk" w innych sprawach. To jest sposób na zachęcenie ludzi do kontynuacji, pogłębienia etc.

    ks. Damian Bryl: Ciekawy postulat wysunął ks. Tomasik w referacie, wygłoszonym podczas ostatniego spotkania wykładowców katechetyki w Częstochowie. Mówił on, że należy nadać katechezie dorosłych bardziej systematyczny charakter, a nie jak to często bywa - akcyjny. Wyróżnia w swoim wystąpieniu dwa nurty katechezy dorosłych. Z jednej strony katecheza akcyjna przy okazji I Komunii św., przygotowania do bierzmowania, chrztu dziecka czy homilii niedzielnej, o czym mówiła pani Ola, z drugiej - systematyczna praca z dorosłymi.

    ks. Szymon Stułkowski: Myślę, że w obu przypadkach mamy do czynienia z trochę innym adresatem naszej katechetycznej oferty. W drugim przypadku będą to osoby, które szukają pogłębienia swojej wiary. W pierwszym natomiast ci, którzy przechodzą przez tzw. "duszpasterskie sita" w stylu przygotowania do sakramentów przyjmowanych przez nich samych lub przez ich dzieci. Sądzę, że trzeba nam poszukiwać nowych propozycji, które odpowiadałyby na konkretne zapotrzebowania współczesnego człowieka.

    Warto pomyśleć o matkach z małymi dziećmi. Ich życie po urodzeniu dziecka ogranicza się często do opieki nad nim, wizyt u lekarza czy spacerów. Można by zaproponować tym kobietom możliwość spotkania się raz w tygodniu, by podzielić się swoimi doświadczeniami i uciec trochę od codzienności. Spotkania takie mogą dotyczyć problemów wychowania dziecka, opieki nad nim, uczenia modlitwy...

    Inna propozycja mogłaby dotyczyć procesu żałoby. Często obserwujemy, jak trudno komuś odnaleźć się po stracie bliskiej mu osoby. Takim ludziom można by zaproponować spotkania wspierające ich w tym ciężkim dla nich czasie rozstania. Świadkowie Jehowy wychwytują takie osoby na podstawie nekrologów w gazetach i docierają do nich z ofertą pomocy. My nie robimy nic poza czekaniem, aż ktoś przyjdzie zgłosić pogrzeb w biurze parafialnym.

    Jest wiele podobnych życiowych sytuacji, w których ludzie oczekują wsparcia. Naszym zadaniem jest wsłuchanie się w człowieka, w jego potrzeby i wypracowanie dla niego odpowiedniej pomocy.

    ks. Adam Przybecki: W dzień powszedni, w parafiach miejskich jest spora grupa ludzi, którzy codziennie uczestniczą we Mszy św. Tymczasem duszpasterze marnują wielokrotnie tę okazję. Skoro bowiem jest to gremium, w większości stałych uczestników codziennej Mszy św., to znaczy, że oni oczekują czegoś więcej. Można by zatem, nawiązując do znanej z przeszłości katechezy mistagogicznej, prowadzić dla nich podczas Mszy św. rozważania, które przybliżałyby im misterium Najświętszej Ofiary. Zacząć można od najprostszych spraw, np. omawiając po kolei, krok po kroku, poszczególne części Mszy św., od "W imię Ojca" do "Idźcie ofiara spełniona". Można zaproponować też cykle tematyczne, np. Msza św. w Biblii, można prowadzić rozważania o sakramentach, np. w Wielkim Poście - sakrament pokuty, zaś w Adwencie - sakrament chrztu św. Ważne jednak jest to, by rozważania te prowadzone było systematycznie i codziennie, by nawiązywały do tego, co się dzieje się w roku liturgicznym. Praktyka pokazuje, że tam, gdzie takie rzeczy praktykuje się, wzrasta liczba świadomych uczestników liturgii.

    Tadeusz Jakubowski: Ambona to jest ważne miejsce, które należy dobrze wykorzystać (krótka homilia na każdej Mszy św.). Chciałbym dodać, że monitorowanie parafii może się też odbywać przez radę duszpasterską. W "mojej" parafii jest to grono ok. 20 osób różnych zawodów, zainteresowań i wieku. Spotkania odbywają się systematycznie. Zazwyczaj jest to czas słuchania, szczególnie dla proboszcza. On słucha, ma zeszyt, notuje, my mówimy, szczerze, otwarcie, ponieważ proboszczowi chodzi o właściwą ocenę parafii, widzianą oczami wiernych. Członkowie rady starają się do tych dyskusji przygotować. I tak np. w kwestii rekolekcji doradzamy, jaki -naszym zdaniem - powinien być temat, jak zwiększyć "aktywność" parafian, proponujemy kształt oprawy liturgicznej itp. To jest dobry sposób monitorowania. Wpadliśmy też na pomysł, żeby wprowadzić do tych spotkań kilkadziesiąt minut formacji. Ale żeby było ciekawiej, to do nas należy przygotowanie rozważań, proboszcz tylko wyznacza lub proponuje temat. My się przygotowujemy, wysłuchujemy tego co każdy przygotował, dyskutujemy; w ten sposób odbywa się formacja poprzez katechezę. Przeznaczamy na to ok. 40 minut, potem omawiamy sprawy parafii. Myślę, że to też jest systematyczna katecheza.

    Aleksandra Bałoniak: Myślę, że gdyby niektórych księży odciążyć, np. od katechezy szkolnej, ponieważ nie powinni być katechetami (różne można by tutaj wymienić powody) to właśnie oni mogliby ożywić działkę duszpastersko-katechetyczną z dorosłymi. Uważam, że często ksiądz, który ponosi porażki w szkole zaczyna się bać ludzi i trudniej jest mu zaangażować się w jakąkolwiek formę pracy duszpasterskiej. Może pora pomyśleć o tych księżach, którzy nie chcą pracować w szkołach, a jest takich coraz więcej; niech oni w parafiach zajmą się katechezą, ale inną niż szkolna.

    o. Marek Kosacz: Moim marzeniem - po pierwsze - jest, aby świeccy, którzy przychodzą do kościoła, na plebanię albo do klasztoru, czuli się tam, jak w domu. Aby mogli tam porozmawiać, spotkać się, pośmiać się trochę, wygadać itd. Po drugie - chciałbym, aby czasami ksiądz zaprosił ludzi: "przyjdźcie, pomodlimy się razem". Nic nie chcę, nie proponuję żadnej akcji, żadnego sprzątania, budowania, tylko po prostu, żeby przyszli. Myślę, że takie chwile, oprócz wspólnych działań, wspólnych akcji czy spotkań, bardzo wiążą ludzi ze sobą i z księdzem.

    Grażyna Urbaniak - Niestety, ale dziś tak się może zdarzyć, że nieraz otwarty dom nie może być otwarty.

    Zbigniew Barciński: Chcę nawiązać do pytania, kto ma taką katechezę przygotowywać. Bo zastanawialiśmy się, co robić i w jaki sposób, a teraz pomówmy o tym, kto ma się tym zajmować. Otóż w dokumencie "Katecheza dorosłych we wspólnocie chrześcijańskiej" jest taki fragment: Prawdziwym znakiem miłości Boga w naszych czasach są świeccy katecheci dorosłych, których ilościowy wzrost i zaangażowanie wskazywaliśmy jako szczególnie krzepiące dla wspólnot kościelnych całego świata, oni właśnie ze względu na charyzmat człowieka świeckiego w Kościele są w stanie bardziej niż inni wspomagać dorosłych, gdyż są ich towarzyszami życia, współuczestnikami zadań i problemów podejmowanych w rodzinie, w Kościele itd. (nr 75).

    ks. Szymon Stułkowski: Padło pytanie, kto ma przygotować katechezę dla dorosłych? Myślę, że nie możemy obciążać tym zadaniem ludzi pracujących jako nauczyciele religii w szkole. Oni mają dosyć obowiązków. Staje więc przed nami proces, który można by nazwać formacją uczniów Jezusa, ludzi dorosłych, którzy chcieliby - zgodnie z myślą tego dokumentu - podjąć taką posługę katechetyczną w parafii.

    Wracając do wypowiedzi pani Oli, uważam, że proboszcz jest do końca odpowiedzialny za katechezę dorosłych. Nie powinien jednak realizować tego zadania sam.

    ks. Andrzej Kiciński: W wielu diecezjach toczy się dyskusja, kiedy proboszczowie powinni iść na emeryturę, czy w wieku 60 lat, 65 czy 70... Kiedyś ktoś powiedział, że najlepszą weryfikacją tego problemu byłoby sprawdzenie, kiedy proboszcz zostawia wikarym katechezę dorosłych. Jeszcze inny problem, który podpowiada nam teologia pastoralna. Dziś potrzeba nam wychodzić w naszym myśleniu i działaniu ponad parafię i to już nie tylko w miastach, czy wioskach, ale też w dekanatach, jakkolwiek zwą się te strefy pastoralne. W mniejszych parafiach, kiedy katechezę adresujemy do konkretnej grupy, musimy wyjść poza sferę parafialną i stać się propozycją ponadparafialną, czy to ze względu na małą grupę uczestników, skupionych wokół konkretnych zainteresowań, czy też ze względu na ilość przygotowanych, profesjonalnych katechetów.

    Potrzebne jest także przygotowanie miejsc katechezy. Dawniej chrześcijanie, kiedy chcieli wchodzić w mistagogię, w tajemnicę wiary, budowali chrzcielnice (dziś byśmy powiedzieli - kaplice). Tam, gdzie była chrzcielnica, tam się gromadzili na słuchaniu. Potrzebne są miejsca dla prowadzenia katechezy dorosłych, miejsca np. dla prowadzenia katechezy biblijnej, katechezy liturgicznej... Myślę tu o naszych katedrach, czy seminariach jako szkołach modlitwy.

    Potrzebna jest dobra, dojrzała katecheza, bo ludzie chcą coś zrobić, trzeba im tylko dać motywację chrześcijańską, aby swoje życie przeżywali jako dojrzali chrześcijanie.

    ks. Damian Bryl: Dotknęliśmy dzisiaj wielu spraw, od zagadnień dotyczących ogólnych celów i założeń katechezy dorosłych, po pewne bardzo konkretne propozycje. Myślę, że dzisiejsze spotkanie, uświadomiło nam wszystkim, jak wiele jest jeszcze zagadnień i problemów do głębokiego przemyślenia. Chciałbym także, aby nasza rozmowa pobudziła katechetyków i katechetów oraz wszystkich naszych Czytelników do twórczych poszukiwań.

    Bardzo gorąco dziękuję wszystkim za udział w dzisiejszym spotkaniu.

    Dyskusję prowadził: ks. Damian Bryl



ks. Damian Bryl - dr teologii duchowości, redaktor naczelny "Katechety", ojciec duchowny w ASD w Poznaniu, wykładowca na WT UAM w Poznaniu.
Aleksandra Bałoniak - z-ca redaktora naczelnego "Katechety", katechetka w szkole średniej.
Zbigniew Barciński - animator Sekcji Katechetycznej Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA w Lublinie, prowadzi kursy metodyczne dla katechetów.
Tadeusz Jakubowski - dr, pracuje w Instytucie Studiów nad Rodziną UKSW.
ks. Andrzej Kiciński - dr, absolwent Papieskiego Uniwersytetu Salezjańskiego w Rzymie, wykładowca katechetyki na KUL-u.
Marek Kosacz OP - katecheta i duszpasterz ze Szczecina.
ks. Romuald Niparko - prof. dr hab. teologii, prodziekan WT UAM w Poznaniu.
ks. Adam Przybecki - prof. dr hab. teologii, prodziekan WT UAM w Poznaniu.
ks. Szymon Stułkowski - dr teologii pastoralnej, z-ca redaktora naczelnego "Katechety", wykładowca na WT UAM w Poznaniu.
Grażyna Urbaniak - mgr inż., długoletnia doradczyni życia rodzinnego w Archidiecezji Poznańskiej.

Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.

strony internetowe Strony internetowe Poznań, Agencja Reklamowa Poznań, Systemy Zarządzania Treścią Agencja Reklamowa eCreo