Katecheta 12/2001 » NASZE SPRAWY » KATECHECI PYTAJĄ - PORADY ORGANIZACYJNO-PRAWNE »

Być opiekunem, oto jest zadanie

Drukuj

Bajka?  Nie  bajka?

    Z dotychczasowych artykułów o awansie zawodowym nauczycieli może wyłaniać się obraz stażysty - samotnego żeglarza, walczącego ze szkolnym żywiołem i przeciwnościami losu. A przecież jest do pomyślenia obraz inny: na pokład szkolnego jachtu zaprasza adepta sztuki pedagogicznej doświadczony żeglarz, który niejeden sztorm przetrwał. I tak żeglują wspólnie, a ów z lekka wystraszony żółtodziób stopniowo opanowuje arkana pływania po wzburzonych szkolnych korytarzach i salach lekcyjnych (a może nawet po pokoju nauczycielskim i gabinecie dyrektora).

Osoba  czy  postać?

    Kiedy zostaję opiekunem stażu, to nie przyjmuję funkcji, urzędu, czy tytułu, lecz jako nauczyciel-katecheta tworzę wspólnotę z drugim nauczycielem-katechetą, który potrzebuje i oczekuje mojej pomocy. Aby tę wspólnotę zawiązać, trzeba się poznać. Na to zaś konieczny jest właściwy czas i odpowiednie miejsce. Chyba nie może to być okres, którego początek i koniec będzie oznajmiał szkolny dzwonek. Chyba nie może to być pomieszczenie, w którym będą przebywać osoby postronne. Przecież nie zawiązuje się wspólnoty w windzie!

    Zamiast uzasadnienia potrzeby istnienia takiej wspólnoty zapraszam do ponownej lektury Małego księcia (lis o przyjaźni). Może warto, aby opiekun spojrzał wstecz na swoje początki w szkole, przywołał tamte myśli i uczucia, może niektórymi podzielił się ze swoim stażystą. Jest szansa, że w ten sposób łatwiej będzie młodemu nauczycielowi mówić o sobie, o swoich wyobrażeniach, planach, potknięciach, radościach. Jest więc opiekun dobrym, uważnym słuchaczem, który pomaga pewne rzeczy nazwać, pewne uporządkować, odróżnić ważne od nieistotnych. Staje cały obok stażysty i pozwala, by ten korzystał z jego umiejętności oraz uczył się na jego błędach.

Przewodnik  czy  instruktor?

    Stażysta ma głowę pełną najróżniejszych instrukcji - zdobył przecież stosowne wykształcenie. Teraz potrzebuje kogoś, kto pomoże mu nazwać zaistniałą właśnie sytuację i wybrać tę jedną, najwłaściwszą instrukcję, lub powiedzieć: "Moja droga/Mój drogi! Spróbujmy zrobić całkiem inaczej." Spróbujmy razem. Nawet jeżeli "fizycznie" stażysta będzie sam, to realnie jest razem z opiekunem (czy to przez wcześniejsze zaplanowanie czy późniejsze omówienie). Opiekun odwiedzający na zajęciach edukacyjnych swojego stażystę powinien równie uważnie obserwować nauczyciela i uczniów. Niezbędne jest, by posiadał odpowiadający mu arkusz do nanoszenia w trakcie zajęć notatek o ich przebiegu (wydaje mi się, iż korzystanie z arkuszy hospitacji nadzorujących nie jest najlepsze). Arkusz taki powinien pomóc wychwycić te formy i metody pracy, które są bliskie temperamentowi stażysty oraz te, które mu "nie leżą". Trzeba też zauważyć dynamikę lekcji, przechodzenie przez uczniów od jednej formy aktywności do drugiej. Ze szczególną uwagą należy odnotować momenty podkreślające katechetyczny wymiar spotkania. Osobne miejsce owego arkusza powinno być przeznaczone na wychwycenie prawidłowych i szkodliwych zachowań dotyczących sztuki porozumiewania się. I wreszcie na takim arkuszu nie może zabraknąć propozycji innego przeprowadzenia tych fragmentów i rozwiązania tych sytuacji, co do których ma uwagi krytyczne.

    Z kolei sala lekcyjna, w której pracuje opiekun powinna być zawsze otwarta dla jego stażysty. Dobrze będzie, gdy wspólnie skonstruują arkusz obserwacji, który pomoże młodemu nauczycielowi tak korzystać z tych wizyt, by rozwijać swoje umiejętności. Myślę, że opiekun nie powinien bać się uwag krytycznych, lecz raczej zachęcać stażystę do ich artykułowania. Warto, by opiekun stworzył swojemu podopiecznemu możliwość obserwowania zajęć innych nauczycieli uczących tego samego lub innych przedmiotów. Dzięki temu uda się uniknąć niebezpieczeństwa formowania stażysty na swój obraz i podobieństwo.

Sprzymierzeniec  czy...?

    Czas rozmowy kwalifikacyjnej albo egzaminu to chwila, podczas której prezentuje się także opiekun stażu. Jest jednym z członków komisji decydującej o nadaniu stopnia nauczyciela kontraktowego. Może więc w znaczący sposób wpływać na przebieg rozmowy kwalifikacyjnej, by pomóc swemu podopiecznemu w jak najlepszym zaprezentowaniu się. To on jest najbardziej kompetentny, by pokazać drogę jaką przebył stażysta od początku stażu do dnia rozmowy (przecież szli razem). I często tak jest. Niestety, nie zawsze.

    Na egzaminie nie znajdziemy opiekuna w składzie komisji. Ale on jest. Widać go wyraźnie w dokumentacji przedłożonej przez nauczyciela kontraktowego: w planie rozwoju, w sprawozdaniu, w ocenie dorobku zawodowego (prawda - pisze ją dyrektor, ale autorem propozycji jest opiekun), w notatkach, uwagach i sugestiach dotyczących tego wszystkiego, co robił nauczyciel będący na stażu. Widać go wreszcie i w sposobie uporządkowania dokumentów i w wypowiedzi egzaminowanego. Widać, że jest, lub... że go nie ma.

    Opiekunie, kim jesteś? [ 1 ]



Leszek Dembski - katecheta w Gimnazjum nr 3 w Inowrocławiu, doradca metodyczny w Kujawsko-Pomorskim Centrum Edukacji Nauczycieli w Bydgoszczy, ekspert komisji kwalifikacyjnych lub egzaminacyjnych dla nauczycieli ubiegających się o awans zawodowy, edukator Nowej Szkoły.

 


 1  Tym razem celowo nie przywołuję odnośnych paragrafów rozporządzenia o awansie, gdyż obserwowane sytuacje skłaniają mnie do postawienia diagnozy, iż problem nieobecności opiekuna w procesie awansu nie leży po stronie nieznajomości prawa, a raczej tkwi w trudności nakreślenia obrazu siebie jako opiekuna.

Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.

strony internetowe Strony internetowe Poznań, Agencja Reklamowa Poznań, Systemy Zarządzania Treścią Agencja Reklamowa eCreo