Aktualności

TARGI KSIĄŻKI KATOLICKIEJ, WARSZAWA 28-30.III.2008

Prześlij Drukuj
Arcybiskup Nycz, mówił, że sprawa nauczania religii oraz jej obecności na maturze jest przedstawiana w debatach publicznych jako „problem”, natomiast jej istotne kwestie są na dalszym planie. Przewodniczący KEP ds. Wychowania Katolickiego zaznaczył, że problem religii na maturze pojawił się dopiero w 2006 roku, gdy zaczęła obowiązywać tzw. nowa matura, której wprowadzenie zastąpiło systemy rekrutacyjne na wielu wyższych uczelniach. Niestety problem ten nabrał szerszego kontekstu i należy go sprowadzić do właściwych wymiarów – wyjaśnił abp Nycz.
Metropolita przypomniał, że jeszcze przed powstaniem sporu, członkowie strony rządowej Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu nie widzieli problemu we wprowadzeniu przedmiotu religii na maturze. Dodał, że na taką możliwość czeka w Polsce ok. 5 tys. przyszłych studentów dwóch uniwersytetów katolickich, papieskich wydziałów teologicznych i seminariów duchownych – dla których egzamin ten będzie przepustką do studiowania m.in. teologii i filozofii chrześcijańskiej.
Abp Nycz powiedział, że w latach 90-tych największym błędem było pozostawienie luki w systemie nauczania, w której nie było miejsca ani na religię ani na etykę. – Było to fałszywym sygnałem, że wychowanie może się obejść bez przedmiotu natury religijno-etycznej.
Spór ten dotyczy stosunków państwo-Kościół, poza tym jest pozostałością wojny religijnej z początku lat 90. – dodał publicysta Tomasz Terlikowski, który uważał, że jednym z największych błędów publicznej debaty na temat nauczania religii, było wykorzystywanie tego sporu do celów politycznych.
Terlikowski uważa, że spór o religię przybiera konkretne formy głównie w postaci zarzutów o rzekome marginalizowanie dzieci osób niewierzących. W mniejszych miejscowościach i na prowincji często padają zarzuty o to, że dziecko pozostaje bez opieki jeśli nie chodzi na religię. – Zarzut ten jest niesłusznie kierowany pod adresem Kościoła. Jednak to do państwa należy decyzja obowiązkowego wyboru między katechezą a etyką lub religioznawstwem – podkreślił Terlikowski. Natomiast uczeń, jeśli nie ma obowiązku uczęszczania na lekcje, nie będzie na nie chodzić – dodał.
Zdaniem publicystki Ewy Czaczkowskiej wprowadzenie religii na maturze będzie sprawdzianem nie tylko dla uczniów, ale i dla katechetów, co doprowadzi do bardziej wymagających kryteriów oceny ich pracy, które obecnie pozostają niejasne.
Czaczkowska stwierdziła, że zasady oceniania w mniejszych miastach i na wsiach są w dalszym ciągu problemem. Przykładem takiego negatywnego zjawiska jest według Czaczkowskiej jedna ze szkół w Siedlcach, gdzie oprócz wiedzy katecheci wymagają także aktywnego uczestnictwa w Eucharystii.
Terlikowski natomiast zaznaczył, że każdy przedmiot wymaga nie tylko wiedzy ale także zaangażowania uczniów. Jako przykład podał on lekcje wychowania fizycznego, na których liczą się nie tylko umiejętności, ale i chęci ucznia.
Zdaniem ks. prof. Tomasika wymagania jakie przytoczyła Ewa Czaczkowska są wynikiem tego, że niektórzy katecheci nie stosują zasad zawartych w „Dyrektorium katechetycznym Kościoła katolickiego w Polsce”. Dokument ten wyraźnie mówi, że podstawą wystawiania oceny szkolnej w nauczaniu religii jest wiedza ucznia, jego umiejętności oraz aktywność i sumienność. „Nie powinno się natomiast oceniać za udział w praktykach religijnych. Należy bowiem przyjąć zasadę, obecną także w katechezie parafialnej przed 1990 rokiem, że życie religijne jest przedmiotem osądu sumienia dokonywanego wobec Boga” – przytoczył ks.Tomasik.
 
                                                   

Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.

strony internetowe Strony internetowe Poznań, Agencja Reklamowa Poznań, Systemy Zarządzania Treścią Agencja Reklamowa eCreo