Nowy rok szkolny 2009/2010 to dwudziesty rok obecności katechezy w szkole.

Prześlij Drukuj
Nowy rok szkolny 2009/2010 to dwudziesty rok obecności katechezy w szkole. W numerze wrześniowym próbowaliśmy dokonać bilansu tego okresu. Chcieliśmy spojrzeć na blaski i cienie, opowiedzieć się na Tak i Nie, obnażyć niedociągnięcia i wskazać zalety. Poniżej zamieszczamy fragmenty dwu artykułów, które znajdą Państwo we wrześnowym numerze „Katechety”. Prosimy o refleksje i szczere wypowiedzi na temat…
 
 
W dniu 1 września 2009 roku katecheta polski przekroczy po raz dwudziesty próg szkoły. Fakt ten zachęca do podjęcia pewnego bilansu. Ponieważ istnieje różnorodność spojrzeń na nauczanie religii w szkole, dlatego też opinie na ten temat są zróżnicowane. Od całkowicie negatywnych, niezrozumiałych i wewnętrznie sprzecznych, do entuzjastycznych. Reakcje katechetów balansują miedzy misterium tremendum i fascinosum. W rozmowach na temat katechezy i katechetów najczęściej do głosu dochodzą negatywne opinie. „Prawie niczego się nie nauczyłam”; „pseudonaukowe dyskusje zamiast szukania Boga”; „Niech uczy ksiądz i ocen nie stawia”; „Niefortunne uatrakcyjnianie katechezy”; „Żują gumę, a siostra się uśmiecha”; „Czas w większości stracony” – tak mówią uczniowie o szkolnej katechezie. Natomiast dyrektorzy szkół podkreślają, że „katecheta to ktoś, na kogo oni mogą w pierwszym rzędzie liczyć”. Tych wypowiedzi na temat katechezy i katechetów jest wiele i można by je mnożyć.
Warte szczególnego zauważenia jest zdanie sługi Bożego papieża Jana Pawła II na temat nauczania religii w szkole. Przemawiając 6 czerwca 1991 r. do katechetów, nauczycieli i uczniów w katedrze włocławskiej stwierdził on: „Dzięki przemianom, jakie się dokonują ostatnio w naszej Ojczyźnie, katecheza wróciła do sal szkolnych [...]. Osobiście bardzo się z tego cieszę. Równocześnie pragnę tu powtórzyć zwrot, którego często używam, bo odbija on żywą prawdę o każdej łasce [...] jest wam to dane i równocześnie zadane[1].
Ta opinia jest mi wyjątkowo bliska. Dlatego też w oparciu o dostępną na temat bilansów literaturę, a także na bazie licznych rozmów z katechetami, wyróżniam dziesięć „tak”, ukazujących że katecheza jest darem.
ks. Tadeusz Panuś,
10 razy „tak”, czyli próba bilansu 20 lat nauczania religii w polskiej szkole
(całość artykułu we wrześniowym numerze „Katechety”)
 
 

Od dwudziestu lat bez mała spieramy się o to, czy szkoła to dobre miejsce dla katechizacji. Warto pamiętać, że spora część młodzieży szkoły (mówiąc oględnie) nie lubi, kojarzy im się ona z instytucją opresyjną. Czy w tej sytuacji dobre jest łączenie ze szkołą tego, co odnosi się do Bożej sprawiedliwości i czego wymaga od nas Pan Jezus? Starsi katecheci (i byli uczniowie) do dziś z pewną, być może przesadną, nostalgią wspominają salki katechetyczne – i tamtą atmosferę, w większości wypadków niemożliwą do odtworzenia w szkole. Ale przecież nie chodzi tu tylko o nastrój. Ktoś, kto jako uczeń przeżył powrót katechezy do szkoły, wspomina, że wiele osób, niezwykle aktywnych w salce, tu – w gabinecie chemicznym, do którego trafiła wówczas katecheza – nagle zamilkło. „Znaleźliśmy się raptem w wielkiej, 40-osobowej klasie, w której co najmniej połowa nie była zupełnie zainteresowana religią. (...) Jak wrócić do rozmów o Panu Bogu, kiedy wokół koledzy i koleżanki zajmują się palnikami bunsenowskimi, kiedy pobożne rozmowy spotykają się z drwiną kolegów z ostatnich ławek?” Teraz to jest już mniejszy problem, bo wielu katechetów ma do dyspozycji własną pracownię – coś w rodzaju terenu quasi-sakralnego w obrębie szkoły – i próbuje ją jakoś urządzić (choć nie zawsze wiadomo, skąd wziąć na to pieniądze – od dyrektora, proboszcza, a może od rodziców czy znalezionych przez siebie sponsorów?). Ale co, gdy jej nie ma? Nie muszę chyba nikogo przekonywać, jak trudno jest wprowadzić modlitewny klimat między fizyką a geografią, przy tablicy, bez świec i bez ikony (chyba że katecheta przyniesie ją pod pachą).

Janusz Poniewierski, „Cienie” katechezy szkolnej
(całość artykułu we wrześniowym numerze „Katechety”)


[1] Jan Paweł II, Nauczanie religii w szkołach jest pierwszorzędnym wkładem w budowanie Europy. Spotkanie z katechetami, nauczycielami i uczniami we Włocławku w dniu 6 czerwca 1991, [w] IV pielgrzymka do Ojczyzny, Kraków 1991, s. 165.
Ocena:
2.5/5 (4)
comment_icon comment_add  Dodaj komentarz
W szkole trzeba się zmagać z niskim poziomem religijnym uczniów, a przede wszystkim z chamstwem niektórych. Za..
Alicja
W szkole trzeba się zmagać z niskim poziomem religijnym uczniów, a przede wszystkim z chamstwem niektórych. Zawsze w klasie jest ktoś, kto rozbija zajęcia. Według mnie religia w szkole jest pobrzebna, ale w wymiarze 1 godziny tygodniowo. Jest to cieżki kawałek chleba.
..
Ola
tytułem kometarza poprzedniego komentarza

beztroska 1 godz ,czyli pól pensji
pól mozliwosci kontaktu z uczniami
nie pojmuje toku myślenia Alicji
Obecny problem naszej obecności w szkole, to coraz większa liczba uczniów niewierzących,Jak do nich dotrzeć? Większość wypisuje się z religii...
Jacek
Obecny problem naszej obecności w szkole, to coraz większa liczba uczniów niewierzących,Jak do nich dotrzeć? Większość wypisuje się z religii.
..
Aguta
W szkole katecheza to lekcja przetrwania. Ja tam katecheta nie zazdrosze
aż prosi się o wprowadzenie do katechezy parafialnej konferencji na temat: wychowanie religijne dziecka w rodzinie ale też specjalnych katechez dla rodziców. W ..
egohomo
aż prosi się o wprowadzenie do katechezy parafialnej konferencji na temat: wychowanie religijne dziecka w rodzinie ale też specjalnych katechez dla rodziców. W rozmowach z nimi przeraza mnie brak podstawowych wiadomości religijnych zarówno u rodziców jak i dzieci. Traktowanie katechezy jako dodatku edukacyjnego i nie istotnego w życia, i nie warto tracić czas na jego zakuwanie. Przeraża nmie niewiara,która rodzi się z lenistwa duchowego ale też i fizycznego
"Natomiast dyrektorzy szkół podkreślają, że „katecheta to ktoś, na kogo oni mogą w pierwszym rzędzie liczyć”. Tych wypowi..
magda
"Natomiast dyrektorzy szkół podkreślają, że „katecheta to ktoś, na kogo oni mogą w pierwszym rzędzie liczyć”. Tych wypowiedzi na temat katechezy i katechetów jest wiele i można by je mnożyć".Jestem uczennicą liceum 4ro letniego obecnie staram się przejść do 4tej klasy moim wychowawcą jest katechetka( a przypominam że prawnie katecheta nie może być wychowawcą!) Nie interesuje nas jako uczniów, że dyrekcja dobrze się za nią opowiada bo to ona nas uczy religii a nie dyrektorka i my sami wiemy najlepiej jak zachowuje się podczas religii, DODAJMY DO TEGO ŻE NAUCZYCIELE I KATACHECI TO JEDNA SWOŁOCZ I NIGDY JEDEN NAUCZYCIEL O DRUGIM ZŁEGO SŁOWA NIE POWIE W KOŃCU "REKA RĘKĘ MYJE".Chodze do bardzo drogiej szkoły bo artystycznej nie przechodząc do następnej klasy będe musiała zakończyc nauke w wymarzonej szkole z powodu braku pieniędzy przez rodziców nie stać ich na to ze względu na wcześniejsza moją ciężką chorobę i wydatki z nią związane.Dlaczego mam do swojej wychowawczyni katachetki za razem taki żal? dla tego że po mino swojego młodego wieku przez ostatni rok zachorowałam na raka trwało to ogólnie 3 lata ale dopiero w tym roku wykryto komórki rakowe teraz jestem już zdrowa ale zaraz po wyjściu ze szpitala psychicznie było mi bardzo ciężko z tego wszystkiego wyjść z nieobecnych godzin oczywiście rozliczała mnie katachetka!Tłumacząc że natychmiast po powrocie ze szpitala powinnam wrócić do szkoły żeby nadrobić zaległości...zastanawiałam sie żeby poprawiać rok ona wykorzystała tą informacje żeby rozpowiedzieć reszcie nauczycieli że sie poddałam i chce powtarzać rok!chociaż ja już wtedy poprawiłam 2 przedmioty mi postanowiłam próbować! Podsumowując z 9ciu zagrożonych poprawiłam 6 a to wszystko w ciągu miesiąca teraz zostało mi 3 mogło byc 2 ale katachetka napuściła jednego nauczyciela żeby wystawił mi jedynke na koniec w dodatku w tym roku zmieniły się przepisy i można mieć jedną poprawke a drugą za zgoda rady pedagogicznej a nie jak to było w tamtym roku ż emożna było miec 2 poprawki i trzecią za zgoda rady... GŁÓWNYM MORAŁEM JEST TO ŻE WYCHOWAWCZYNI-KATECHETKA SPROWOKOWAŁA SYTUACJE ŻEBYM NAPEWNO NIE ZDAŁA DO NASTĘPNEJ KLASY!!!

I TO MA BYĆ CZŁOWIEK?? I TO MA BYĆ WYCHOWAWCA?? I W KOŃCU CZY TAKI MA BYĆ KATECHETA???!!! NIE DZIWIE SIĘ ŻE DZIEJĄ SIE W ŚWIECIE TAKIE TRAGEDIE SKORO CZŁOWIEK DO CZŁOWIEKA NIE MA MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
Pan Jezus dzieci błogosławił a nauczał dorosłych. My robimy odwrotnie dzieci uczymy a dorosłych błogosławimy. Dobra ..
Tomasz
Pan Jezus dzieci błogosławił a nauczał dorosłych. My robimy odwrotnie dzieci uczymy a dorosłych błogosławimy. Dobra Katecheza zaczyna się w domu od rodziców. Wróćmy do źródeł.

Copyright by Drukarnia i Księgarnia Św.Wojciecha Sp. z o.o.

strony internetowe Strony internetowe Poznań, Agencja Reklamowa Poznań, Systemy Zarządzania Treścią Agencja Reklamowa eCreo