|
Katecheta - miesięcznik poświęcony katechezie i wychowaniu religijnemu
Jako chrześcijanin zwracam się do Redakcji z pytaniami dotyczącymi stosowanych w parafiach metod przygotowania gimnazjalistów do przyjęcia sakramentu bierzmowania.
Obserwuję to zjawisko od kilku lat. Zakładam, że wszelkie działania miały przynieś pozytywne efekty - umocnić wiarę i mieć wpływ na „jakość” życia kandydatów, a potem bierzmowanych…
Życie jednak weryfikuje często pomysły i metody - jak czytamy w Nowym Testamencie: Po owocach ich poznacie...
Dla przykładu: Kościół w tym sakramencie zrezygnował choćby z „gestu uderzenia w policzek bierzmowanego”, ale zarazem wprowadził 3-letni cykl przygotowań…
Jakie są zaś owoce tych metod i tego procesu?
1. Oto grupa przygotowująca się do bierzmowania wpada po mszy do kościoła (stojąc dotąd na kościelnym placu) z notesem do podpisu, który ma udokumentować ich obecności na mszy św. Ten podpis zaś jedynie potwierdza fakt ich zgłoszenia się po niego, bo uczestnictwa - „patrząc z zewnątrz” nie było.
2. Skoro nie wystarcza do godnego i pełnego przygotowania kandydata obecność na katechezie, to czy dotąd przygotowywani kandydaci byli właściwie przygotowani do przyjęcia tego sakramentu? I czy obecnie przygotowywani „nowymi metodami” zostaną do tego odpowiednio przygotowani?
3. Terminy spotkań przypadają na porę wieczorną tzn. odbywają się w godzinach, gdy już jest zupełnie ciemno narażając ich na powrót do domu o godzinie, w której „dziecko” powinno być w domu i o godzinie, w której rodzice mają prawo do niepokoju. Nie każdy rodzic ma czas na jego odbiór z kościoła o tej porze i nie każde dziecko mieszka blisko… Kto ponosi odpowiedzialność za jego bezpieczeństwo w drodze powrotnej o późnej porze?
4. Dlaczego ilość przestępstw popełniona przez młodocianych wzrasta, a widokiem do którego już można się niemal przyzwyczaić jest gimnazjalista (kandydat do bierzmowania) z papierosem, pijący piwo i lekceważący wiele innych zasad ogólnoludzkich – nie mówiąc o podstawowych zasadach chrześcijańskich, któremu „lepiej zejść z drogi”, gdy idzie w grupie na spotkanie lub ze spotkania…
5. Dlaczego „gimnazjalne dziecko” jest zmuszane do chodzenia na wyznaczoną – jedyną dla kandydatów niedzielną mszę św., której „zaliczenie” jest potwierdzane podpisem?
6. Czy obecność kandydata na innej mszy nie jest spełnieniem przykazania. Czy inna msza (chrzcielna, ślubna, pogrzebowa) lub o innej godzinie jest złamaniem tego przykazania – jakoby inną i „nieważną dla kandydata”?
7. Czy obecność kandydata na innej czasowo mszy św. z rodzicami w tej czy innej parafii jest nieważna, a jedynie podpis katechety czy proboszcza warunkuje jej ważność?
8. Czy proboszcz ma prawo decydować o tym, w której parafii rodziny wraz z dzieckiem mogą spędzać niedzielny czas i o której godzinie mogą z rodzinnej parafii wyjechać – „dopiero po mszy dla kandydatów do bierzmowania”?
9. Czy nie należy powołać biegłego grafologa, który orzeknie czy podpis proboszcza z innej parafii jest autentyczny - skoro kwestionuje go proboszcz parafii rodzinnej?
10. Czy rzeczywiście o to chodzi w bierzmowaniu, aby „dziecko gimnazjalne” po jego otrzymaniu rzuciło rodzicom na stół ów notesik pełen podpisów ze słowami : „Już mnie więcej w Kościele nie zobaczycie”? Po owocach ich poznacie…
Zawsze można powiedzieć, że dziecko nie dorosło do sakramentu, a może jednak stosowane metody nie dają oczekiwanego rezultatu? Może wcale nie kształtują sumienia, lecz jedynie postępowanie pod przymusem – dla podpisu?
Czy to kibice są winni temu, że nastąpił upadek piłki nożnej, czy może powodów trzeba szukać w innym miejscu?
Czy to piszący te słowa jest winny tym zjawiskom, które widzi (nie tylko on), a które odnotowują kroniki i statystyki policyjne i co dostrzega zwykły człowiek. Po owocach ich poznacie...
Niestety, ani religia w szkole, ani metody trzyletniego przygotowania kandydatów - „dzieci gimnazjalnych” nie zmieniły polskiej młodzieży, polskiej szkoły i chrześcijaństwa na lepsze. tak jak krzyż w Sejmie niczego nie poprawił w szeroko pojętej polityce. Chyba, że ktoś pozory traktuje jako odniesienie sukcesu.
Po owocach ich poznacie..., a te w tej chwili są gorzkie.
Oczekuję odpowiedzi na postawione pytania.
Dane autora listu do wiadomości Redakcji
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||