Głuchoniemy, czy niesłyszący?
Autor: ks. Krzysztof Młynarczyk
Artykuł archiwalny
W nomenklaturze kościelnej bardzo często jest używane pojęcie "głuchoniemy" w stosunku do osób częściowo lub całkowicie pozbawionych zmysłu słuchu. Jest to niezgodne ze współczesną wiedzą surdopedagogiki. Określenie głuchoniemy uświadamia związek, który zachodzi między brakiem słuchu, a niemożliwością zaistnienia mowy, w tym wypadku mowy spontanicznej. Do przymiotnika "głuchy" dodano przymiotnik "niemy". W tym wypadku termin odnosi się do osoby, która nie może ani słyszeć, ani mówić. Określenie powstało na przełomie XVIII/XIX w. W Polsce już w XIX w. poddano to określenie w wątpliwość.
J. Siestrzyński proponuje głuchoniemych nazwać "głuchomowami" dlatego, że można ich nauczyć mówić. Analogicznie osoby niesłyszące, odczytujące mowę z ust., nazwać "widzomowami".