Katecheta 7/2000
Katecheta 7/2000
E-wydanie
„Katecheta” jest teraz również dostępny Jako e-wydanie!
Na półkę Katechety
Uwaga anioły!
br. Tadeusz Ruciński
KSIĄŻKA
19,90 zł 16,90 zł

„VERBA DOCENT…”

System wychowawczy księdza Stanisława Konarskiego
Autor: Henryk Bogdziewicz Sch.P
Artykuł archiwalny
Wybitni działacze społeczno-polityczni oraz pisarze głębię swojej osobowości ujawniają w działalności piśmienniczej, która często uwidacznia się we wczesnym okresie życia i twórczości. Ten dorobek jest zazwyczaj nośnikiem tego, co w późniejszym okresie doczeka się oceny pod względem treściowym i artystycznym. W większości wypadków, pierwociny oceniane są na niekorzyść ich twórców, co nie neguje tego, iż każde dzieło jest nośnikiem elementów struktury intelektualno-duchowej twórcy, jest zwerbalizowaniem światopoglądu i przeżyć twórcy, tak gdy chodzi o treść, jak i formę.
    Stanisław Konarski postrzegany jest przez badaczy epoki przede wszystkim jako pisarz polityczny. [ 1 ] Wiedza, zdobyta przez niego w szkołach, poparta doświadczeniem życiowym oraz własnym studium zaowocowała głęboką znajomością natury ludzkiej. Zaświadcza o tym treść rozprawy O poprawie wad wymowy (1741), napisanej przez Konarskiego ponad dziesięć lat przed manifestem wychowawczym, za jaki uznano Mowę o kształtowaniu człowieka uczciwego i dobrego obywatela (1754). Na początku tekstu O poprawie wad wymowy spotykamy się z wywodem, przeprowadzonym metodą niemal scholastyczną, prezentującą nastawienie autora, a zarazem kierunek pracy: "(...) Nie jest mi oczywiście tajna właściwość natury ludzkiej polegająca na tym, że żadną miarą albo z największym tylko trudem daje się ona skłonić do zmiany stanowiska wobec sprawy, w której przez czas długi znajdowała ona upodobanie na podstawie zastarzałego przekonania o pozytywnej jej wartości. Jeżeli sam błąd jest stary, ma on to do siebie, że zyskuje siłę powagi. Wiadomo, że każdy zwyczaj trzyma się uporczywie nie dlatego, że jest dobry, ale dlatego, że jest zastarzały i zakorzeniony. Taka jest właśnie natura i siła zwyczaju, że pewnymi stopniami osiąga on to, że przywary najprzód ukrywamy, potem je usprawiedliwiamy, potem, jakby tego nie było dosyć, zaczynamy znajdować w nich upodobanie, by je wreszcie pochwalać i bronić ich (...)". [ 2 ]
    Konarski napisał tekst po łacinie i w takim języku był wydany przez Bohomolca. Problem dotyczył więc nie tylko języka polskiego czy skażonej łaciny. Zauważmy, iż w osobie Konarskiego spotykają się: wyjątkowa zdolność krytycznego spojrzenia na zakorzenione wady i przywary, pragnienie zaradzenia im oraz poszukiwanie możliwości ich naprawy.
    Dostrzeżone właściwości natury ludzkiej układają się w swoistą listę wad społecznych, którym Konarski - jako gorliwy patriota i wychowawca - usiłował zaradzić. Pchnęło go to do skonstruowania systemu, który musiał stać się opozycyjnym wobec panującego w ówczesnych szkołach sytemu edukacyjnego.
    Wielu uczonych, śledząc zagadnienia poruszane przez Konarskiego w Mowie o kształtowaniu człowieka uczciwego, używa sformułowania "nauka moralna". [ 3 ]
    Tak zwana "nauka moralna" lub "nauka moralno-obywatelska", to nazwa jednego z przedmiotów w ówczesnej szkole. Zadanie podstawowe tego przedmiotu polegało na upowszechnianiu zasad świeckiej moralności, a zwłaszcza na kształtowaniu obywatelskich zachowań młodzieży.
    Nie można jednak odnieść tej definicji przedmiotu do zawartości Mowy Konarskiego. Nie ma ona także nic wspólnego z tym, że rozróżnianie religii i wiary oraz rozumu i moralności uznano za osiągnięcie pijarskich pedagogów. Trzeba zdawać sobie sprawę z, rozciągniętego w czasie, procesu przeobrażeń świadomości społecznej, jaki dzieli Mowę Konarskiego od dzieła czołowego przedstawiciela "nauki moralnej" w podanym wyżej rozumieniu, Antoniego Popławskiego (Moralna nauka dla szkół narodowych na pierwszą i drugą klasę Warszawa, 1778). Piramowicz na zebraniu Towarzystwa do Ksiąg Elementarnych w dniu 15 marca 1788 r., prezentując wydanie Moralnej nauki do szkół narodowych na klasę III A. Popławskiego, powiedział: "(...) zawiera obowiązki i prawidła wzajemnego w społeczności obcowania".
    "Nauka moralna" w szkołach pijarskich odbiega od dotychczasowego wzorca, jakim było pamięciowe przyswojenie treści zawartych w katechizmie Kanizjusza. Jakkolwiek nauka ta daleka jest jeszcze od całkowicie świeckiego traktowania tego przedmiotu, jest już zaczątkiem nowożytnego traktowania procesu wychowawczego.
    O obszarze zainteresowań Konarskiego mówią jego pierwsze utwory. W Rozmowie pewnego ziemianina ze swoim sąsiadem o teraźniejszych okolicznościach roku 1733 [ 4 ] należy wyakcentować dwa sformułowania zawierające nastawienie samego autora do kwestii ludzkich nawyków i ich uzdrawiania:
    (...) Nie ciężko na starość, w cośmy się wzdrożyli za młodu. (...)
    Konarski nie tylko przypomina znaną maksymę Seneki z Toadesa (633), ale nawiązuje bezpośrednio do konkretów Rzeczypospolitej: (...) i abyśmy kiedykolwiek przyjść mogli do spokojnych sejmów (...).
    Ponieważ badacze kultury oraz historycy systemów edukacyjnych posługują się zwykle językiem uogólniającym, uważam za stosowne, aby - nie tracąc jednak z pola widzenia wniosków badaczy - przyjrzeć się tekstowi źródłowemu, czyli samej Mowie (De viro honesto et bono cive) Konarskiego.
    Ze spisu literatury przedmiotu wynika, że po raz ostatni obszerne cytaty z Mowy zamieścił w swojej książce o Konarskim, J. Nowak-Dłużewski w roku 1951.
    Należy więc zaznajomić się z tym, czego Konarski zamierza nauczyć przyszłych decydentów, jak i z tym - co jego zdaniem - żadną miarą nie powinno być tolerowane u młodych obywateli, czyli z zespołem postaw zasługujących na naganę, a tym samym nie do zaakceptowania.
    Badacze zgodnie uważają, że Mowa jest owocem długoletnich doświadczeń i przemyśleń pedagogicznych, że ujmuje cel pracy wychowawczej. Konarski nie stawiał na pierwszym miejscu wiedzy, nawet tej najnowszej, ale stwierdzał, że: (...) Celem wszystkich szkół (...) jest nie tylko rozwijanie umysłów za pomocą nauk i umiejętności, lecz przede wszystkim uszlachetnienie serc i dusz (...). [ 5 ]
    Konarski usiłował wychować mężów uczciwych - człowiek uczciwy, to człowiek sam w sobie i dobrych obywateli - człowiek w stosunku do innych ludzi czy w stosunku do społeczeństwa ludzkiego (s. 113). [ 6 ]
    Na wstępie Mowy autor odcina się od niektórych metod zagranicznych, szczególnie od deizmu. Według Konarskiego człowiek uczciwy to taki, który: Stara się należycie czcić Boga, żyć zgodnie z zasadami religii i podporządkowywać swą osobowość, życie i obyczaje prawom i zasadom chrześcijańskim (s. 114).
    W związku z tym, autor zajmuje się relacjami, jakie zachodzą pomiędzy człowiekiem, a Bogiem oraz człowiekiem i Kościołem. Omawia przejawy religijności w dwóch wymiarach: życia wewnętrznego (chwała Boża, grzech, sakramenty) i zewnętrznego (modlitwa, jałmużna, post, praktyki religijne). Wyraźnie odcina się od jakichkolwiek związków z tym, co krajowi oraz zagraniczni wychowawcy i filozofowie nazywają przesądem.
    Dalej Konarski twierdzi, że człowiek uczciwy to taki, który zachowuje w każdej postawie sprawiedliwość (s. 117). Postawa sprawiedliwa to taka, która nakazuje oddawać każdemu to, co mu się należy oraz zaleca stosować, jako hasło całego życia, powiedzenie: nie czyń tego drugiemu, czego byś nie chciał, aby tobie czyniono.
    Konarski stwierdza, że gdy religijność ze sprawiedliwością traktowane będą priorytetowo, wówczas inne cele wychowawcze osiągnie się łatwo.
    Jako dobry obserwator życia dochodzi do wniosku, iż ogromne znaczenie dla człowieka ma umiejętność wyboru przyjaciół (s. 120). Temu problemowi poświęca sporo miejsca w dalszej części swej rozprawy.
    Młodzież, która przybywała do szkół pijarskich przynosiła ze sobą pewne przyzwyczajenia, wzorce zaczerpnięte z domu rodzinnego czy najbliższego otoczenia. Dlatego też Konarski uważa za właściwe wpajać następujące zasady: skromność w powodzeniu, a cierpliwość w niepowodzeniach (s. 123), przypomina naturalną równość wszystkich ludzi, namawia do praktykowania powściągania gniewu, zachęca do miłości prawdy i unikania kłamstwa (s. 124), bezwzględnego dotrzymywania zobowiązań, powziętych na mocy przysięgi oraz odrazy do krzywoprzysięstwa.
    Wiele uwagi poświęca zjawisku zbytniej i szkodliwej delikatności i zniewieściałości (s. 126), widzi potrzebę znajomości zasad dobrego wychowania (s. 128).
    Wyczuwalne jest spore zaangażowanie emocjonalne autora, gdy porusza kwestie związane z wyborem drogi życiowej przez młodzież, gdyż wszyscy musimy żyć w tej Rzeczypospolitej. Twierdzi stanowczo, że jakiegokolwiek w końcu dokonają wyboru, powinni pamiętać zawsze, że mają służyć z poświęceniem Bogu i Ojczyźnie (s. 129). Jeśli zaś Ojczyźnie, to albo radą, albo z bronią w ręku - kształcąc i formując serce cnotami, umysł - naukami, ciało - ćwiczeniami (s. 129).
    Zastanawia umieszczenie, bezpośrednio po powyższych uwagach, zagrożeń na jakie narażony jest młody człowiek. Do głównych Konarski zalicza: brak wytrzymałości na dłuższy wysiłek, niecierpliwość wskutek zbyt powolnych sukcesów; nie lekceważy zmienności i niestałości i stwierdza, iż te dwie wady są cechą umysłu lekkomyślnego i niespokojnego.
    W całym wywodzie Konarskiego niezmiernie trudno jest dokonać linii podziału między sprawami prywatnymi i społecznymi. Prywatność jest u Konarskiego organicznie związana z tym, co społeczne. Zakładając religijny aspekt życia w rozwoju osobowości, taki sam zakłada w odniesieniu do życia społecznego.
    Konarski, co jest istotne, na każdym kroku uwzględnia polską rzeczywistość i tworzy wzorce nie abstrakcyjne, ale takie, jakich domagała się polska racja stanu. Za każdą cnotą, jaką zamierza zaszczepić wychowankom stoi wiele wad zakorzenionych w narodzie szlacheckim, a szkodliwych dla dobra Rzeczypospolitej.
    Posłuchajmy samego autora, który mówi, jakie postawy należy zaszczepiać u wychowanków: (...) jak należy pożytki prywatne stawiać na drugim miejscu po koniecznościach państwowych i jak nie wolno dla względów na własne zaszczyty, zemstę, zyski i korzyści oraz starania o władzę wszczynać w Rzeczpospolitej zamieszek i niszczyć jej (...) (s. 131). (...) Bardzo im się zachwala godną pochwały oszczędność i rozwagę w wydatkowaniu pieniędzy na utrzymanie; mówimy im o unikaniu zaciągania długów i takim umiarkowaniu w wydatkach, aby się zawsze stosowały do dochodów (...) (s. 132). (...) musi być wreszcie położony kres jakiś nieumiarkowanych ambicji i pysze, stałemu, wściekłemu, a haniebnemu uganianiu się za korzyściami osobistymi przy każdej okazji, chciwości zysku, żądzy posiadania i nieograniczonego bogacenia się nawet kosztem państwa (...) (s. 135). (...) we wszystkim należy dbać o honor własnego dobrego imienia oraz reputacji, że szlachectwo nakłada na nas moralny obowiązek właściwego i prawego postępowania, a unikania wszelkiej zmazy (...) (s. 139). (...) starać się o własne wyróżnienie na drodze uczciwego współzawodnictwa (...) (s. 140). (...) nie będziesz zaiste uważał skorupy za jądro, frędzli za płaszcz, służby za okazałą wystawę, ale będziesz traktował obowiązek publiczny jako obowiązek (...) (s. 143).
    Każda z sugestii poparta została w Mowie szczegółowymi sytuacjami zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi. Wszystkie świadczą o wiedzy i doświadczeniu autora, a także o znajomości natury ludzkiej, o świadomości istnienia ogromu zalet i wad szlacheckiego społeczeństwa ówczesnej Polski.
    O roztropności Konarskiego świadczy i to, że w ramach wywodu, w jego końcowej części, jakby usprawiedliwiał tak wielką ilości wymagań, jakie zamierza w Collegium Nobilium postawić wychowankom.
    Odcina się zdecydowanie od dotychczasowych metod wychowawczych, którym patronowała wyjątkowa dyscyplina z wymierzaniem, w nadmiarze, kar cielesnych i wyjaśnia rodzicom, że: (...) Dwie jednak metody wychowawcze przedkładamy nad wszystkie inne: jak najczęstsze przekonywanie oraz stałą i roztropną czujność. I dlatego sądzimy, że należy prowadzić młodzieńców do doskonałości uparcie i konsekwentnie powtarzanymi naukami, wezwaniami i napomnieniami. Zasadami naszymi, za pomocą których nakłaniamy do cnoty, są: bojaźń Boża, świętość wiary chrześcijańskiej, głos sumienia, godność i honor, miłość i wdzięczność dla rodziców, sława rodowa, wzgląd na przyszłe dobra i korzyści życiowe, miłość Ojczyzny (...) (s. 150).
    U przysłuchujących się rodziców mogła powstać uzasadniona troska o to, czy ich syn podoła stawianym wymaganiom, czy okaże się na tyle wytrzymały i zdolny, by wchłonąć i spożytkować zaprezentowany program wychowawczy i edukacyjny. Wychodząc temu naprzeciw Konarski kieruje do dorosłych słuchaczy następującą uwagę: (...) Już ktoś położył prześliczny napis na różnych, wielkich i małych, całych oraz pękniętych, sączących wilgoć przez szczeliny wazach, do których wpływała woda jednakowymi strumykami, padając z góry, z czystego i obfitego źródła: każdej zgodnie z pojemnością (...) (s. 152).
    Wątpliwości rodzicielskie co do ilości i nowości materiału naukowego, jaki powinni przyswoić sobie uczniowie, odnośnie także do korzyści i faktycznej potrzeby jego recepcji, łagodzi następującymi słowami, które zamykają właściwie całą Mowę, ujawniając w końcu najgłębsze motywy poczynań wychowawczych Konarskiego oraz jego współpracowników:
    (...) jesteście niewątpliwie tego zdania, że Rzeczypospolitej więcej zależy na uczciwych mężach i dobrych obywatelach niż na wybitnych mówcach, poetach, matematykach i filozofach (...) jako jednolity i naczelny cel wychowania wytknęliśmy sobie wraz z wami kształcenie szlachetnej młodzieży na ludzi uczciwych i rzetelnych obywateli - ku chwale Bożej oraz ku ozdobie i wsparciu Ojczyzny (...) (s. 158).
    Wypada zwrócić uwagę na zastosowany zwrot: "wraz z wami", świadczący o dążeniu do połączenia wysiłków szkoły i domu w kształtowaniu charakterów i umysłów przyszłych decydentów Rzeczypospolitej.
    Zaprezentowane w Mowie plany, konkretyzuje Konarski nie tylko w Ustawach szkolnych dla polskiej prowincji pijarów, ale w kolejnych swoich dziełach już tematycznych, a nawiązujących do konkretnych sytuacji społeczno-politycznych. Wymienić tu należy przede wszystkim: O uszczęśliwieniu własnej ojczyzny (1757) oraz O skutecznym rad sposobie, albo o utrzymaniu sejmów ordynacyjnych (1760-1763). Teza autora jest klarowna - przez uporządkowane sejmy do zaradzaniu złu. Inne sposoby naprawy sytuacji w kraju komentuje słowami: koło strumyków bawiemy się, nie idziemy do źródła[ 7 ]
    Najważniejszą sprawą, obok uporządkowania sejmów, była kwestia przestrzegania prawa. Zagadnienie wyjątkowo ważne w ówczesnej Polsce; dla podkreślenia wagi problemu wykorzystał Konarski teatr szkolny, by w tej formie przekazu wpłynąć na umysły i uczucia wychowanków. Specjalnie w tym celu napisał Tragedię Epaminondy (1756). [ 8 ]
    W podsumowaniu należałoby więc stwierdzić, że uwzględniając realia ówczesnej Rzeczypospolitej, w której rządy oparte były na systemie demokracji szlacheckiej, Konarski postanowił przygotować szeroki krąg ludzi gotowych urzeczywistniać odnowę kraju w pierwszym rzędzie przez włączenie wszystkich dostępnych mu środków w wychowanie nowego pokolenia. Dokonuje tego podporządkowując nauczanie wychowaniu, co można określić jako "wychowywanie przez przedmioty nauczania".
    Taki model zakładał zmianę tradycyjnych metod dydaktycznych i oparcie się na nowoczesnej myśli zachodnioeuropejskiej. Pijarskie Ustawy szkolne dostarczają szczegółowych danych o realizacji przyjętego modelu. Być może należałoby jeszcze, dla pełniejszego obrazu, rozwinąć zagadnienie nowych przedmiotów, lektur, proporcji jednostek lekcyjnych, związków z metodami i wzorcami zagranicznymi, jednak realizacja tego wybiegałaby daleko poza przyjęte ramy tego tekstu.
    Pozwólmy więc, raz jeszcze, przemówić samemu Konarskiemu. Słowa wielkiego reformatora i gorącego patrioty, zakonnika - nauczyciela wydają się aktualne i dzisiaj:
    (...) Musi być wreszcie zasypane to źródło, z którego płyną wszelkie wykroczenia przeciwko życiu obywatelskiemu i miłości ojczyzny; musi być wreszcie położony jakiś kres nieumiarkowanej ambicji i pysze, stałemu, nieokiełznanemu a haniebnemu uganianiu się za korzyściami osobistymi przy każdej okazji, chciwości zysku, żądzy posiadania i nieograniczonego bogacenia się nawet kosztem państwa (...) przeciw przeklętym, którzy pod wpływem nieokiełznanej żądzy własnej chwały, nic sobie z niczego nie robiąc, wprowadzają zamieszanie do państwa i podkładają żagiew wojen domowych (...). [ 9 ]
 
Henryk Bogdziewicz Sch.P.
 
 1  Por. R. Kaleta, M. Klimowicz, Prekursorzy Oświecenia, Wrocław 1953, s. 54.
 2  Cyt za: S. Konarski, Pisma wybrane, t. 2, Warszawa 1955, O poprawie wad wymowy, s. 12; Tamże: A. Popławski w przypisach do Nauki moralnej (s. 189) potwierdził spostrzeżenie Konarskiego słowami: (...) mocniejsze zawsze nawyknienie i w młodym i dorosłym człowieku niźli rozum.
 3  Por. S. Tync, Nauka moralna w szkołach Komisji Edukacji Narodowej, Kraków 1922, s. 28 nn.
 4  Cyt. za: S. Konarski, Pisma wybrane, op. cit., t. 1, s. 51, 82.
 5  Por. Mowa o kształtowaniu człowieka uczciwego i dobrego obywatela, w: S. Konarski, Pisma wybrane, t.2, Warszawa 1955, s. 112.
 6  Podawane w nawiasach numery stronic odnoszą się do Mowy z przypisu 5.
 7  S. Konarski, O skutecznym rad sposobie, Warszawa 1760, t. 1, s. 18.
 8  Tłum. Za: S. Konarski, Tragedia Epaminondy w pięciu aktach. Opracował i do potrzeb teatrów szkolnych przystosował Wacław Kloss - dyrektor Gimnazjum Państwowego im. Władysława IV w Warszawie, Warszawa 1923.
 9  Mowa o kształtowaniu człowieka uczciwego i dobrego obywatela, w: S. Konarski, Pisma wybrane, op. cit., s. 135.