„VERBA DOCENT…”

Postulaty dydaktyczno-moralno-religijne stawiane współczesnym katechetom
Autor: ks. Jacek Bąk
Artykuł archiwalny
    Po Soborze Watykańskim II obserwuje się doniosłe wysiłki nad próbą odnowy życia w Kościele. Istotnym elementem w realizowaniu podjętych działań jest kwestia skuteczności prowadzonej katechezy. Stawia się przed nią ważne zadanie głoszenia współczesnemu człowiekowi nauki objawionej przez Boga w sposób integralny i komunikatywny, dostosowany do dzisiejszych czasów[1]. Poza tym na katechezie, jako jednej z form głoszenia Słowa Bożego, spoczywa obowiązek rozwijania wiary i wprowadzania w liturgię i w życie Kościoła. Wreszcie katecheza jest kształtowaniem nowego człowieka żyjącego w duchu Ewangelii.
Wobec tak doniosłych zadań rodzi się potrzeba odpowiednio przygotowanych katechetów, którzy mogą sprostać stawianym im wymaganiom[2]. Ich zawodowy wizerunek, profesjonalność i właściwa postawa są istotnymi postulatami, które mają doprowadzić do coraz lepszej skuteczności w wypełnianiu misji głoszenia Chrystusowej nauki młodemu pokoleniu[3]. Oczywiście trzeba zauważyć, że nie wszystko zależy od nich. Owocność katechetycznego oddziaływania wynika z aktywności wszystkich osób biorących udział w procesie kształtowania wiary. Z obu stron wymaga się wolności, tolerancji i odpowiedzialności. Od katechety jednak rozpoczyna się tworzenie podstaw skuteczności przekazu. Stąd wymogiem jest przypomnienie istotnych postulatów, których realizacja rokować może, iż osoba katechety stanie się „duszą katechezy.”
 
I. Obraz współczesnej sytuacji 
 
W dzisiejszym świecie, również i na gruncie polskim, obserwuje się odchodzenie wielu ludzi od wymagań przedmiotowych porządku moralnego[4]. Wiąże się to najczęściej z zaniechaniem miłości braterskiej i sprawiedliwości społecznej. Takie wartości, jak: pracowitość, rzetelność wykonywanych obowiązków, uczciwość, wierność wyznawanym poglądom i religijność ustępują miejsca braku tolerancji, niezależności i lekceważeniu wszelkich autorytetów[5] oraz wygodnictwu[6]. Pomimo niemałego wysiłku wychowawczego Kościoła mamy, niestety, do czynienia z sytuacją, która ujawnia nie tylko duży zakres religijnej obojętności, ale także chaos i nieporządek w obszarze ludzkiego myślenia i wartościowania. W dużej mierze jest to wynik tego, iż religijność katolików polskich w przeważającej mierze jest tradycyjna i powierzchowna, a Kościół dotychczas zwracał większą uwagę na podtrzymywanie religijności ludowej, aniżeli na jego przeobrażenia idące w kierunku tworzenia prawdziwych wspólnot o pogłębionej wierze[7].
Poczucie wolności rozumie się jako wyraźny zwrot ku antywartościom. Na ogół jest ona równoznaczna z uwolnieniem się z od wszelkiego typu ograniczeń, od zobowiązań i wiążących wyborów. Prawdziwie wolny wydaje się ten, kto nie musi odpowiadać nikomu poza sobą samym i zachowuje postawę, iż można czynić wszystko, czego się pragnie. Liberalna, laicka (lewica postsolidarnościowa) i postkomunistyczna myśl w dziedzinie rozumienia norm moralnych i ich miejsca w życiu społecznym zbliżyły się do siebie. Możemy to zaobserwować chociażby w dyskusji o miejscu i roli Kościoła oraz wartości ewangelicznych w naszej ojczyźnie.
Coraz szerszy krąg zatacza niekontrolowany konsumpcjonizm, przekształcający się w wyczerpującą walkę o zyski, wpływy, dobra materialne, stanowiska itp. Wobec nasilania się tego typu postaw, niekiedy można odnieść wrażenie, że zanika w społeczeństwie poczucie ofiarności, bezinteresowności, wzajemnej pomocy i solidarności. Być może jest to swoiste oszołomienie wolnością, zbyt gwałtowna i spontaniczna reakcja po długim okresie zniewolenia i panowania cenzury. Jednakże proces ten narasta i utrwala się[8].
Spotyka się środowiska i całe społeczeństwa tradycyjnie katolickie, w których znaczna część ochrzczonych odchodzi od zachowywania prawa Chrystusowego, pozostając poza nawiasem życia chrześcijańskiego[9]. Zjawiska te są bardzo charakterystyczne dla współczesnych demokracji, które cechuje daleko posunięty relatywizm moralny, narzucający swoją koncepcję tolerancji. Z kolei absolutyzowanie relatywizmu moralnego prowadzi do poważnych wypaczeń życia społecznego, gdyż - zdaniem Jana Pawła II - „demokracja bez wartości łatwo się przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm”[10].
            Poważny niepokój budzi fakt, iż tego rodzaju tendencje zaobserwować można w środowisku osób katechizujących[11]. Nie są im obce, zarówno wykroczenia moralne, jak i zdecydowane opowiadanie się przeciwko oficjalnej nauce Kościoła.
Toteż wymagana jest poważna refleksja nad rzeczywistym wizerunkiem katechetów w szkole. Należy zrewidować metody postępowania i sposoby katechizowania, by stać się nie tylko przekazicielem wiedzy religijnej, ale i autentycznym przewodnikiem na drodze do coraz lepszego poznania miłującego Boga a tym samym do wytworzenia wśród młodzieży pragnienia osiągnięcia własnej doskonałości i godności[12]. Jak bowiem pokazuje doświadczenie, autentyczność głosiciela słowa Bożego otwiera serca uczniów, uruchamia mechanizm identyfikacji z wartościami, które sam prezentuje[13].
W tym kontekście należałoby przybliżyć obraz katechety z punktu widzenia jego skuteczności oddziaływania na młodych ludzi. Z konieczności trzeba tu przypomnieć zdanie Dyrektorium katechetycznego, iż „przymioty ludzkie i chrześcijańskie katechety bardziej gwarantują owocność katechezy, aniżeli wyszukane metody”[14]. Innymi słowy „najpierw są katecheci, a później katechizmy”[15]. Należy więc przyjrzeć się trzem podstawowym i jednocześnie integralnym wizerunkom katechetów. Są to: katecheta jako nauczyciel, jako wychowawca oraz jako świadek wiary[16]. Taką troistość interpretacji spotkać można prawie we wszystkich dokumentach kościelnych i w obszernej literaturze pedagogicznej.
 
 
II. Katecheta jako nauczyciel
 
            Jan Paweł II w adhortacji apostolskiej Catechesi Tradendae wnosi ważny impuls dla właściwego zrozumienia funkcji nauczycielskiej osób zajmujących się nauczaniem katechetycznym. Przypomina on, że katecheci winni pamiętać, iż uczestniczą w posłannictwie i misji jedynego nauczyciela - Jezusa Chrystusa. Misja „posłańca”, którą każdy katecheta wykonuje związana jest z dokładną znajomością Orędzia Zbawienia oraz z jego wiernym i ochoczym przekazywaniem[17]. W tym wymiarze katecheta powinien widzieć swoje powołanie, odkrywając nieustannie głębię Bożego wezwania. Papież dodaje, że katechezy nie można uważać za zwykłą pracę zawodową. Jej celem jest bowiem nauczanie w świecie Orędzia Chrystusowego i z tej racji jest ona powołaniem i zarazem zaszczytną misją[18]. Mamy więc do czynienia z potrzebą pasji w realizowaniu misji katechizowania. Przypomnienie tego jest tym bardziej konieczne, gdyż - jak pokazują badania - zdaniem młodzieży aż 90 % nauczycieli nie jest zainteresowanych tym, czego i jak uczą. Sposób prowadzenia lekcji jest nastawiony na tok podający, a metodą, która dominuje, jest metoda wykładu[19]. Nieodzowna staje się więc dziś ewolucja pracy katechetycznej. Zwłaszcza w katechezie młodzieżowej rozwijać trzeba pracę w małych zespołach, metody panelu, trybunału czy socjodramy[20]. Zaczynać jednak trzeba od przekształcenia dydaktyki w procesie przygotowywania katechetów.
Jeśli więc katecheta - jako nauczyciel - ma być efektywny, musi poszerzać własne kompetencje[21]. Stanowią o tym zarówno ustalenia Ministerstwa Edukacji Narodowej,, jak i Komisji Wychowania Katolickiego[22]. Niestety, jak pokazuje doświadczenie, wiele osób, zarówno świeckich, jak i duchownych, wykazuje znaczne braki w umiejętnościach pedagogicznych. Zbyt mała, jak na dzisiejsze czasy, ilość wykładów z pedagogiki, które byłyby prowadzone przez odpowiednio do tego przygotowanych wykładowców, staje się powodem zupełnej często indolencji u osób katechizujących. Być może przyczynę takiego stanu rzeczy trzeba szukać w tym, iż brakuje podręczników dotyczących formacji katechetów w szeroko rozumianym wymiarze społecznym i dydaktyczno-pedagogicznym[23].
W procesje permanentnego kształcenia katecheci powinni dbać o to, by ich kwalifikacje obejmowały zarówno stopień wykształcenia, jak i odpowiednio uformowane cechy osobowe i chrześcijańskie. Formacja katechetów dokonuje się na trzech zasadniczych płaszczyznach: duchowej (być), intelektualnej (wiedzieć) i duszpasterskiej (działać)[24]. Potrzebna więc staje się znajomość wiedzy teologicznej, dydaktycznej, humanistycznej, psychologicznej i pedagogicznej[25]. S. Kulpaczyński postuluje nawet, aby w stałej formacji katechetów mocniej dominowały problemy psychologiczne oraz zdobywanie umiejętności komunikowania wewnątrz i międzygrupowego. Troska o pogłębianie tego typu wiedzy może obfitować w umiejętność nawiązywania kontaktów. Dla katechety jest ona bowiem ważniejsza od przekazywanej wiedzy oraz metod, którymi się posługuje[26].
Należy jednak podkreślić, że permanentna formacja katechetyczna winna być równocześnie pogłębianiem ich wiary. Jan Paweł II mocno akcentuje, że istotnym celem katechezy jest przekazywanie wiary i właśnie to winno wyznaczać kierunek studiowania doktryny. Studia, które kwestionują wiarę lub budzą wątpliwości co do prawdy objawionej nie mogą należycie służyć właściwemu rozwojowi osobowości katechety[27].
Oprócz stałej formacji katechetów zwraca się obecnie baczną uwagę na treść nauczania katechetycznego. Winna ona być skorelowana z metodami nauczania. Ich dobór musi dokonywać się zarówno ze względu na samych katechizowanych, jak i na cele, jakim ma służyć dana jednostka katechetyczna[28]. Z kolei wszystkie metody, jakimi posługuje się katecheta, powinny harmonijnie łączyć się i uzupełniać, przede wszystkim ze względu na postulat integracji celów i treści nauczania, jak i ścisłego związku, który łączy katechezę z pozostałymi formami działalności duszpasterskiej[29]. Innymi słowy, by katecheci nie ograniczali się do zachwytu nad narzędziami i środkami używanymi na lekcjach religii, ale by ich oddziaływanie na wychowanków miało wymiar bezpośredniego wpływu osobowego[30].
Nie bez znaczenia jest język, jakim posługuje się katecheta. Ważną rzeczą jest, aby był on językiem religijnym, informującym i wprowadzającym w tajemnicę Boga. Z kolei percepcja uczniów domaga się, by katecheta posługiwał się mową zrozumiałą i komunikatywną, związaną z doświadczeniami życiowymi adresatów katechezy. Pożądaną cechą staje się bogaty zasób słów. Urozmaicona mowa jest wyrazem emocjonalnego zaangażowania katechety i eliminuje męczącą monotonię. Należy przy tym dbać o czystość i poprawność słownictwa, unikając wszelkich form wulgaryzmu[31]. Wreszcie pozytywną cechą katechety-nauczyciela jest jego poczucie humoru, który współgra z całościowo prowadzoną katechezą[32]. Przeplatanie lekcji umiejętnym żartem powinno stanowić jednak metodę a nie cel w zamierzonym przekazie treści. 
Istotną cechą języka na katechezie jest jego zgodność z prawdą. Deprecjonowanie go może prowadzić do sytuacji, w której wychowankowie zaczną nieufnie odnosić się do przekazywanych treści. Język katechezy nie może wypaczać prawd wiary, a poprzez jasny i systematyczny wykład winien przywracać słowom ich właściwe znaczenie[33].     
W przekazie katechetycznym należy również wzbraniać się przed podawaniem swoich własnych poglądów na tematy związane z moralnością i doktryną, jaką podaje nam Nauczycielski Urząd Kościoła. Ojciec Święty Jan Paweł II wyjaśnia, że „Każdy katecheta (...) niech nie zatrzymuje się na sobie samym, na swoich osobistych poglądach i własnych postawach myślowych (...) a zwłaszcza, niech nie wpaja innym swych własnych opinii i zapatrywań w taki sposób, jak gdyby wyrażały one naukę Chrystusa i świadectwo Jego życia”[34]. Przypomnienie słów papieskich jest tym bardziej uzasadnione, iż zauważa się, że wśród katechetów pojawiają się czasem niepokojące praktyki indywidualnego interpretowania pewnych zagadnień moralnych i doktrynalnych. Dotyczy to głównie spraw związanych z ludzką moralnością, seksualnością czy też podejściem do kwestii nierozerwalności małżeństwa i czystości seksualnej przed i poza małżeńskiej. Swobodnej analizie poddaje się dogmat o dziewictwie Maryi i poczęciu Chrystusa mocą Ducha Świętego. Trzeba więc powrócić do rzetelnego przekazu treści nauczania Kościoła, aby do każdego katechety można było zastosować niezgłębione słowa Jezusa: „Moja nauka nie jest moja, ale Tego, który mnie posłał”[35].
Należy jednak dostrzec, że z myśli Ojca Świętego nie wynika, iż katecheta pozbawiony jest możliwości własnego myślenia i dociekania. Może on prowadzić z młodzieżą dyskusje i poddawać pod rozwagę trudności związane z pewnymi zagadnieniami, które przekazuje. Jednak muszą być one traktowane jako próba zrozumienia, a nie cel dociekań. Ostateczny wniosek musi więc współbrzmieć z aktualnym stanem nauki Kościoła katolickiego.
Mamy więc do czynienia z pewną modyfikacją nauczycielskiej funkcji katechety. Z postawy naczelnej i kierowniczej przechodzi się do partnerskiej, animacyjnej i współtworzącej przez dialog i wspólne z katechizowanymi poszukiwania. Taka metoda daje możliwość lepszego przybliżenia się do ucznia i jego problemów oraz ukazania mu najistotniejszych wartości, a tym samym przybliżenia go do Boga i Kościoła[36].     
Przekazując depozyt wiary katolickiej, warto pamiętać, iż obecnie rezygnuje się z tonu moralizatorskiego i kazuistycznego. Wszelkie nakazy, zakazy i moralizowanie raczej tworzą blokady w umysłach i sercach niż pomagają w podejmowaniu odpowiednich decyzji. Skuteczność przyjęcia przekazywanych treści domaga się wolności, w której mogą dokonać się autentyczne wybory moralne. Należy pozostawić młodzieży możliwość poszukiwania oraz zaakceptować stosowaną przez nią metodę prób i błędów[37].
Dopiero w atmosferze wolności i wzajemnego szacunku nabierają sensu niestrudzone wysiłki, by ukazywać piękno Bożej nauki. Toteż z większym zrozumieniem przychodzi nam przyjąć słowa Jana Pawła II: „Ewangelia działa mocą Bożej atrakcji, ale ta Boża atrakcja zawsze posługuje się ludźmi”[38]. Z tego wynika, że katecheta winien się jawić jako osoba „kongruentna”, bezwarunkowo i pozytywnie odnosząca się do młodzieży oraz empatycznie odbierająca i rozumiejąca świat jej przeżyć. W ten sposób może dokonać się przygotowanie wychowanków do zapoznania się z treścią objawioną przez Boga i podaną do przyjęcia przez Kościół[39].
 
III. Katecheta jako wychowawca
 
Po Soborze Watykańskim II w formacji katechetów pojawia się również idea katechety wychowawcy. Z tego tytułu winien on kształtować w sobie wszystkie cechy dojrzałej osobowości. Jest ona rozumiana jako zespół charakterystycznych cech psychicznych i fizycznych wrodzonych i nabytych, odróżniających jednego człowieka od drugiego i czyniących zeń jednostkę niepowtarzalną[40].
Jak zaświadczają dydaktycy, dojrzałość ludzka wymaga przede wszystkim mądrości życiowej i zrównoważenia psychicznego, zdolności do zrozumienia odmiennej mentalności oraz dialogu. Uwaga katechety przywiązana do treści nie może uniemożliwiać dostrzegania tych, do których jest kierowane słowo. Pożądane są więc takie cechy, jak: wzajemne zaufanie, szacunek i życzliwość. Stąd w sposób naturalny wysuwa się postulat o osobowe zaangażowanie wyrażające się gotowością służenia.
            Należy jednak przyjąć wizerunek służenia, jaki swoim życiem prezentuje Chrystus. Daje On bowiem postawie służebnej nowy charakter i nowe znaczenie. Zamiast panować i przewodniczyć, usługuje swoim uczniom. W ten sposób wzywa ich do naśladowania pokornej postawy służebnej „na wzór Syna Człowieczego” (Łk 22, 28)[41]. Na katechecie ciąży więc obowiązek gotowości wyjścia do uczniów i ofiarnego zaradzania ich problemom. J. Bagrowicz, powołując się wręcz na naukę Soboru Watykańskiego II, zwraca uwagę na konieczność uszanowania godności każdego ucznia. Stwierdza on, że źródłem poszanowania godności wychowanka jest sam Bóg, który obdarza człowieka godnością dziecka Bożego. Stąd w procesie wychowawczym niedoskonałości, braki a nawet agresja uczniów musi spotkać się z bezwarunkowym zrozumieniem i chęcią pomocy ze strony katechety. Powinien on starać się otwierać ich na miłość Boga, aby mogli uwierzyć, że Bóg ich kocha takimi, jakimi są, nawet pełnymi wad i słabości[42]. Idealną rzeczą byłoby, aby każdy katecheta kierował się w swej pracy wychowawczej zasadą, którą wypowiedział kardynał J. Newmana: „Serce przemawia do serc”[43].
            Istotnym elementem w skuteczności oddziaływania wychowawczego na ucznia jest ogólny klimat panujący w szkole. Chodzi o jakość kontaktów osobowych między nauczycielami oraz nauczycielami i uczniami. Konferencja Episkopatu Polski w Dyrektorium katechetycznym Kościoła katolickiego w Polsce poucza, że katecheta, pragnąc kształtować postawy zgodne z duchem Ewangelii oraz tworzyć nowy typ kultury, sam powinien być wzorem człowieka dialogu i współpracy, bezinteresowności i poświęcenia[44]. Winien on w sposób absolutny zrezygnować z poczucia wyższości, izolacji czy też przeświadczenia o samowystarczalności. Tylko wspólne i solidarne podejmowanie dzieła wychowania młodego pokolenia może przynieść spodziewane owoce[45].
            Katecheci winni również pamiętać, że ich rola wychowawcy ma zdążać do kształtowania osoby ludzkiej w kierunku jej celu ostatecznego. Ma więc uwzględniać to, aby ochrzczeni stawali się z każdym dniem coraz bardziej świadomi otrzymanego od Boga daru odkupienia. Tak pojęte wychowanie zmierza do rozwoju daru wiary i pełnej ludzkiej osobowości. Jan Paweł II powiada, że prawdziwa katecheza jest zawsze uporządkowanym i systematycznym wprowadzaniem w Objawienie, które sam Bóg dał w osobie Jezusa Chrystusa[46]. Z tych samych powodów można odnieść do katechetów słowa, które skierował wcześniej Sobór Watykański II do kapłanów: „Niech będą wychowawcami człowieka i życia ludzkiego w wierze”[47]. Wynika z tego jasno, że zarówno Sobór, jak i Papież stawiają katechetów w roli drogowskazów dla młodzieży, by ci drudzy mogli poprzez wiarę stworzyć w sobie podstawy do udanego życia. Jak zauważa M. Majewski, człowiek nie przychodzi na świat z gotowymi wzorcami szczęścia i jedyną receptą na dotarcie do nieba, ale stopniowo je zdobywa i odkrywa u innych[48].
            Odpowiednia postawa katechety jako wychowawcy łączy się więc z wielką odpowiedzialnością za przyszłe pokolenia. W młodych ludziach istnieje, może czasem gdzieś w podświadomości, pragnienie ukazania im odpowiednich wskazówek i podpowiedzi na nurtujące ich pytania. Wyniki badań, przeprowadzonych między innymi przez J. Baniaka wśród młodzieży kaliskiej[49], ukazują, że młodzież z jednej strony jest nieufna wobec autorytetów utrwalonych i równocześnie poszukuje niekwestionowanych wzorców, które podziwia oraz chętnie z nimi przebywa. W ich towarzystwie pragnie odnaleźć wiele punktów odniesień dla swoich poglądów. Niedobrym dziedzictwem czasów komunistycznych jest bowiem pozostawiony taki obraz szkoły, który kojarzy się z niesprawiedliwością, swoistym poletkiem doświadczeń wychowawczych, indoktrynacją i brakiem rozumienia psychiki młodego człowieka.
Nie dziwi więc, że w jednym z listów pasterskich Episkopatu Polski skierowanym do katechetów i katechetek przypomina się, że „młodzi oczekują od nas [katechetów] wykładu prawdy Bożej, odpowiedzi na niepokojące pytania, a także uporządkowania mnóstwa wiadomości i spraw, z jakimi sobie nie potrafią poradzić w tym życiu (...). Uczcie się wysłuchiwać młodzież do końca. Prowadźcie z nią rozmowy. Najtrwalej bowiem zapada w duszy młodzieży to, o czym ją przekonaliście, na co się otwarła wewnętrznie i co pokochała”[50].
Aby móc osiągnąć taki stopień oddziaływania na młodzież, trzeba szukać wsparcia w modlitwie. Katecheta winien być człowiekiem dialogu z Bogiem. Taka postawa z pewnością ułatwi mu realizację trudnych zadań wypływających z jego powołania. Zjednoczenie z Bogiem daje bowiem inspirację do znalezienia dla każdego słowa otuchy i nadziei, słowa przynoszące pokój. Przede wszystkim zaś będzie on potrafił kierować uczniów do Boga, który jest kochającym Ojcem i pragnie dobra człowieka[51].  
Rola katechety w tak pojętym procesie przybiera postać przyjacielskiej animacji ku dobru. Wychowanie jawi się jako umiejętne prowadzenie wychowanków do rozwinięcia w nich całego życiowego potencjału[52]. Młodzież nie szuka przecież koturnowatego, posągowego, nieosiągalnego wzorca, lecz osobowości wywołującej respekt, głęboki szacunek i przy której można doświadczyć pewności i bezpieczeństwa. Katecheta, który potrafi stwarzać atmosferę pewnej naturalności i prostoty, szybciej nawiązuje kontakt z grupą katechetyczną aniżeli ten, który prezentuje postawę sztywną, nierzadko napuszoną, wykluczającą możliwy skądinąd dialog i szczerą dyskusję[53].
Nie można lekceważyć problemów dorastania. Wychowawca nie może kierować się tu zasadą, że problemy tego okresu jakoś się same rozwiążą i ograniczać się do ogólnikowych odpowiedzi. Podobnie zresztą trzeba być wrażliwym na problemy dzieci, aby ich nie zrazić i nie zniechęcić, ale - cierpliwie wysłuchując - okazać całe zainteresowanie, oddanie i miłość[54]. Lekcje wychowawcze tu nie wystarczą, młodzi często potrzebują personalnego kontaktu, a niektóre kwestie domagają się wręcz intymnych rozmów i takiego samego klimatu.
Należałoby więc dbać, by katecheza nie sprowadzała się do podania samej doktryny. Przekaz taki prowadzi bowiem do jednostronnego ujmowania zagadnień wiary i nie kształtuje postaw, a w konsekwencji nie wywiera większego wpływu na życie. Jak poucza Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, taka katecheza ujmuje doktrynę w sposób czysto informacyjny, nie podejmując zadania kształtowania wśród wychowanków właściwej postawy moralnej[55].
W ramach funkcji wychowawczej katechety mówi się także o istotnej roli tzw. katechezy moralnej. Katechizm Kościoła Katolickiego w punkcie 1697 wyjaśnia, że „katecheza moralna winna stać się katechezą nowego życia w Chrystusie i dlatego jest katechezą Ducha Świętego, katechezą Błogosławieństw, katechezą o grzechu i przebaczeniu, katechezą o ludzkich cnotach, katechezą o wierze, nadziei i miłości, katechezą o przykazaniu miłości, wreszcie katechezą eklezjalną”[56]. Stąd wychowanie moralne polega przede wszystkim na formacji sumienia. Sama tylko wiedza o tym, co jest moralnie dobre, a co złe, nie wystarcza[57].
            W obrazie katechety - jako wychowawcy - ważne miejsce zajmuje także kwestia jego zewnętrznego wizerunku. Może on być bardzo pomocnym środkiem w lepszym dotarciu do młodego pokolenia[58]. Na pewno schludność, zadbanie o swój wygląd zewnętrzny, skromny i elegancki strój może stanowić pomoc w zdobyciu autentycznej sympatii u uczniów[59]. Teologia życia moralnego w swoim katalogu cnót kardynalnych umieszcza umiarkowanie, które reguluje we właściwy sposób kwestie ludzkiej powierzchowności. Ogólnie rzecz biorąc należy wystrzegać się zgubnych skrajności. Jak wskazuje J. Szpet, w kontaktach z dziećmi i młodzieżą wskazana jest pewna powaga naturalna i odpowiedni wygląd, dostosowany do sytuacji, który nie koncentruje na sobie całej uwagi uczniów[60]. Często bowiem ulega się łatwej drodze w osiągnięciu popularności poprzez ekstrawagancję bądź zbytnią odwagę w doborze stroju. Taka postawa jest jednak dość niedojrzała z punktu widzenia kogoś, kto ma wychowywać, i szybko ulega dewaluacji[61].
            W ocenie zewnętrznych predyspozycji katechety nie pomija się również jego cech fizycznych. Chodzi mianowicie o posiadanie bystrego wzroku, dobrego słuchu i wyrazu twarzy. Katecheta musi uświadomić sobie posiadanie tych właściwości bądź ich brak oraz możliwość wykorzystania ich w pracy pedagogicznej[62]. Nie bez znaczenia jest także dobra pamięć. Znajomość uczniów, ich imion i nazwisk, środowisk z jakich pochodzą, jest podstawowym warunkiem owocnego oddziaływania wychowawczego[63].
J. Rembowski poszerza listę przymiotów katechety o zdolność empatii. Polega ona na poznaniu subiektywnych przeżyć ucznia, sposobu postrzegania i oceniania przezeń różnych zjawisk i samooceny postępowania. Umożliwia katechecie poznanie i zrozumienie uczniów, skuteczne zapobieganie i przeciwdziałanie zaburzeniom w zachowaniu się, kształtowanie dodatnich cech ich osobowości[64]. Empatię można również traktować jako umiejętność współodczuwania i współdoznawania cudzych przeżyć emocjonalnych. Ta forma empatii bywa czasem nazywana uczestnictwem emocjonalnym lub emocjonalnym utożsamianiem się z drugą osobą. Toteż katecheta radujący się radością ucznia czy też smucący się jego smutkami może nawiązać z nim bliższy kontakt wychowawczy, łatwiej będzie stymulował właściwe działania, które pomogą przezwyciężyć trudności. Stąd empatia staje się kluczem do otwarcia się młodzieży, co z kolei ma podstawowy wpływ na przebieg katechezy i na przyjęcie określonych treści[65].
Wielu pedagogów za szczególnie ważne w wychowywaniu uważa intuicję i umiejętną sugestywność. Pierwsza z wymienionych cech okazuje się bardzo przydatna zwłaszcza w sytuacjach trudnych i zaskakujących wychowawcę. Pozwala ona na całościowe rozpoznanie przedmiotu i dobór najbardziej właściwych środków w pozytywnym rozstrzygnięciu sprawy. Z kolei sugestywność polega na tym, że z naciskiem podsuwa się wychowankowi pewną postawę, przy czym osoba ulegająca sugestii nie odczuwa wywieranego nacisku. W konsekwencji takiej metody uczeń jest przekonany, że dobrowolnie akceptuje wszystko, czym zostaje obdarzony[66]. Siła sugestywnego działania wywodzi się więc z osobowości katechety.
           
IV. Katecheta jako świadek
 
            Niektórzy teologowie uważają, że sukces doprowadzenia innych do życia religijnego nie leży w przekazie teoretycznym ani w formie wiedzy, ale w autentycznym życiu, opartym na wierze w Boga[67]. Katecheta, będąc nauczycielem i wychowawcą, jest jednocześnie świadkiem. Wypełnienie tej zależności jest realizacją podstawowych pragnień młodzieży. Stwierdza ona bowiem, że w katechezie najbardziej poszukuje świadectwa autentycznie przeżywanej wraz z nimi wiary[68]. J. Gracla jest zdania, że dzisiaj nie wystarczą umiejętności dydaktyczne, głęboka wiedza religijna czy nawet życzliwa akceptacja wychowanków. Dzisiaj polskiej szkole potrzeba katechetów, którzy podejmą trud wspólnych z młodzieżą poszukiwań, i na co dzień będą wobec nich świadczyć o Chrystusie poszukującym zagubionych[69].
Pojęcie świadka związane jest z osobą, która stwierdza zaistniały fakt czy stan wydarzeń nie tylko przez słowa, ale wiernie całą osobą wyrażającą doświadczenie rzeczywistości, do której się przekonał, i która wywiera ogromny wpływ na jego życie[70]. Aby móc to osiągnąć, trzeba wpierw w pełni zaangażować się w przyjęcie prawdy o Zbawieniu, która pobudza radość i motywację do ewangelicznego działania w duchu przyjaźni i chrześcijańskiego braterstwa[71]. Jak twierdzi P. Bosmans, „kto pragnie rozgrzać chłód obojętności tego świata, musi w swym sercu wzniecić wielki płomień[72].
            Podstawowym więc czynnikiem warunkującym autentyczność katechety jako świadka jest jego własna wiara, którą w jakiejś mierze posiadł, ale w której też nieustannie wzrasta, według niej kształtuje swoje życie i ukazuje ją na zewnątrz[73]. Chodzi zatem o to, aby była to rzeczywistość żywa, dynamiczna i stale podlegająca rozwojowi[74]. W niej powinno realizować się pogłębianie związków z Chrystusem i z Kościołem. Zasadniczą rolę spełnia tu pełne zaangażowanie we wspólnotę parafialną poprzez miłość braterską[75]. Z tego tytułu w dokumentach wielu synodów diecezjalnych w Polsce podkreśla się fakt, iż zadanie rozwijania wiary u innych może się realizować dopiero wtedy, gdy katecheta będzie pielęgnował ją przede wszystkim w sobie przez żywą łączność z Kościołem i z życiem wspólnoty parafialnej, przez zażyłe obcowanie z natchnionym słowem Bożym i osobisty stosunek do Chrystusa obecnego w liturgii”[76].
Katecheci nie mogą ograniczać swego świadczenia o Bogu jedynie do szkolnych lekcji. Cenne jest także umiejętne i właściwe, tzn. zgodne z naturą, poszerzanie środowiska życia ucznia do aktywnego uczestnictwa we wspólnocie kościelnej i odpowiedzialności za własną wiarę[77]. Katecheta jest członkiem Ludu Bożego i pełni w nim specyficzne zadania z racji mandatu, który uzyskał od Kościoła. Właściwym jego działaniem jest próba tworzenia specyficznego duszpasterstwa dzieci i młodzieży w formie spotkań, które mogą przypominać działające już w szkole koła zainteresowań[78]. Jest to więc kolejna szansa dla katechezy szkolnej, która może się stać interesującą i ubogacającą formą pogłębiania wiary. Zainteresowanych problemami religijnymi młodych ludzi można by w nich gromadzić na dyskusje, rozmowy, wymianę doświadczeń, pogadankę, prelekcję itp. Toteż Kościół ma prawo wymagać od osób katechizujących pomocy poza samą katechezą, na przykład udziału we Mszy świętej dla dzieci, w nabożeństwach okresowych, przy spowiedziach miesięcznych czy rekolekcjach[79].
Ważnym elementem, który łączy się z wizerunkiem katechety, jako świadka wiary,       jest jego wiarygodność. Domaga się ona identyczności i tożsamości przekazywanej nauki i stylu życia. Stąd katecheta winien być zgodny wewnętrznie i zewnętrznie, czyli autentyczny w życiu z tym, co głosi[80]. Tylko ten katecheta, który łączy swoje słowa z jednoznaczną postawą moralną może zyskać uznanie wśród katechizowanych. Z kolei brak takiej postawy prowadzi do kryzysu autorytetu katechety[81]. Mieści się tu to wszystko, co zostało już powiedziane wyżej, przy ocenie katechety jako nauczyciela. Jednak w tym kontekście należałoby zwrócić również uwagę na moralny problem przynależności katechetów świeckich do związków zawodowych i pewnych kwestii związanych z postawą katolików w życiu politycznym.
Prawo przynależności do związków zawodowych przysługuje człowiekowi z racji prawa naturalnego[82]. Jan Paweł II potwierdza tę prawdę w przemówieniu wygłoszonym w Międzynarodowej Organizacji Pracy, kiedy mówi: „Prawo do swobodnego zrzeszania się jest podstawowym prawem tych wszystkich, którzy są związani ze światem pracy i stanowią wspólnotę pracy”[83]. Nie jest jednak rzeczą obojętną do jakiego związku zawodowego się przynależy. Swoboda zrzeszania się zakłada pełną odpowiedzialność za ład moralny w społeczeństwie. Toteż, jeśli katecheta należy do związku, który w swoich założeniach sprzeciwia się wartościom moralnym, czyni w ten sposób z siebie osobę nieautentyczną i niewiarygodną z punktu widzenia jego misji głoszenia Dobrej Nowiny[84]. Nie da się moralnie usprawiedliwić tego, iż przystępując do określonego związku zawodowego, można uzyskać lepsze warunki awansu zawodowego czy przychylności władz szkolnych. W ludzkiej moralności cel nigdy nie uświęca środków.
Należy dodać, że prawidłowo ukształtowane sumienie chrześcijańskie nie pozwala nikomu popierać w głosowaniu programu politycznego czy też pojedynczej ustawy, w których podstawowe treści wiary i moralności są obalane[85]. Wydana 24 listopada 2002 roku przez Kongregację Nauki Wiary w Rzymie Nota doktrynalna dotycząca pewnych kwestii związanych z udziałem i postawą katolików w życiu politycznym wyraźnie przypomina, że jedynym źródłem zaangażowania się katolików w życie polityczne jest chrześcijańska nauka moralna i społeczna. Toteż dla tradycji chrześcijańskiej u źródeł aktywności politycznej jest Bóg jako twórca natury ludzkiej i jej podstawowych dążeń[86]. Do Niego świeccy katolicy winni się zawsze odwoływać, aby mieć pewność, że ich uczestnictwo na rzecz społeczności nosi na sobie znamię nienagannej odpowiedzialności za sprawy doczesnego życia[87].
Katecheci poprzez swoją aktywność zawodową mogą wprowadzać do społeczeństwa wartości chrześcijańskie, a przez to czynić je bardziej sprawiedliwym i ludzkim. Konkretne czyny chrześcijanina, świadectwo pracy i działania na rzecz postępu moralnego i społecznego mogą przyczyniać się do zwycięstwa najwyższych wartości: sprawiedliwości, solidarności i pokoju[88]. Jan Paweł II nazywa działalność społeczną katolików świeckich „wnoszeniem fermentu ewangelicznego w codzienną rzeczywistość”[89]. Papież ukazuje dalej, że takie dziedziny, jak: polityka, środki masowego przekazu, kultura i oświata są dziedzinami, w których świeccy ze szczególną kompetencją mogą realizować swe powołanie i z mocą świadczyć o wartościach nieprzemijających prawd danych człowiekowi od Boga[90].
Katecheci winni jednak pamiętać, że ich działalność polityczna musi być ściśle związana z duchem służby. Decyduje ona bowiem o jej moralnej wartości, pobudzając do przezwyciężania takich pokus, jak: nieuczciwość, kłamstwo, wykorzystywanie dóbr publicznych do wzbogacania niewielkiej grupy osób lub w celu zdobywania popleczników[91].
Z powyższych dociekań wynika w sposób bezpośredni, że katecheci nie mogą uciec się w sferę prywatności w sprawach politycznych i społecznych, dopóki na ziemi jest niesprawiedliwość, zagubienie i nieszczęścia. A. Zwoliński twierdzi wręcz, że „zamknięcie się w sferze prywatności ułatwia przejęcie sterowania życiem społecznym przez tyrana, który umiejętnie wykorzystuje bierność i egoizm poszczególnych obywateli[92]. Tego samego zdania jest także D. Bonnhoeffer, który - dokonując przenikliwej analizy funkcjonowania systemów dyktatorskich - pisze: „w momencie bierności obywateli, tyran łatwo wykorzystuje to, co w sercach ludzkich podłe, podsyca i nadaje temu imię: lęk nazywa odpowiedzialnością, żądzę – gorliwością, brak samodzielności – solidarnością, brutalność – władczą cechą panów”[93].     
Trzeba wreszcie zauważyć, że dzisiejszy relatywizm doktrynalny i moralny nie sprzyja katechecie i jego służbie w Kościele. Dziś jest niezwykle trudno stać na straży wartości, praw i przykazań. Szkolne lekcje religii dają jednak okazję spotkania z Ewangelią, ze świadkami wiary, jakimi są katecheci i uczniowie głęboko wierzący. Jest to też miejsce, gdzie dzieci i młodzież ze środowisk zdechrystianizowanych mogą usłyszeć nauczycielski i wychowawczy głos Kościoła, w którym dokonać się może wyjaśniające wprowadzenie w jego liturgię i modlitwę[94].
Katecheza daje również możliwość odkrywania wielkości człowieczeństwa i konfrontacji wartości chrześcijańskich z dotychczasowym życiem i postępowaniem. Formacja podczas katechezy jest więc formacją do życia kulturalnego, społecznego, rodzinnego i narodowego. Jej cel powinien być ujmowany wielostronnie jako ukierunkowany ku Bogu rozwój człowieka, harmonijnie łączący rzeczywistość naturalną i nadprzyrodzoną[95].      
Areopag szkolny bywa czasem miejscem porażki, drobnych sukcesów, a także i wielkich zwycięstw[96]. Jeśli natomiast współczesny obraz katechety kojarzyć się zacznie jedynie z coraz to bardziej wyraźnym zainteresowaniem stopniami zawodowymi, awansami, premiami, oznakami wdzięczności i sukcesami, to niewątpliwie będą zbierać smutne żniwo: same porażki i niepowodzenia. Oczywiście nie chodzi o to, by katecheta został pozbawiony środków, które służą lepszej organizacji jego pracy i godziwych warunków życia, lecz o nadmierną troskę o dobra materialne. Szacunek i miłość zdobywa się bowiem służąc innym w sposób ofiarny, pełen oddania i często bezinteresowny. 
 
Zakończenie
 
Z przeprowadzonych analiz wynika, że tożsamość katechety nie może być rozumiana jako rzeczywistość statyczna. Tworzy się ona bowiem przez całe życie w relacjach do Chrystusa, do własnej misji i do Kościoła. Dzięki ciągłemu zwracaniu się ku tym relacjom i ich pogłębianiu, katecheta może być autentyczny w realizacji katechezy. Z nich wypływają postawy prawdziwego nauczyciela religii, autentycznego wychowawcy chrześcijańskiego oraz wiarygodnego świadka Chrystusa[97].
Współczesny katecheta musi brać pod uwagę uwarunkowania współczesnej szkoły, potrzeby młodzieży i różnorodny stopień jej religijności. Jego działalność katechetyczna będzie tym bardziej skuteczna, im bardziej wyjdzie on do młodych ludzi z kerygmatem zdolnym ich zafascynować i skierować ku Chrystusowi. Wówczas oni sami zapragną iść z Chrystusem i w duchu Jego Ewangelii dokonywać właściwych wyborów[98].
 
Summary
 
            Since Vatican Council II great efforts have been made to revive life in the Church. The most essential element of this renewal is the efficiency of catechesis. We shall teach effectively if we preach to our contemporaries teachings revealed by God.
            Therefore, we shall realize how important it is to prepare religion teachers who are to be equal to the task properly. Their positive image, professionalism and personal involvement are major factors which may lead to more effective fulfillment of their mission.
One should look at three fundamental and at the same time integral attitudes of religion teachers. In almost all church documents and numerous educational literature they perform functions of teachers, educators and followers of the Word of God.
To be successful in their job, modern religion teachers must take into consideration not only conditions of a present – day school, but also children’s needs and various levels of their religiousness.
Their teaching activity will be more effective when catechists try to fascinate the young by the Word of God and when ac[99] ting as a model they will manage to direct them to Christ.
 
 
 
 ks. Jacek Bąk - dr teologii moralnej, pracownik Kurii Diecezjalnej w Kaliszu 
 
 
 

[1] S. Łabendowicz, Formacja katechetów w Dokumentach Kościoła i literaturze katechetyczno-dydaktycznej po Soborze Watykańskim II, Lublin-Radom 1994, s. 229.
[2] Tamże, s. 230-231.
[3] J. Bagrowicz, Uwarunkowania skuteczności katechezy, Włocławek 1993, s. 159.
[4] H. Wejman, Powinność troski katechety o swoją duchowość, „Katecheta” nr 1/1998, s. 15.
[5] S. Dziekoński, Podmiotowy charakter wychowawczego działania katechety, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s. 101.
[6] K. Misiaszek, A. Potocki, Katecheta i katecheza w polskiej szkole, Warszawa 1995, s. 163.
[7] W. Piwowarski, Blaski i cienie polskiej religijności, w: Oblicza katolicyzmu w Polsce, red. J. Wołkowski, Warszawa 1984, s. 9-45.
[8] Tamże, s. 12.
[9] K. Góźdź, Narodziny Nowej Ewangelizacji, w: Nowa Ewangelizacja odpowiedzią na wyzwania obecnego czasu, red. K. Góźdź, Lublin 1993, s. 4.
[10] Jan Paweł II, Encyklika Centesimus annus, w: Jan Paweł II, Encykliki, Kraków 1996, nr 46.
[11] R. Szewczyk, Tożsamość katechety w świetle Dokumentów Kościoła w latach 1965-1991, Warszawa 1996, s. 83; por. także W. Słomka, Pogłębienie duchowości katechetów, w: Formacja katechetów, red. M. Majewski, Kraków 1990, s. 46.
[12] W. Słomka, Wolność i zniewolenie, New Jersey 1988, s. 131-140.
[13] A. Górska, Katecheta, ale jaki?, Katecheta 2/1998, s. 45.
[14]  Directorium Catechisticum Generale, nr 71.
[15] Il Rinnovamento della catechesi. Conferenza Episcopale Italiana, Roma 1970, nr 200.
[16] S. Łabendowicz, Formacja katechetów w Dokumentach Kościoła i literaturze katechetyczno-dydaktycznej po Soborze Watykańskim II, dz. cyt., s. 146-160.
[17] Jan Paweł II, Adhortacja Catechesi Tradendae, o katechizacji w naszych czasach, w: Katecheza po Soborze Watykańskim II w świetle dokumentów Kościoła, red. W. Kubik, Warszawa 1985, cz. 2, nr 62. (Odtąd skrót: CT); por. H. Łuczak, Katecheta – sługa Słowa,„Seminare”, Kraków-Ląd 1991, s. 100; por. G. Gatti, Catechesi nuovi nello spirito, Torino 1979, s. 9.
[18] Jan Paweł II, Wierzę w Boga Ojca Stworzyciela, Città del Vaticano 1987, s. 32.
[19] M. Śnieżyński, Uczeń w centrum pracy katechety, w: Uczeń w centrum działań edukacyjnych katechezy, red. D. Jackowiak, J. Szpet,Poznań 2000, s. 23-33.
[20] Te nowsze metody aktywizacji na lekcjach katechezy szerzej omawia A. Zając, Zagadnienia metody w dzisiejszej katechezie młodzieży, „Katecheta” 1/1981, s. 27.
[21] S. Kulpaczyński, Katechetyczna dydaktyka modlitwy, Lublin 1989, s. 84-87.
[22] Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, Kraków 2001, nr 158.
[23] A. Potocki, Społeczna formacja katechetów, w: Katecheta i katecheza w polskiej szkole, red. K. Misiaszek, A. Potocki, Warszawa 2001, s. 147.
[24] Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, dok. cyt., nr 155.
[25] H. Hamer, Klucz do efektywności nauczania, Warszawa 1994, s. 15-16.
[26] S. Kulpaczyński, Nowe ukierunkowania permanentnej formacji katechetów, „Rocznik Teologiczno-Kanoniczny” z. 6/1983, s. 176.
[27] J. Szpet, Katecheza w nauczaniu Jana Pawła II, Poznań 1988, s. 28-30.
[28] Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, dok. cyt., nr 46.
[29] Tamże.
[30] B. Bartkowski, Postawy katechetów a środki katechizacji, w: Postawy katechetów, red. M. Majewski, Kraków 1996, s. 14.
[31] J. Szpet, D. Jackowiak, Lekcja religii szkołą wiary, Poznań 1996, s. 69.
[32] M. Majewski, Przegląd problematyki pedeutologicznej, w: Postawy katechetów, red. M. Majewski, Kraków 1996, s. 17-18.
[33] CT, nr 59.
[34] Jan Paweł II, Adhortacja Catechesi Tradendae, o katechizacji w naszych czasach, w: Katecheza po Soborze Watykańskim II w świetle dokumentów Kościoła, red. W. Kubik, Warszawa 1985, cz. 2, nr 6.
[35] CT, nr 6.
[36] R. Murawski, Katecheza wierna Bogu i człowiekowi, „Katecheta” 5/1974, s. 196.
[37] R. Pomianowski, Psycho-pedagogiczne prawidłowości kontaktu katechety z młodzieżą, w:„Seminare”, Kraków 1975, s. 131.
[38] Jan Paweł II, Przemówienie do wyższych przełożonych żeńskich zakonów i zgromadzeń zakonnych – Częstochowa, 5 czerwca 1978, w: Jan Paweł II. Pielgrzymki do Ojczyzny. Przemówienia, homilie, Kraków 1999, s. 32.
[39] R. Pomianowski, Ważność tożsamości osobowej katechety w interakcji katechetycznej, w: Formacja katechetów, red. M. Majewski, Kraków 1990, s. 393.
[40] M. Kaczyńska, Psychologia dla każdego, Warszawa 1975.
[41] J. Kudasiewicz, Służba istotną treścią chrześcijańskiego powołania, w: Jan Paweł II naucza, red. Z. Zdybicka, Lublin 1982, s. 211.
[42] J. Bagrowicz, Katecheta – chrześcijański wychowawca, w: Postawy katechetów, red. M. Majewski, Kraków 1996, s. 60.
[43] Cyt. za K. Pawlina, Polska młodzież przełomu wieków, Warszawa 1998, s. 189.
[44] Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, dok. cyt., nr 159.
[45] Tamże.
[46] S. Łabendowicz, Formacja katechetów, dz. cyt., s. 151.
[47] CT, nr 18.
[48] M. Majewski, Katecheta permanentna, Kraków 1989, s. 94.
[49] Por. J. Baniak, Autorytet Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce na tle przemian ustrojowych w świetle wyników badań z lat 1984-1994, „Przegląd Religioznawczy” 1/1997.
[50] Listy pasterskie Episkopatu Polski. 1945-1974, Paryż 1975, s. 804; por. A. Solak, Znaczenie talentu pedagogicznego, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s.302.
[51] C. M. Sondej, Katecheta – pedagog na wzór Jezusa Chrystusa, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s. 118.
[52] M. Majewski, Katecheza wierna Bogu i człowiekowi, Kraków 1986, s. 94.
[53] R. Pomianowski, Interakcje międzyosobowe a wychowanie i rozwój człowieka, w: Wybrane zagadnienia z psychologii pastoralnej, red. Z. Chlewiński, Lublin 1989, s. 41-67. 
[54] K. Misiaszek, A. Potocki, Katecheta i katecheza w polskiej szkole, dz. cyt., s. 111.
[55] Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, dok. cyt., nr 50.
[56] Katechizm Kościoła Katolickiego, Warszawa 1994, nr 1697.
[57] Jan Paweł II, Encyklika Veritatis splendor, o niektórych podstawowych problemach nauczania moralnego Kościoła, Wrocław 1998, nr 64.
[58] J. Szpet, D. Jackowiak, Lekcja religii szkołą wiary, dz. cyt., s. 66.
[59] B. Paluch, Wzór osobowy nauczyciela, „Wychowawca”  4/1994, s. 12.
[60] J. Szpet, D. Jackowiak, Lekcja religii szkołą wiary, dz. cyt., s. 67.
[61] P. Bednarczyk, Ramowy program katechizacji w aspekcie wychowawczym, „Katecheta” 1/1973, s. 4.
[62] J. Szpet, D. Jackowiak, Lekcja religii szkołą wiary, dz. cyt., s. 66.
[63] J. Szpet, Spojrzeć indywidualnie na dziecko, „Katecheta”  4/1986, s. 158.
[64] J. Rembowski, Empatia, Warszawa 1989, s. 35.
[65] J. Szpet, D. Jackowiak, Lekcja religii szkołą wiary, dz. cyt., s. 72.
[66] M. Majewski, Przegląd problematyki pedeutologicznej, art. cyt., s. 20.
[67] W. Świerzawski, Panie, naucz nas modlić się, Kraków 1984, s. 13.
[68] P. Superlak, Kapłan katecheta w oczekiwaniach młodzieży, „Zeszyty Katechetyczne” 6/2000, z. 17, s. 70.
[69] J. Gracla, Jakiego katechety potrzebuje szkoła?, „Katecheta” 3/1996, s. 154.
[70] M. Majewski, Katecheza permanentna, dz. cyt., s. 134; tenże, Propozycja katechezy integralnej, Łódź 1978, s. 133; por. S. Łabendowicz, Formacja katechetów, dz. cyt., s. 156-157.
[71] J. Majka, Świadectwo chrześcijańskie jako element ewangelizacjiw: Ewangelizacja, red. J. Krucina, Wrocław 1980, s. 77-78.
[72] P. Bosmans, Być człowiekiem, Warszawa 1994, s. 46.
[73] A. Häfer, J. Thiele, Spuren der Granzheit. Impulse für eine ganzheitliche Religionspädagogik, Münchem, 1982, s. 25.
[74] F. Blachnicki, Świadectwo wiary w katechezie, w: „Seminare”, Kraków-Ląd 1981, s. 87.
[75] R. Sarek, Obraz katechety „nauczyciela, „:wychowawcy” i „świadka”, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s. 264.
[76] Statuty Archidiecezjalnego Synodu Poznańskiego, Poznań 1972, nr 448a; Synod Archidiecezji Wrocławskiej 1985-1991, Wrocław 1995, nr 19, 204; I Synod Diecezji Ełck iej, Ełk 1999, nr 520.
[77] K. Misiaszek, A. Potocki, Katecheta i katecheza w polskiej szkole, dz. cyt., s. 88-89
[78] Tamże, s. 89.
[79] T. Lenczewski, Katecheta w świetle dokumentów polskich synodów diecezjalnych po Soborze Watykańskim II, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s. 213.
[80] S. Łabendowicz, Formacja katechetów, dz. cyt., s. 154.
[81] A. Zellma, Autorytet katechety w kulturze „instant”, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s. 274.
[82] A. Zwoliński, Katolik i polityka, Kraków 1995, s. 44.
[83] Por. „L’Osservatore Romano”, wyd. polskie, 7-81982, s. 3.
[84] T. Panuś, Czy katecheta może należeć do związków zawodowych?, „Katecheta” 4/2001, s. 34.
[85] Kongregacja Nauki Wiary, Nota doktrynalna dotycząca pewnych kwestii związanych z udziałem i postawą katolików w życiu politycznym, Warszawa 2003, s. 10; por. Z. Borowik, Współodpowiedzialność katolików świeckich za rozwój nauczania społecznego Kościoła, w: Kościół- świat- świeccy, Warszawa 1988, s. 21-33.
[86] J. M. Aubert, Jak żyć po chrześcijańsku w XX wieku?, Warszawa 1986, s. 354-358.
[87] Tamże, s. 9.
[88] J. Mariański, Kościół a współczesne problemy społeczno-moralne. Kwestie wybrane, Lublin 1992, s. 46-48.
[89] J. Chrapek, J. Żakowski, Wyzwania. Wypisy z lektury nauczania społecznego Jana Pawła II, Kraków-Warszawa 1987, s. 75-79.
[90] Tamże.
[91] Jan Paweł II, Adhortacja Christifideles laici o powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie dwadzieścia lat po Soborze Watykańskim II, Wrocław 1989, nr 42.
[92] A. Zwoliński, Katolik i polityka, dz. cyt., s. 41.
[93] D. Bonhoeffer, Etyka, w: Wybór pism, Warszawa 1970, s. 161; por. M. Bankowicz, D. Bonhoeffer, Być chrześcijaninem znaczy być człowiekiem, „Chrześcijanin w świecie” 20/1988, s. 135.
[94] Konferencja Episkopatu Polski, Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, dok. cyt., nr 57.
[95] M. Majewski, Antropologiczna koncepcja katechezy, Kraków 1995, s. 118.
[96] R. Sarek, Obraz katechety „nauczyciela, „wychowawcy” i „świadka”, art. cyt., s. 265.
[97] R. Szewczyk, Tożsamość katechety, dz. cyt., s. 185.
[98] A. Offmański, Katecheta permanentnie kształtujący się, w: Dzisiejszy katecheta, stan aktualny i wyzwania, red. J. Stala, Kraków 2002, s. 190.