Katecheta 9/2004
E-wydanie
„Katecheta” jest teraz również dostępny Jako e-wydanie!
Na półkę Katechety
Pierwsze lata w szkole
Bogna Białecka
KSIĄŻKA
19,90 zł 3,00 zł

„VERBA DOCENT…”

Doświadczenie modlitwy w wypowiedziach katechizowanej młodzieży. Studium empiryczne - na podstawie badań własnych
Autor: Emilian Gołąbek OFM
Artykuł archiwalny
Przygotowując opracowanie tematu, czuję się jak człowiek, który ma oprowadzić po Lublinie i ukazać bogactwo życia tego miasta. A jeśli - nie daj, Boże - uda mi się tylko wjechać windą na ostatnie piętro no­wego gmachu KUL-u i z oddali wskazać je­go panoramę? Czy z tej perspektywy moż­na zobaczyć coś z życia wielkiego miasta? Aby tego doświadczyć, trzeba zamieszkać w jego murach, wejść w jego przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, trzeba wejść w kontakt z konkretnymi ludźmi, „dotknąć" jego architektury, dostrzec blaski i cienie codziennego życia jego mieszkańców. To jednak trzeba zrobić indywidualnie, same­mu. Jeśli ten artykuł pobudzi do refleksji nad modlitwą, która prowadzi do świętości o smaku codziennego chleba, cel zostanie osiągnięty.
Nie wiem też, kto z nas więcej skorzysta, bo i ja, pisząc ten artykuł, niejedno musiałem na nowo zobaczyć i przemyśleć. Często czło­wiek zaczyna coś rozumieć dopiero wtedy, gdy musi o tym pisać.
Całość artykułu podzieliłem na 5 części. W pierwszej, bardzo zwięzłej, poruszę temat kulturowego oblicza współczesnej młodzieży, w drugiej - na podstawie badań własnych - przedstawię, jak badana młodzież definiuje rozmowę z Bogiem; w kolejnych dwóch po­wiem o wpływie katechezy szkolnej i rekolek­cji na modlitwę, a w ostatniej poruszę pro­blem codziennej modlitwy badanych.
Kulturowe oblicze współczesnej młodzieży
Modlitwa, bez wątpienia, jest jednym z naj­ważniejszych elementów życia chrześcijań­skiego. Historia modlitwy rozpoczyna się wraz z historią człowieka. Jest odwiecznym tematem, przewijającym się przez biblijne tra­dycje duchowe Starego i Nowego Testamen­tu, tematem, który odnajdujemy w historii Kościoła i to od samych jego początków. Choć należy ona do zjawisk typowo ludzkich, to jednak posiada swój wymiar boski, gdyż w modlitewne przeżycie człowieka jest zaan­gażowany Bóg.
Także dzisiaj temat ten nie stracił nic ze swej aktualności, bowiem modlitwa nieustan­nie znajduje się w centrum uwagi współczesnego chrześcijaństwa.
Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio zauważył, że dzisiejszego człowieka ce­chują zachowania ambiwalentne. Z jednej strony wydaje się, że zabiega on o dobrobyt materialny i pogrąża się coraz bardziej w konsumistycznym materializmie, z drugiej zaś -gorączkowo poszukuje sensu życia, dąży do rozwoju życia wewnętrznego, nade wszystko jednak pragnie nauczenia się modlitwy. Głód modlitwy jest zauważalny nie tylko w kultu­rach przepojonych religijnością, ale także w społeczeństwach zlaicyzowanych, poszu­kujących jednak duchowego wymiaru życia2. Ożywcze tchnienie modlitwy rozprzestrzenia się po całej ziemi, w całej gamie różnych sytuacji i warunków, zarówno sprzyjających, jak i przeciwnych życiu duchowemu i religijnemu. Są kraje, w których, pomimo zakazów i prze­śladowań, nawet wbrew oficjalnym oświad­czeniom o ateistycznym charakterze życia społecznego, modlitwa jest obecna w życiu i świadomości ludzi, gdyż płynie ona z serca człowieka3.
Czas gwałtownych przemian zawsze wy­stawia każdego człowieka na próbę, a w spo­sób szczególny młodzież. Młodość jest cza­sem intensywnego poszukiwania własnej toż­samości i miejsca w życiu społecznym. Więk­szość problemów koncentruje się wtedy za­sadniczo na tych dwóch podstawowych kwe­stiach. Może się wydawać, że wszystko jest sprowadzane do pytania o to, kim się jest, kim chciałoby się być i do kogo miałby nale­żeć młody człowiek4. Dla zdefiniowania tożsa­mości młodego człowieka naszych czasów coraz częściej używa się pojęcia „globalny nastolatek", co oznacza osobę, która w znacznie mniejszym stopniu jest kształtowana przez wartości narodowe, patriotyczne czy moralne, a w znacznie większym przez kulturę popularną oraz ideologię konsump­cji5. Innymi słowy, trywializując, można stwier­dzić, że „globalny nastolatek" uczęszcza do przyzwoitej szkoły średniej, poznaje języki obce, ogląda muzyczne stacje MTV I VIV, swobodnie dryfuje po wirtualnej cyberprzestrzeni, jeździ na rowerze górskim, czasami uprawia sporty ekstremalne, chodzi do Mc Donalds, pije coca-colę, nie stroni od mod­nego bodyartu, a w wolnych chwilach upra­wia tak zwaną „sztukę graffiti"6. Nastolatek globalny, żyjący w Paryżu, Warszawie czy na­wet Tokio, jest bardziej podobny do swego równolatka z Sydney czy Limy niż do swego rówieśnika, żyjącego w jego własnym kraju. Mało tego, powstanie światowej kultury młodzieżowej powoduje, że młodzi całego globu są bardziej do siebie podobni, niż do pokole­nia swoich rodziców. Negatywną reakcją na konsumpcjonizm społeczeństwa, także tej młodej jego części, jest ukształtowanie się tak zwanego pokolenia X, które w Stanach Zjed­noczonych stało się już kategorią socjolo­giczną. Jego przedstawiciele nie dążą do za­wodowego sukcesu i wysokiej pozycji społecznej, pokazują, że wcale nie zamierzają dorosnąć i za nic mają to, co myśli o nich świat; cechuje ich stan i estetyka bylejakości.
Poruszając zagadnienie tożsamości współczesnej młodzieży, nie sposób nie wspomnieć także o pokoleniu Y, czyli grupie młodych konsumentów, następców generacji X, to znaczy o osobach w wieku 14-24, które stanowią znakomity obiekt i są najlepszym adresatem reklamy, głównie w dwóch dzie­dzinach: sportu oraz mody i ubioru. Oczywi­stym następstwem jest fakt, że Y-greki cieszą się ogromnym zainteresowaniem mediów, które komercjalizują ich w stopniu ekstremal­nym7.
Można więc powiedzieć, że współczesną młodzież, także polską, cechują dramatyczne sprzeczności; jest ona zawieszona pomiędzy „amfetaminą a Papieżem", „ojczyzną a Unią Europejską", „wartościami a nihilizmem", czy­li rozwarstwiona ze względu na specyficzne uwarunkowania religijne, społeczno-polityczne i kulturowe. Znaczna jej część - „pokole­nie X", może więc ewoluować w różnych kie­runkach, począwszy od eksperymentowania w mrocznym obszarze destrukcji lub w kon­struowaniu nowej jakościowo, wartościow­szej rzeczywistości8.
W związku z powyższym, wychowanie do modlitwy napotyka w dzisiejszych czasach na szczególne trudności. Jeszcze do nie­dawna Dobra Nowina była kierowana do lu­dzi, zakorzenionych w pewnym systemie re­ligijnym, dla których modlitwa stanowiła co­dzienną manifestację ich wiary. Natomiast dzisiaj w wielu rodzinach chrześcijańskich zanikła praktyka modlitwy, gdyż dla „ab­strakcyjnego" Boga szkoda miejsca i czasu. Adresatami katechezy stają się więc często ludzie, którzy ani nie rozumieją sensu modli­twy, ani nie odczuwają jej potrzeby, osoby ukształtowane przez rodziny żyjące prak­tycznym ateizmem, lub poddane wpływom nowych ruchów religijnych, które zwykle od­dalają od treści wiary chrześcijańskiej9. To właśnie ze względu na nich przed katechezą polską pojawiają się nowe, niełatwe zadania, wśród nich - fundamentalne: rozbudzenie życia modlitwą przez ukazanie jej sensu. „Katecheza w żadnej ze swoich form nie mo­że i nie powinna rezygnować z nauczania modlitwy i z wdrażania do jej praktykowania, gdyż bez modlitwy nie ma prawdziwego i au­tentycznego życia chrześcijańskiego"10.
Dlatego też śmiało można powiedzieć: „Pokaż mi młodego człowieka naprawdę wie­rzącego, a z całą pewnością znajdę w jego życiu fascynujące doświadczenia modlitew­ne, w tym nadzwyczajne i życiowo bardzo doniosłe".
Strategia badań własnych
Szukając odpowiedzi na pytanie: „Jak mo­dli się katechizowana młodzież?", posłużyłem się sondażem diagnostycznym, który bazował na ankieto-kwestionariuszu oraz dzienni­kach obserwacyjnych.
Kwestionariusz ankiety zawierał dwadzie­ścia pięć pytań. Siedem z nich to zdania nie­dokończone, z wolnymi miejscami na dopi­sanie zwięzłych odpowiedzi wyrażających poglądy respondentów. Dziewięć następ­nych to pytania otwarte, w których badanym pozostawiono całkowitą swobodę wypowie­dzi. W ostatnich dziewięciu użyto pytań za­mkniętych, w których wymagano dokonania wyboru odpowiedzi spośród kilku zapropo­nowanych możliwości.
Dodatkowym narzędziem badawczym był dziennik obserwacji, zeszyt, w którym mło­dzież notowała przez miesiąc swoje refleksje i spostrzeżenia na temat modlitwy, odpowia­dając codziennie na pięć postawionych py­tań.
Rygory formalne artykułu pozwalają na przedstawienie tylko wybranych, najważniej­szych i uogólnionych wyników przeprowa­dzonych badań.
Charakterystyka badanej grupy młodzieży
Badania przeprowadzono w domu reko­lekcyjnym przy sanktuarium we wsi Góra Świętej Anny, w diecezji opolskiej11. Kwe­stionariusze ankiety zostały rozprowadzo­ne wśród młodzieży podczas rekolekcji, które odbywały się niemalże w każdy weekend, w okresie od listopada 1998 aż do lipca 1999 roku. Badaniami objęto bli­sko 1000 osób (klasy I-IV szkoły podstawo­wej).
 
 
KLASA
GRUPA I
GRUPA I
OGÓŁEM
SUMA
I
II
III
IV
Grupa I Dz. Ch.
Grupa II Dz. Ch.
Płeć
n
%
n
%
n
%
n
%
n
%
n
%
n
%
Dziewczęta
150
81,1
169
80,1
164
78,1
154
78,6
319
80,6
318
78,3
637
79,4
Chłopcy
35
18,9
42
19,9
46
21,9
42
21,4
77
19,4
88
21,7
165
20,6
RAZEM
185
100
211
100
210
100
196
100
396
100
406
100
802
100
 
 
Tab. 1. Charakterystyka badanej grupy młodzieży
Z zestawienia wynika, że większość bada­nych stanowiły dziewczęta - 637 w porówna­niu ze 165 chłopcami; wszyscy w wieku od piętnastu do osiemnastu lat.
Największą grupę uczestników rekolekcji tworzą ci, którzy są na nich po raz pierwszy (42,5%), po raz drugi (19,5%), po raz trzeci (9,2%), od czterech do sześciu razy (11,5%) i od siedmiu do dziesięciu razy (7,1% mło­dzieży). 5,6% określiło swój pobyt na rekolek­cjach pojęciem względnym „dużo". Są i tacy, którzy doliczyli się ich kilkunastu (2,5%), a na­wet kilkudziesięciu (2,1%).
Skoro według nauki Soboru Watykańskie­go II, liturgia mszalna jest „szczytem i źró­dłem" (KL 10), to każdy katecheta czy dusz­pasterz, który chce znać poziom wiary swo­jego ucznia, powinien sprawdzić jego eu­charystyczną pobożność, gdyż katechizacja i działalność Kościoła ma sens o tyle, o ile podprowadza do spotkania z Chrystusem w Eucharystii. Dlatego więc zapytano mło­dych respondentów o ich uczestnictwo w Eucharystii oraz o przystępowanie do Ko­munii świętej.
Okazało się, że większość młodych ludzi (74,8%) uczestniczyła w ciągu ostatniego ro­ku we Mszy świętej w każdą niedzielę. Sporo, gdyż 16,7 % respondentów stwierdziło, że czynią to prawie codziennie, zaś 5,6% zapyta­nych oświadczyło, że we Mszy świętej uczest­niczą 1-2 razy w miesiącu. Nieliczną grupę stanowili respondenci, którzy nawiedzają świątynię sporadycznie - tylko w wielkie świę­ta, np. przychodzą do Wieczernika (1,9%), lub też uczestniczą w ślubach czy pogrze­bach (1,1%). Nikt nie odpowiedział, że wcale we Mszy świętej nie uczestniczy.
Ale samo uczestnictwo w liturgii Mszy świętej nie wystarczy, gdyż dopiero jej świa­dome, pobożne i czynne przeżywanie prowadzi młodych do zjednoczenia z Jezusem. Przyjrzyjmy się więc obrzędowi przystępowa­nia do Komunii świętej.
Dużo, aż 78% badanej młodzieży zadekla­rowało, że do Komunii świętej przystąpiło w ostatnim tygodniu, 13% - w ostatnim mie­siącu, 6,5% - przed paroma miesiącami. Naj­rzadziej występują wypowiedzi respondentów świadczące o sporadycznym przyjmowaniu Komunii świętej - przed rokiem (1,2%) oraz przed kilku laty (0,9%).
Powyższe dane uprawniają do zaryzyko­wania stwierdzenia, że dla badanej młodzie­ży Msza może być i jest źródłem ducho­wych wartości, czasem poświęconym Jezu­sowi i okazją do spotkania z Bogiem na płaszczyźnie przyjaźni. Każdego katechetę winien radować widok młodych ludzi przy ołtarzu, ludzi głęboko przeżywających ta­jemnicę Mszy świętej i przystępujących do Komunii świętej; oznacza to bowiem, że są nastawieni na poznanie Jezusa. Potwierdze­niem powyższych słów jest fakt, że 78,1% ankietowanych określiło się religijnie jako wierzący i systematycznie praktykujący. Na­tomiast 14% uważa się za wierzących, ale niesystematycznie praktykujących, 7% za poszukujących i zaledwie 1% jako rzadko praktykujących. Nikt nie określił siebie jako niewierzącego.
Pojęcie modlitwy według badanej młodzieży
W naszych dociekaniach nie mogło za­braknąć kluczowego pytania o pojęcie mo­dlitwy. Odpowiadając na nie, nieznaczna większość badanych (51%) posłużyła się ka­techizmową definicją modlitwy: „rozmowy z Bogiem". Respondenci niejednokrotnie pi­sali dość zaskakująco: „modlitwa to rozmo­wa z Bogiem, to słowo, które kiedyś nie mia­ło dla mnie żadnego znaczenia a dzisiaj ma ogromne" (Dz 31 )12, „rozmowa Mistrza z uczniem, która pomaga w życiu docze­snym, a jednocześnie buduje most od tego życia do życia wiecznego" (Dz 51).
„Spotkanie z Bogiem" to inne określenie pojęcia modlitwy, które 11,6% badanych uznało za najwłaściwsze. Twierdzili oni, że „to pełne pokoju i miłości spotkanie z Bogiem" (Dz 448); „żywe spotkanie z Jezusem Chry­stusem, które pomaga wzrastać w miłości" (Dz 36).
Pojawiło się też określenie modlitwy jako podziękowanie Bogu (6,7%). Jeden z chłop­ców napisał: „Dziękuję Bogu za wszystko i powierzam Mu całe swe życie" (Ch 719). Występują także wypowiedzi stwierdzające, że modlitwa to „prośba do Boga" (6,5%), „od­dawanie Bogu wszystkiego" (4,7%), „prze­proszenie" (3,9%), „zjednoczenie z Bogiem", „uwielbienie" (2,7%).
Gdy zapytano o osobiste pojęcie modlitwy, to młodzież najczęściej - wydaje się jakby schematycznie - odpowiadała, że jest nią „rozmowa" (27,5%) albo „spotkanie z Bo­giem" (11,1%). Ponadto pojawiały się także odpowiedzi o charakterze osobistym, indywi­dualnym. Oto dla niektórych respondentów modlitwa jest „czymś ważnym" (9,5%), „po­wierzeniem problemów Bogu" (8,7%), „po­dziękowaniem" (7,6%), „prośbą" (6,7%), „zwierzeniem się Bogu" (5,4%), „zjednocze­niem z Bogiem" (4,3%). Oto wybrany przy-kład bardzo intymnego, nawet egzaltowane­go ujęcia modlitwy: „Modlitwa jest dla mnie wewnętrzną rozmową z Jezusem, trwaniem przed Boskim Przyjacielem w ciszy, prosto­cie, we własnej ułomności. Słuchaniem Jego spokojnego, cichego, kojącego, słodkiego, pełnego ciepła i miłości głosu. Zanurzeniem mojej chorej i szpetnej duszy w samym Bogu. To przebywanie sercem w sercu Jezusa. Czę­sto również jest to udręka, męcząca koniecz­ność, pusta rozmowa z samą sobą" (Dz 448).
Interesujące wyniki uzyskano na temat częstotliwości praktykowania modlitwy w ostatnim roku. Wynika z nich, że codzien­nie, rano i wieczorem modli się 489 osób (59,7%), tylko wieczorem 231 osób (28,2%).
Rzadko modli się 6,8 % młodzieży, tylko rano (2,2%), raz w tygodniu (2,1%), wcale (1%).
Wyniki tego sondażu wykazały, że częściej - i tu prym wiodą dziewczęta - modli się żeń­ska, jak i męska młodzież z klas starszych (III i IV) niż młodszych (I i II). Może warto zauwa­żyć, że częstotliwość modlitwy chłopców z klas młodszych jest mniejsza niż ich star­szych kolegów z klas trzecich i czwartych.
Wyznania - często zadziwiające - dowo­dzą, że młodzież jest żądna serdecznego za­interesowania, dzięki modlitwie chce wejść w przyjacielską zażyłość z Bogiem, pozwolić Mu zajrzeć w zakamarki serc, aby porozma­wiać o tym, co w nich niepokoi i boli. Rozmo­wa ta przeobraża się w osobowe spotkanie z żywym Bogiem, jest dotknięciem tej rzeczy­wistości, która nie mieści się w ludzkim, ziem­skim doświadczeniu. Jest „zbyt wielkim wy­darzeniem, którego nie są w stanie „ubrać" żadne ludzkie słowa" (Dz 58), momentem, w którym uginają się kolana młodego czło-wieka, ponieważ odkrył, że jest Ktoś wielki, Kto na niego patrzy, słucha, ale nade wszyst­ko kocha go (por. Dz 398).
Wpływ katechezy na modlitwę młodzieży
Nikt z katechizujących nie ma wątpliwości, że katecheza powinna być ubogaceniem wie­dzy i praktyki modlitewnej. W związku z tym zapytano badanych, jaki wpływ mają lekcje katechezy na ich modlitwę. Wydawałoby się, że ci, którzy często się modlą, regularnie uczestniczą w niedzielnej Mszy świętej i przyj­mują Komunię świętą, w większości identyfi­kują się jako wierzący i praktykujący powinni dostrzec w katechezie okazję do pogłębienia życia modlitwą. Tymczasem tak nie jest. Wy­niki okazały się zaskakujące, gdyż 51% ankie­towanych napisało, że wiadomości wyniesio­ne z katechezy nie wpłynęły na ich rozwój modlitewny.
Jedni winią za tę sytuację prowadzących katechezę: „Myślę, że katecheza nie pomogła mi w modlitwie. Nigdy tak naprawdę nikt ze mną nie rozmawiał o modlitwie" (Dz 4); „Nie pomogła mi ze względu na niewłaściwy wy­bór siostry  katechetki"   (Dz  23);   „Sposób, w jaki księża w mojej szkole prowadzą kate­chezę w ogóle nie pomaga mi w modlitwie" (Ch 717); „Katecheza zaszkodziłaby, gdyby nie interwencja spowiednika" (Dz 614); „W mojej szkole katechezę prowadził pan, który w żaden sposób nie powinien tego ro­bić. Po jego lekcjach chciało się szybko zapo­mnieć, co powiedział" (Ch 775).
Inna grupa respondentów ma zastrzeżenia do formy zajęć: „Lekcje są prowadzone w sposób teoretyczny" (Dz 33); „Jest to «sucha» teoria, którą należy «wkuć» na pamięć" (Ch 715). Jeszcze bardziej dosadnie opisuje to respondentka deklarująca się codzienną obecnością na Mszy świętej: „Jeżeli mam być szczera, to nie lubię katechezy w szkole ze względu na nieporadność księdza, który ją prowadzi, jest ona nudna" - konkluduje (Dz 291). Pojawiła się też bolesna, na szczęście, jednostkowa wypowiedź: „Katecheza zniechęciła mnie do Boga" (Ch 791).
Niektórzy badani uzasadniają to brakiem dyscypliny: „Wygląda to tak, że przychodzi­my na lekcje i zajmujemy się własnymi sprawami" (Dz 37); „Większa część osób uczęszczających na katechezę jest obojęt­na i niezdyscyplinowana. W końcu kateche­ta, niestety, się poddał" (Ch 747); „Nie po-mogła mi, ale jest to spowodowane zacho­waniem mojej klasy, a nie katechety. Osoby te bardzo przeszkadzają w modlitwie mnie i tym, którzy chcą się modlić" (Ch 383). „Nie lubię katechezy, ponieważ w mojej kla­sie nikt nie traktuje tego przedmiotu poważ­nie" (Dz 6).
Obok powyższych, pojawiły się także po­zytywne opinie badanych, że katecheza po-mogła im w modlitwie (36,5%). Część respon­dentów uważa, że jest to zasługa katechety, „(...) który był i jest wspaniałym księdzem. Po-kazał mi i całej klasie Boga, jakiego wcześniej nie znałem, Boga, który jest naprawdę Miło­ścią, Przyjacielem, z którym mogę rozmawiać jakby to był mój kolega z ławki" (Ch 346). Oto inne ciekawe świadectwo: „Katecheza pomo-gła mi szczególnie wtedy, kiedy byłam w pierwszej klasie szkoły średniej. Dzięki księdzu nauczyłam się rozmawiać z Bogiem, a nie klepać tylko regułki znanych modlitw" (Dz 422). Natomiast chłopiec z klasy drugiej napisał, że modlitwy nauczył się na katechezie, z dumą przypisując zasługi katechetce, którą była jego mama (por. Ch 393).
Znaleźli się też młodzi ludzie, którzy doce­nili efekt ogólnych wysiłków katechetycz­nych. Warto poznać chociaż kilka opinii. „Ka­techeza bardzo pomogła mi w modlitwie: Dzięki niej mogę zrozumieć to, co jest niezro­zumiałe, umacnia moją wiarę, a przez to mo­ja modlitwa staje się lepsza" (Ch 725). Dziew­czyna z klasy czwartej podkreśliła: „(...) kate­cheza bardzo pomogła mi się modlić, gdyż właśnie tam nauczyłam się pierwszych mo­dlitw i dowiedziałam się, czym w ogóle jest modlitwa" (Dz 439). Także jeden z chłopców odnotował, że: „Dzięki katechezie zrozumiałem, co to jest prawdziwa modlitwa, w jaki sposób powinna prawidłowo przebiegać, ja­kie powinny być warunki do odmawiania mo­dlitw" (Ch 359). Okazuje się też, że pod wpływem katechezy, młodzież organizuje grupy modlitewne prowadzone przez księdza kate­chetę, które „spotykają się na dużej przerwie w szkole, aby odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego(Dz 667).
Pozostali ankietowani (5%) pisali, że kate­cheza tylko czasami pomaga im w modlitwie, 4,1% nie udzieliło żadnej odpowiedzi, a 3,4% stwierdziło, że nie wie, czy katecheza pomo­gła im się modlić.
Zanim pokusimy się o kilka słów komenta­rza i wyciągnięcie konstruktywnych wnio­sków, oddajmy jeszcze na chwilę głos ankie­towanej młodzieży, która została poproszona o wskazanie propozycji katechetom, aby mo­gli pomagać katechizowanym modlić się.
Środkiem dydaktycznym, wskazywanym najczęściej przez młodzież, okazała się „roz­mowa z o sensie modlitwy" (17,3%), ponadto wymieniano całą gamę propozycji, między in­nymi, aby: „katecheci modlili się z młodzieżą" (10,6%), „świecili przykładem" (9,5%), „rozu­mieli uczniów" (8,9%), „ciekawie mówili o Bo­gu" (8,4%), „zachęcali do modlitwy" (7,6%), „przedstawiali sposoby modlitwy" (7,1%), „rozmawiali o problemach młodzieży" (5,8%), „tłumaczyli, na czym polega modlitwa" (4,1%).
Z prezentowanych tu badań wynika, że zdarzają się wypadki, iż lekcja religii przypo­mina „sypanie piachu w tryby". Jakże aktual­ne staje się wówczas ostrzeżenie wielkiego Edisona: „(...) mózg jest zbyt precyzyjną ma­szyną, abym w jej tryby miał sypać piasek". „Mózg" powierzonej nam młodzieży oczekuje od nas najczystszej „oliwy", prawdy, by mógł dojrzewać w wierze i nasiąkać Bożą łaską. Należy się zgodzić z bolesną konstatacją ks. Józefa Tischnera, że praca nasza ma czasami znamiona kapralstwa. Kapralstwo zaś odstra­sza ludzi od wiary i Kościoła. „Piasek" to taka treść katechezy, która nie pomaga, a czasem wręcz przeciwdziała wejściu w nowe do­świadczenie Boga, to treść, która wcześniej nie została „przetrawiona" w sercu i w umyśle katechety, nie była kontemplowana i nie wywołała w katechecie zachwytu13. Jest to nie­zwykle ważny warunek, który musi spełnić ka­techeta, bo na katechezie nie chodzi tylko o teorię, o dyskusję ani nawet o wyłożenie kompendium wiedzy teologicznej, ale o do­świadczenie Boga, spotkanie się z Nim na płaszczyźnie przyjaźni tu i teraz. Katecheza nie może być tylko kursem o życiu i działalności Jezusa z Nazaretu, to za mało. Na lek­cjach religii katecheta powinien uczyć kochać
Go, on musi „dać" Zbawiciela katechizowanym.
Dyrektorium ogólne o katechizacji ujmuje ostateczny cel katechezy jako „doprowadze­nie kogoś nie tylko do spotkania z Jezusem, ale do zjednoczenia, a nawet głębokiej z Nim zażyłości" (DOK 80). Osiągnąć to można, ucząc chrześcijan umiejętności nawiązywania osobowego kontaktu z Jezusem przez „wzbudzenie wśród nich żywego doświad­czenia modlitwy" (DOK 201).
Z przeprowadzonych badań jasno wynika, że młodzież chce, aby katecheci wprowadza­jący ją w arkana modlitwy sami byli ludźmi rozmodlonymi. Warunek ten może spełnić katecheta - świadek, a jego świadectwo życia modlitewnego może okazać się porywającym dla nastolatków aspektem katechezy oraz podstawowym   czynnikiem   warunkującym i weryfikującym autentyczność jego posłannictwa14. Nauczyciel religii otwiera przed katechizowanymi wspaniałą przestrzeń obecności Boga w swym własnym sercu. Św. Augustyn, który może być patronem nauczycieli (życie poświęcił nauczaniu i w trakcie nauczania się nawrócił), po wielu latach nauczycielskiej po-sługi zapisał takie piękne zdanie: „Jeśli nie można uczniowi mówić o Bogu, to trzeba Bo­gu mówić o uczniu"15.
Wincenty z Lerynu powiedział, że w prze­powiadaniu mamy złoto wziąć i złoto przeka­zać. Można przekazać sztabkę złota dalej, ale można usiąść i zrobić z tej sztabki arcydzieło. I to jest sztuka katechizacji. Jeśli te wyroby ze złota odpowiedzą na zapotrzebowanie chwili, złoto przekazane katechizowanym zostanie przyjęte. A więc katecheta to artysta. Na mo­dlitwie winien on odebrać od Boga złoto obja­wionej prawdy, a następnie z Bogiem winien ustalić, jakie jest aktualne zapotrzebowanie młodzieży, by wreszcie siąść i z tego złota „zrobić" to, na co oni czekają16.
Wpływ rekolekcji na modlitwę
„Na mocy swego dynamizmu wewnętrzne­go wiara wymaga, by była znana, celebrowa­na, przeżywana i wyrażona w modlitwie" (DOK 84). Są to cztery fundamentalne filary tworzące itinerarium wiary. Zadaniem ewan­gelizacji i katechezy jest ułatwienie poznania wiary, poprzez wychowanie liturgiczne, for­mację moralną i modlitewną17. Najbardziej sprzyjające warunki do jego realizacji stwa­rzają rekolekcje. Podczas tych dni skupienia nadarza się okazja, aby wykorzystać wspo­mniane elementy jednocześnie, co nie za­wsze jest możliwe podczas zajęć kateche­tycznych. W czasie ćwiczeń duchowych pro­ces formacji wiary przebiega tak, że jest ona poznawana w ramach katechez, spotkań w grupach, konferencji, celebrowana pod­czas liturgii, przyjmowania sakramentów, przeżywana we wspólnocie młodzieży i wyra­żana w modlitwie. W ten sposób modlitwę po­strzega się jako logiczną konsekwencję i uko­ronowanie całej drogi katechetycznej.
Aby upewnić się, czy rekolekcje rzeczywi­ście dają taką okazję do rozwoju i pogłębienia wiary, poproszono badanych, aby opisali ich ewentualny wpływ na modlitwę. Najbar­dziej charakterystyczną odpowiedzią, którą podali respondenci jest deklaracja, że dzięki rekolekcjom pogłębili oni swoją modlitwę (19,9%). Wsłuchajmy się w kilka wypowiedzi ankietowanych: „Rekolekcje pomagają mi za­wsze odnowić moje relacje z Bogiem. Coraz głębiej i lepiej Go czuję, Jego szaloną miłość do mnie - człowieka, który sobie niczym nie zasłużył na miłość Boga. Im bardziej poznaję, jak bardzo jestem uzależniona na każdym kroku od Niego, tym bliżej Niego chcę być" (Dz 34). Inna osoba tak opisuje „pogłębienie swojej modlitwy": „Dzięki rekolekcjom lepiej poznałam Boga, nauczyłam się modlić rano, a ogólnie moja modlitwa stała się głębsza niż do tej pory, potrafię się bardziej skoncentro­wać. Zupełnie innego znaczenia nabrała dla mnie również niedzielna Msza święta. Do tej pory chodziłam na nią z obowiązku, bez prze­konania, a teraz zawsze mam jakąś swoją in­tencję, dzięki czemu Msza nabrała dla mnie sensu" (Dz 12).
Niektórzy ankietowani „raportowali" zwięź­le: wpływ rekolekcji jest „wielki, duży" (10,2%), częściej - jak łatwo się domyślić -tych lakonicznych odpowiedzi udzielali chłopcy. Dla innych ćwiczenia duchowe są „umoc­nieniem wiary" (Dz 9,2%), „są jak oliwa, którą dolewa się do naczynia, (czyli mnie), aby lampka się cały czas paliła (ogień to moja modlitwa). Nieraz lampka wygasa, wtedy ja­dąc znów na rekolekcje, dolewam oliwy, aby płomień nie zgasł" (Dz 443). Młodzież, także podkreśla, że dzięki obecności w Górze Świę­tej Anny „modlitwa staje się pełniejsza" (7,7%), „zbliża do Boga" (7,5%), ale również uczy się modlić (6%): „Gdy usłyszałam, że jest to «Góra ufnej modlitwy», zastanawiałam się dokładnie nad tym określeniem. To tutaj poznałam cel i wartość modlitwy oraz tutaj nauczyłam się naprawdę modlić. Wcześniej w swojej wspólnocie tylko wypowiadałam sło­wa modlitwy, nie wiedząc i nie będąc świado­ma tego, co robię" (Dz 441).
Respondenci wymieniali jeszcze innego rodzaju oddziaływanie rekolekcji na ich mo­dlitwę. Do ciekawszych i wzruszających – ze względu na formę i treść - można zaliczyć „doświadczenie miłości Boga" (4,7%): „My­ślę, że bardzo słabo kocham Pana Boga, a nawet czasami uświadamiałam sobie, że w ogóle Boga nie kocham. Tutaj w obliczu tych wszystkich ludzi, którzy z takim uwiel­bieniem wołają «Jezu, kocham Cię» poczułam w sobie straszną pustkę. Podczas noc­nej adoracji Najświętszego Sakramentu go­rąco modliłam się, żebym poczuła, że ko­cham Boga. Modliłam się.... i nic. Rozryczałam się ze swej niemocy. I wtedy coś drgnęło we mnie i zapaliło się małe światełko miło­ści do Boga, czuję, że teraz kocham Boga, mogę z czystym sercem powiedzieć mu, że Go kocham. To jest jeszcze bardzo mała mi­łość, ale jest" (Dz 597).
Nieznaczna część badanych uznała, że spotkania rekolekcyjne nie miały dla nich istotnego wpływu na modlitwę (4,3%), w gru­pie tej wyraźnie dominowały odpowiedzi chłopców z klas trzecich i czwartych.
Z powyższych uwag wynika, że rekolekcje - poprzez swoją rolę ewangelizacyjną - stwa­rzają okazję do konkretnych przedsięwzięć duszpasterskich w sferze wychowania do modlitwy. Okazuje się, bowiem, że taka akcja ewangelizacyjna może stać się niejednokrot­nie najsilniejszym bodźcem do przemiany i nawrócenia, i może osiągnąć swój cel, gdy pogłębi lub wzbudzi u uczestników taką wia­rę, która doprowadzi ich do żarliwej modlitwy, przeżywania sakramentów i zaangażowanej obecności w Kościele.
Pod wpływem usłyszanych konferencji i katechez, rekolekcje wyzwalają u młodych swobodę i chęć opowiadania o swojej modli­twie, doświadczeniach, przeżyciach czy trud­nościach. Ilekroć w czasie spotkań rekolek­cyjnych organizowano adoracje Najświętsze­go Sakramentu dla chętnych (najczęściej wieczorem, w trakcie większych rekolekcji by­ła to adoracja całodobowa), kaplica „pękała w szwach". Rekolekcje dają okazję do po­smakowania bycia sam na sam z Bogiem.
Wielu katechetów i duszpasterzy twierdzi, że młodzi ludzie bardzo uważnie słuchają każdej konkretnej uwagi na temat doskonale­nia modlitwy, czasami zdarzają się paradok­sy: im bardziej oni czekają na pouczenie o modlitwie, tym rzadziej je słyszą.
Codzienna modlitwa badanej młodzieży
W tym samym okresie, gdy trwały bada­nia ankietowe, zaproponowano młodzieży prowadzenie jakby „dziennika duszy". Pro­pozycja spotkała się z ogólnym entuzja­zmem i w związku z tym rozdano sukcesyw­nie podczas rekolekcji około 1000 „dzien­niczków". Okazało się, jednak, że sam opty­mizm nie wystarczył do systematycznego ich wypełniania. Wprawdzie T. Pilch zaliczył dzienniki obserwacyjne do „najdoskonalszej techniki gromadzenia materiałów obserwa­cyjnych w pedagogicznych badaniach śro­dowiskowych"18, to jednak przysporzyły one młodzieży wiele trudu i mozolnej pracy. W efekcie oddano 159 „dzienniczków", z czego interesujących pod względem mery­torycznym było 153, pozostałe w znacznej części nie zostały wypełnione lub wypełnia-no je tylko przez 2 lub 3 dni.
Pytania należały do kategorii otwartych i dotyczyły porannej i wieczornej modlitwy (respondenci mieli napisać, jaka to była mo­dlitwa, jej miejsce i czas trwania); w przypad­ku, gdy badany uczestniczył we Mszy świę­tej, należało określić motyw uczestnictwa i wskazać na czynniki, które ułatwiały lub utrudniały przeżywanie mu liturgii. Kolejne pytanie dotyczyło modlitw „przy szczegól­nych okazjach", tu więc interesowała nas sa­ma okazja oraz zainspirowana przez nią mo­dlitwa. Aby nie umknął żaden - nawet naj­mniejszy - spontaniczny akt modlitewny po­proszono, aby zostały opisane jeszcze inne modlitwy, które odmawiano w ciągu dnia, a nie zostały one ujęte w powyższych pyta­niach.
Wśród prowadzących „dzienniczki" -80,4% (123 osoby) stanowiły dziewczęta a 19,6% (30 osób) - chłopcy. Najliczniejszą grupą badanych były dziewczęta z klas dru­gich (40 osób) 19, a spośród chłopców uczniowie klas czwartych (13 osób)20.
Okres prowadzenia dzienniczków rozciągał się między listopadem 1998 a kwietniem 1999 roku.
Badani zaimponowali systematycznością: w ciągu miesiąca badawczego, 63,4% młodzie­ży nie opuściło prawie ani razu modlitw poran­nych, a 71,9% pamiętało codziennie o modli­twach wieczornych. Natomiast 56,9% prowa­dzących „dzienniczki" sumiennie i codziennie pamiętało o modlitwach porannych i wieczor­nych.
Czas trwania modlitw porannych oscylował między pięcioma a dziewięcioma minuta­mi (22,8%), tyle samo czasu młodzież po­święcała modlitwie wieczornej (18,6%)21.
Z badań ankietowych już wiadomo, że gru­pa badanej młodzieży dość często i chętnie uczestniczy w liturgii Mszy świętej. W związku z tym poproszono prowadzących „dzienniki duszy", aby każdorazowo uzasadnili swój motyw uczestnictwa w Eucharystii.
Na pierwszym miejscu młodzież wymieniała chęć „spotkania z Bogiem" (11,3%), potem „wewnętrzną potrzebę„(7,4%). Oto przykład obrazujący tę kategorię: „Dziś wyjątkowo mocno pragnęłam uczestniczyć w Euchary­stii. To była taka wewnętrzna potrzeba, ale nie taka jak każdego dnia. Była bowiem wyjątko­wo silna. Moja wewnętrzna radość, czystość mojego serca, moje zaangażowanie w to, co działo się na ołtarzu pomogły mi przeżyć tę Eucharystię" (Dz 457 - 24.03)22.
Według prowadzących „dzienniczki modli­tewne" motywem uczestnictwa we Mszy świę­tej była także: „potrzeba dziękczynienia" (6,7%), „święto kościelne" (6,7%), „modlitwa za bliźnich" (6,4%)23, „prośba o siły, opiekę, błogosławieństwo" (6,4%), „posilenie się Ciałem Pańskim" (6,2%), „Dzień Pański" (6%), „ofiaro­wanie się Bogu" (5,7%), „obowiązek chrześci­janina (5,6%), „zjednoczenie z Bogiem" (5,5%), „potrzeba pokuty za grzechy" (4,3%), „spotka­nie we wspólnocie" (3,8%), „modlitwa za rodzi­ców" (3,6%), „rekolekcje młodzieżowe" (3,4%), „powierzenie się Bogu" (3,4%), „uwielbienie Boga" (3,2%), „miłość do Boga" (2,5%) i „mo­dlitwa za zmarłych" (1,7%)24.
Zgłębiając temat, interesowaliśmy się czynnikami utrudniającymi i ułatwiającymi modlitwę w czasie Mszy świętej. Z odpowie­dzi wynika, że młodym ludziom najbardziej przeszkadzają następujące warunki: „brak skupienia, rozkojarzenie" (15,1%)25, „zmę­czenie, senność" (10,8%), „otoczenie ludzi" (10%)26, „niewygody w kościele" (6,2%), do tych czynników jeszcze dorzucano „rutynę, pośpiech i złe zachowanie księdza", „zimno w kościele", „nudne kazania"27 i inne. Zapyta­ni o czynniki ułatwiające modlitwę w czasie Mszy świętej - zgodnie z przewidywaniami -badani podawali „skupienie i wyciszenie" (8,6%). Za najważniejsze uznano jeszcze: „osobę kapłana" (8,2%)28, „miłość do Boga" (8,2%), „radość ze spotkania z Jezusem" (6,7%), „wspólnotę" (6,1%), „nastrój, atmos­ferę modlitwy„(5,8%), „przystąpienie do Ko­munii świętej" (5,8%).
Jednak dzień modlitewny nie ograniczał się tylko do modlitw porannych, wieczornych czy czasu poświęconego na Mszę świętą. Z „dzienniczków" wynika, że większość młodzieży w ciągu dnia zanosi swe modlitwy do Boga przy szczególnych okazjach. Są to na przykład: modlitwy za rodziców, rodzeństwo (10,1%)29, przed i po posiłku (7,7%), przed i po nauce (6,8%), za przyjaciół (6,7%), przed podróżą (5,7%), przed egzaminem, klasów­ką, sprawdzianem (5,6%)30, przed spowie­dzią (5,5%) i innymi. Modlitwą, którą w więk­szości posługuje się młodzież, są własne sło­wa (13,6%).
Z analizy powyższych dokumentów wyni­ka, że młodzieży w ciągu dnia towarzyszą jeszcze inne formy modlitwy31. Przede wszyst­kim są to indywidualne modlitwy w domu (25,8%), które najczęściej opierają się na od­mawianiu różańca, czytaniu Pisma Świętego, śpiewie piosenek religijnych, odmawianiu Li­turgii Godzin.
Inną formą - często preferowaną przez ba­danych - są prywatne modlitwy o określonej porze dnia (20%)32. Są to modlitwy odmawia­ne w południe - Anioł Pański, Koronka do Mi­łosierdzia Bożego o godzinie 15 oraz Apel Ja­snogórski o godzinie 21.
Młodzi ludzie przyznają, że chętnie w ciągu dnia modlą się przed prywatnie nawiedzanym Najświętszym Sakramentem (17,7%)33. Z analizy „dzienniczków modlitewnych" widać, że młodzież adoruje Jezusa ukrytego w Najświęt­szym Sakramencie, przede wszystkim wła­snymi słowami.
Okazję do modlitwy w ciągu dnia stwarza­ją spotkania parafialne we wspólnotach mło­dzieżowych (12,3%)34. W swoim gronie mło­dzież modli się spontanicznie, własnymi sło­wami, często uciekając się także do modlitwy różańcowej i adoracji krzyża.
Lektura dzienniczków dowodzi, że mło­dzież nie stroni od tradycyjnych nabożeństw w kościele (12,1%)35. Najchętniej uczestniczy w drodze krzyżowej, w nieszporach, w nabo­żeństwach: fatimskich, kolędowych, Gorzkich żalach, modlitwach ku czci św. Antoniego.
Interesującym zjawiskiem, które odnajdu­jemy w relacjach, jest „modlitwa w drodze" (7,9%)36 - modlitwa własnymi słowami, róża­niec.
Najrzadziej odnotowanymi okazały się mo­dlitwy „w gronie rodzinnym" (4,2%)37 - śpie­wanie kolęd, wspólne odmawianie różańca oraz modlitw „Ojcze nasz" i „Zdrowaś Mary­jo". Wydaje się, iż ta piękna, jednocząca ro­dzinę tradycja zanika bezpowrotnie.
Podsumowanie i postulaty
Badania empiryczne przedstawione w ni­niejszym artykule pozwalają stwierdzić, że modlitwa badanej młodzieży w znacznej części jest regularna, systematyczna i nie ogranicza się tylko do obowiązkowych mo­dlitw porannych czy wieczornych. Towarzy­szy im podczas całego dnia, w drodze do szkoły, w krótkich aktach strzelistych i przy szczególnych okazjach. Nie obca jest im prywatna adoracja Najświętszego Sakra­mentu. Można zauważyć, że młodzi ludzie, pomimo wielu utrudnień, takich jak rozkojarzenie, brak skupienia, cenią sobie uczest­nictwo we Mszy świętej jako wewnętrzną potrzebę spotkania z Bogiem. Korzystają także z bogatych form ludowej religijności w postaci nabożeństw, jak również uczestni­czą w modlitewnych spotkaniach młodzie­żowych wspólnot parafialnych, a także w re­kolekcjach, pod warunkiem, że są „strawą", która karmić będzie ich młodzieńcze serca. Tymi oznakami modlitwy z pewnością nale­ży się cieszyć.
Doświadczeni katecheci postulują, aby wy­chowanie do modlitwy szczególnie „global­nego katechizowanego" rozpoczynać od ob­jawienia wielkiej godności dziecka Bożego. Świat szepce do ucha młodych ludzi: „Jesteś bardzo słaby i ograniczony". Biada temu, kto w to uwierzy, bo w pewnym momencie odkry­je, że nie tylko jest słaby, ale jest niewolnikiem przykutym do kieliszka, do pornograficznego filmu, do narkotyków. Niewolnik, bezradny niewolnik. I oto ten niewolnik staje przed Bo­giem, czując obrożę niewoli na swojej szyi, czując swoją słabość. I nagle słyszy wołanie Boga: „Synu, ty jesteś słaby? Z moich rąk wy­szedł kaleka, niewolnik? Czy ty nie widzisz, że jesteś moim dziełem, moim żywym obrazem? Czy ty nie wiesz, że wartość płótna ocenia się geniuszem artysty? Synu nie jesteś niewolni­kiem - jesteś moim dzieckiem. To jest począ­tek modlitwy. Genialnie ilustruje to postać św. brata Alberta. On odkrył wartość Bożej ikony w każdym człowieku. Wpierw w sobie, w głę­bokiej depresji usłyszał słowo: „Synu". Jako artysta dostrzegł piękno obrazu Boga w każ­dym człowieku. Założył Krakowską Ogrzewal­nię - magazyn dla żywych, zniszczonych ob­razów Boga38.
Zbyt często w katechezie zaczynamy od zniszczeń, od grzechu, wpędzając młodzież w kompleksy, dopełniając tej szatańskiej ro­boty, która wmawia ludziom, że są słabi i ma­ło wartościowi. Rozpoczynać trzeba od obja­wienia katechizowanym ich wielkiej godności. Współczesnego młodego człowieka należy nauczyć modlitwy - perspektywa długa i wy­magająca pracy całych miesięcy, lat, ale per­spektywa piękna.
Jak to robić? Na pierwszy plan należy wy­sunąć modlitwę wielbiącą Boga Stwórcę i tu trzeba odkryć wartość dwu pieśni: „Kiedy ran­ne wstają zorze..." i „Wszystkie nasze dzien­ne sprawy". Są to pieśni, które może śpiewać każda wspólnota religijna. One posiadają charakter uniwersalny.
Drugi wymiar modlitwy jest zawarty w „Oj­cze nasz", w tej modlitwie, której nas nauczył sam Jezus Chrystus. Ten klejnot - który pra­wie każdy z katechizowanych posiada w swo­im sercu - trzeba oczyścić i przywrócić mu blask. Bogactwo modlitwy jest nieogarnione. Materiałów do refleksji jest sporo.
W dalszej perspektywie należy mieć na uwadze uczestnictwo w niedzielnej Mszy świętej.
Punktem docelowym byłoby przekonanie katechizowanych co do wartości modlitwy wieczornej, tak indywidualnej, jak i rodzinnej.
Zasmuca fakt, że rodziny przestają być „szkołami modlitwy", a przecież „tylko modląc się wspólnie z dziećmi (...) ojciec i matka zstępu­ją w głąb serc dzieci, pozostawiając ślady, których nie zdołają zatrzeć późniejsze wyda­rzenia życiowe" (FC 60). Gdy jednak rodzice zawiodą, katecheta musi stać się pośredni­kiem, który odkrywa przed katechizowanymi piękno osoby ludzkiej i Bożego powołania, wychowując ich do życia modlitewnego. Tym­czasem wyniki przeprowadzonych badań po­kazują niewystarczającą rolę katechezy w wy­chowaniu do modlitwy. Być może powodem takiego stanu rzeczy jest to, że katecheci są przemęczeni, przepracowani i znerwicowani. Jednak z analizy dokumentów empirycznych wynika także, iż młodzież widzi w katechecie przedstawiciela Boga, a jego sposób postę­powania rzutuje na to, jaki obraz Boga wytwa­rza sobie katechizowany. Młodzież oczekuje od katechety, czego im najczęściej i najbar­dziej brakuje - miłości. Wyjątkowo celnie ujął tę prawdę Jan Paweł II podczas II Synodu Plenarnego w Warszawie w 1999 roku: „Jeśli człowiek w spotkaniu z nami nie odczuje, że jest kochany, to nie dotrzemy do jego ser­ca"39. A znany duszpasterz akademicki - Jan Góra OP dodał, że „Tylko tyle z nas zostanie, ile zechcieliśmy z siebie dać, a inni zechcieli wziąć"40.
 
Emilian Gołąbek OFM - dr katechetyki, wykładowca w Wyższym Seminarium Duchownym Antonianum" we Wrocławiu, duszpasterz akademicki
 
 
 
 
 
1  Referat wygłoszony 15.11. 2002 roku w sali Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w ramach ogólnopolskiego sympo­zjum katechetycznego pt.: „Modlitwa w katechezie".
2  Jan Paweł II, Redemptoris missio, nr 29.
3  Jan Paweł II, Dominum et vivificantem, nr 65.
4  Por. M. Czerepniak-Walczak, Niepokoje współczesnej młodzieży, Kraków 1997, s. 33.
5  Z. Melosik, Edukacja a przemiany kultury współczesnej. Implikacje dla teorii i praktyki, w: B. Śliwierski (red.), Nowe kon­teksty (dla) edukacji alternatywnej XXI wieku, Kraków 2001, s. 25.
6  Interesującą pozycją, szeroko opisującą wspomniane zjawisko kultury młodzieżowej, jest książka: D. Miscioscia, Miti affettivi e cultura giovanile, Milano 1999.
7  Terminem „generacja X, Y" określa się znaczącą część młodego pokolenia ukształtowanego przez media, a charaktery­zującego się rozpasanym konsumpcjonizmem, pasożytnictwem społecznym, hedonizmem, brakiem zainteresowań, auto­rytetów, ambitnych ideałów i aspiracji, cynicznym i destruktywnym nastawieniem do otoczenia. Omawianemu zjawisku po­święcił interesujące opracowanie Douglas Coupland, Generazione X, Milano 1992.
8  Por. E. Wysoka, Oblicza współczesnej młodzieży: cechy, dążenia, zagrożenia i problemy, „Pedagogika Społeczna", nr 1/2001, s. 55.
9   R Tomasik, Charakterystyka Dyrektorium ogólnego o katechizacji", w: Katecheza Kościoła w świetle Dyrektorium ogól­nego o katechizacji", Kraków 1999, s. 63.
10 Dyrektorium katechetyczne Kościoła katolickiego w Polsce, nr 27.
11 Franciszkańskie duszpasterstwo młodzieży od początku lat dziewięćdziesiątych organizuje rekolekcje, które cieszą się dużym zainteresowaniem młodych ludzi. Uczestnicy tych ćwiczeń duchowych wywodzą się w większości z terenów Opolszczyzny, a także Górnego i Dolnego Śląska. Największą popularnością cieszą się rekolekcje o charakterze ewange­lizacyjnym, do których należą: Prolog Święta Młodzieży (maj), Święto Młodzieży (lipiec-największe przedsięwzięcie dusz­pasterstwa, gromadzi blisko 2000 osób), Epilog Święta Młodzieży (wrzesień), Ewangeliczne Rozliczenie (rekolekcje na za­kończenie starego i początek nowego roku), a także i Adwentowe i Wielkopostne Dni Skupienia (każdy weekend). Równo­legle do wspomnianych rekolekcji są prowadzone spotkania mające charakter formacyjny, organizowane dla mniejszych grup, np.: ministrantów, lektorów, młodzieży męskiej, studentów i młodzieży pracującej, animatorów, scholii. Wiele cyklicz­nych spotkań podczas tak zwanych Dni Braterstwa Rodziny Młodzieży Franciszkańskiej poświęconych jest także ducho­wości franciszkańskiej. Nie brakuje propozycji dla tych, którzy pragną pogłębić swoją więź z Bogiem poprzez modlitwę osobistą, post i milczenie, w tym celu organizowana jest tzw. „pustelnia franciszkańska". Wiele innych spotkań prowadzo­nych jest poza terenem Góry św. Anny, najczęściej podczas ferii zimowych i wakacji, mają one wtedy charakter rekreacyjno-wypoczynkowy (spływy kajakowe, obozy wędrowne, rajdy rowerowe, obozy integracyjne).
12 Wypowiedzi ankietowanych zostały oznaczone skrótami literowo-cyfrowymi, w których litera wskazuje na płeć: Dz -dziewczyna, Ch - chłopiec, cyfra oznacza numer ankiety, z której pochodzi cytat.
13 K. Siemieński, Kiedy katecheza ma siłę przebicia, „Katecheta", nr 4/1995, s. 220.
14 S. Kulpaczyński, Katechetyczna dydaktyka modlitwy, Lublin 1989, s. 85-89.
15 Por. E. Staniek, Tajemniczy smak wolności, Kraków 1998, s. 34.
16 Por. E. Staniek, Przygotowanie kaznodziei, w: W. Przyczyna (red.), Sługa Słowa, Kraków 1997, s. 238.
17 G. Barbon, R. Paganelli, Cammino per la formzione dei catechisti, Bologna 1993, s. 176.
18 T. Pilch, Zasady badań pedagogicznych, Warszawa 1998, s. 81.
19 Dziewczęta - klasy: I (18 osób), III (33), IV (32).
20 Chłopcy - klasy: I (3 osoby), II (7), III (7).
21 Ponad godzinę modliło się rano 13 osób (2,1%), awieczorem 18 osób (2,2%). Wtym gronie nie ma chłopców.
22 Cyfry w nawiasach wskazują na datę zacytowanego fragmentu dzienniczka.
23 Dz 55 (31.01) - „Modlitwa za kolegę, który sam nie pamięta, kiedy się ostatnio spowiadał, prosiłam, aby Bóg dał mu si­łę do pracy".
24 Dz 17 (29.03) - „O szóstej rano wyjechałam z rodzicami po raz ostatni pożegnać wujka Zbyszka. Czy, proszę ojca, był ojciec kiedyś na „Kordianie" w jego reżyserii? (...). Ciocia Marysia bardzo płakała. Ciepłe, słone strugi łez dotknęły moich policzków tylko raz, przy mowie pożegnalnej dyrektora teatru. Ten wspaniały wiersz... Zbyszku byłeś wulkanem - tak po­wiedział pan w okularach - siłą teatru... Gdy zbiera mi się na płacz powtarzam sobie: „non omnis moriar". Ale ciebie bra­kuje. Ksiądz na Mszy w tym dużym i ciemnym kościele powiedział: «Śmierć jest największym bezsensem, gdy się nie pa­trzy oczyma wiary»".
25 Ch 720 (13.12) - „Zawsze są takie momenty Mszy, że jestem rozkojarzony i myślę o czymś innym niż o Eucharystii".
26 Dz 439 (3.12) - „Podczas Eucharystii podeszła do mnie osoba, która bardzo chciała załatwić jakąś sprawę i trudno by­ło jej wytłumaczyć, aby poczekała do końca Mszy świętej".
27 Dz 43 (17.01) - „Kazanie natomiast nie ułatwiło mi zbliżenia się do Pana, było raczej statyczne, zimne, nie zachęcające, wypowiedziane z dystansem. Miałam wrażenie, że słowa wypowiadane przez ojca nie płynęły z głębi jego serca, nie były ciepłe, piękne ani wzruszające. Wstyd mi się przyznać, ale po wysłuchaniu dzisiejszego kazania nic prawie nie pamiętam, jakby słowa te do mnie nie dotarły, przepłynęły tylko przez moje uszy i nie zakorzeniły się w mym sercu".
28 Dz 23 (10.01) - „Ułatwieniem była Msza święta, dobrze prowadzona przez kapłana"; Dz 443 (27.12) - „(...) spokojny głos prowadzącego celebrację".
29 Dz 443 (24.12) - „Po raz pierwszy po trzech latach byłam na grobie mamy. Jakaż ona musi być szczęśliwa, będąc na wigilii z Panem". Dz 444 (26.01) - „Modliłam się o to, by nie zwolnili taty z pracy, by wytrwał na swoim stanowisku do eme­rytury".
30 Dz 437 (20.01) - „Mój brat zdaje w dniu dzisiejszym egzaminy, więc prosiłam Boga o pomyślność dla niego. Prosiłam Anioła Stróża mojego brata, by dogadał się z Aniołem Stróżem egzaminatora. Wieczorem zadzwoniłam do domu i okaza­ło się, że zdały tylko dwie osoby, w których był mój brat".
31 Procent różnych form modlitwy w ciągu dnia obliczono od ilości odpowiedzi.
32 Dz 26 (30.11) - „Anioł Pański - chaotycznie odmówiona modlitwa na lekcji matematyki. Koronka do Miłosierdzia (1500) zmówiona podczas powrotu do domu"; Dz 436 (14.04) - „Apel Jasnogórski (o 2100) z Radiem Maryja".
33 Dz 412 (5.01) - „Po lekcji postanowiłam pójść do kościoła. Było wspaniale, przeważnie rzadko przychodzę tu w środku tygodnia, ale dzisiaj coś mnie tu przyciągnęło. Naprawdę wychodząc stamtąd, było mi lżej, miałam nowe siły, czułam to, że dam sobie radę z problemami. Nie byłam sama, pomimo wiecznie przesiadujących tam starszych ludzi, przewijali się, co mnie nieco mile zaskoczyło, młodzi ludzie. Cisza tam panująca uspokoiła mnie. Siedziałam może 20 minut, ale ta chwi­la dała mi tak wiele, jak gdybym przesiedziała tam cały dzień".
34 Dz 437 (15.01) - „Co piątek w naszym duszpasterstwie jest różaniec o godzinie 1845, na którym zjawiłam się z moją sio­strą. Dziś prowadziłam go sama, bo nie było naszego księdza. Modliłam się wcześniej do Ducha Świętego, by to On pod­sunął mi pomysły na prowadzenie rozważań do każdej tajemnicy bolesnej".
35 Dz 17 (26.03) - „Droga krzyżowa w kościele. Poświęciłam ją w intencji mojej mamy, która nie mogła w niej uczestniczyć. W rozważaniach padło ważne zdanie: «Gdy czasem spotyka nas cierpienie lub krzyż wyda nam się zbyt ciężki, starajmy się nie pytać dlaczego»".
36 Dz 43 (15.01) - „Zawsze, gdy wychodzę z domu, modlę się do Boga swoimi słowami, rozmawiam z Nim w moich my­ślach, a raczej mówię i z ufnością czekam na odpowiedź, wiem, że zawsze Pan mi odpowiada, tylko, że ja nie zawsze to dostrzegam, jestem nieuważna, muszę się ćwiczyć w słuchaniu Boga, prosić o moc i siłę, by się na Niego otworzyć. I tak rozmawiam sobie z Bogiem, nie bacząc na miejsce i czas. Bardzo to lubię".
37 Dz 423 (26.12) - „O dziewiątej wieczorem razem z rodzicami stanęliśmy przed Matką Boską i modliliśmy się wszyscy ra­zem (Apel Jasnogórski, dziesiątka różańca)". Ch 728 (6.12) - „Razem z całą rodziną modliliśmy się przy wieńcu adwento­wym".
38 Por. E. Staniek, Nowa ewangelizacja, Kraków 1994, s. 41-42.
39 K. Wons, Ksiądz rozmiłowany w Chrystusie, „Pastores", nr 5/1999, s. 158.
40 J. Grzegorczyk (red.), Góra, albo jak wyżebrać niebo i człowieka, Poznań 1999, s. 181.