Metody pracy na lekcji

Nietypowe inspiracje - część II
Autor: Marek Kosacz OP
Reportaż daje prawo wielokrotnego zadawania tych samych pytań, dostaję wtedy kilka odpowiedzi. Niby takie same, a jednak różne. Zwykle właśnie ta ostatnia jest najlepsza.[1] Lubię stawiać pytania. Przygotowując katechezę lub rekolekcje spostrzegam, że pytania w czasie zajęć grają pierwsze skrzypce. Podobnie jak orkiestra stroi się od dźwięku podanego przez instrument w dłoniach pierwszego skrzypka, tak i katecheza nabiera kształtu poprzez pytania. Mniej więcej wiem, jakie będą odpowiedzi. Niekiedy zdarza się jednak coś, co przekracza oczekiwania. Katecheza może zostać niesłychanie wzbogacona lub skręcić niespodziewanie w innym kierunku. Moi uczniowie przestrzegają zasady nieoceniania wypowiedzi, nie przerywają sobie, tylko sygnalizują mi chęć zabrania głosu. Czekam z niecierpliwością na ostatnie wypowiedzi. Ile razy okazało się, że ktoś najważniejsze słowa wypowiedział, zmagając się z hałasem dzwonka na przerwę i pakowania teczek... Poza tym często zbieram to, co uczniowie napiszą na kartkach, pracując w grupach. Mówię z uśmiechem: Dajcie mi te kartki, wkleję je sobie do pamiętnika. A tak naprawdę czasem je przeglądam, przygotowując podobną katechezę. Czasami zapamiętuję niektóre wypowiedzi lub sceny z zajęć. Do końca życia będę wdzięczny uczennicy z maturalnej klasy, która wobec całej grupy - jako jedyna - broniła swojego zdania, cała przejęta i zawstydzona, ale bardzo dzielna. Zapamiętam także moment, kiedy chciałem z dziećmi w przedszkolu porozmawiać o niebie i zanim zacząłem, dziewczynka w kolorowej sukieneczce powiedziała słodkim głosem, zupełnie poważnie: W niebie jest cicho i ciepło....
Reportaż daje prawo wielokrotnego zadawania tych samych pytań, dostaję wtedy kilka odpowiedzi. Niby takie same, a jednak rózne. Zwykle właśnie ta ostatnia jest najlepsza.
 
Lubię stawiać pytania. Przygotowując katechezę lub rekolekcje spostrzegam, że pytania w czasie zajęć grają pierwsze skrzypce. Podobnie jak orkiestra stroi się od dźwięku podanego przez instrument w dłoniach pierwszego skrzypka, tak i katecheza nabiera kształtu poprzez pytania.
 
Mniej więcej wiem, jakie będą odpowiedzi. Niekiedy zdarza się jednak coś, co przekracza oczekiwania. Katecheza może zostać niesłychanie wzbogacona lub skręcić niespodziewanie w innym kierunku. Moi uczniowie przestrzegają zasady nieoceniania wypowiedzi, nie przerywają sobie, tylko sygnalizują mi chęć zabrania głosu. Czekam z niecierpliwością na ostatnie wypowiedzi. Ile razy okazało się, że ktoś najważniejsze słowa wypowiedział, zmagając się z hałasem dzwonka na przerwę i pakowania teczek...
 
Poza tym często zbieram to, co uczniowie napiszą na kartkach, pracując w grupach. Mówię z uśmiechem: Dajcie mi te kartki, wkleję je sobie do pamiętnika. A tak naprawdę czasem je przeglądam, przygotowując podobną katechezę.
 
Czasami zapamiętuję niektóre wypowiedzi lub sceny z zajęć. Do końca życia będę wdzięczny uczennicy z maturalnej klasy, która wobec całej grupy - jako jedyna - broniła swojego zdania, cała przejęta i zawstydzona, ale bardzo dzielna. Zapamiętam także moment, kiedy chciałem z dziećmi w przedszkolu porozmawiać o niebie i zanim zacząłem, dziewczynka w kolorowej sukieneczce powiedziała słodkim głosem, zupełnie poważnie: W niebie jest cicho i ciepło....

To jest artykuł płatny.

Aby przeczytać go w całości kup dostęp za 2 kredyty.