Katecheta 4/2007
Katecheta 4/2007
E-wydanie
„Katecheta” jest teraz również dostępny Jako e-wydanie!
Na półkę Katechety
Jak ewangelizować ochrzczonych Best
seller
Jose H. Prado Flores
KSIĄŻKA
22,00 zł 18,70 zł

„VERBA DOCENT…”

Nauczyciel w szkole wiary i sługa Kościoła - "szkoły i domy wspólnoty". Sługa Boży, ks. Franciszek Blachnicki (1921 - 1987)
Autor: Marek Marczewski
Artykuł archiwalny
Sługa Boży, ks. Franciszek Blachnicki, znany jest ogółowi Polaków jako założyciel Ruchu Światło-Życie, zwykle nazywanego ruchem oazowym (1954- )[1]. Rozwinął się on z Oazy Dzieci Bożych, dwutygodniowych rekolekcji zorganizowanych dla ministrantów. Przeżycie oazy, wakacyjnych rekolekcji, stanowi dla tych, którzy rozpoczynają formację w Ruchu, jak i dla tych, którzy ją kontynuują, metodę o charakterze przeżyciowo-wychowawczym i wydarzenie centralne, które staje się przede wszystkim wielkim momentem nawrócenia i wyzwolenia[2].
Wielu zadziwia i zaskakuje informacja, że ks. Blachnicki był wybitnym teologiem. Dopiero lektura jego prac z dziedziny eklezjologii pastoralnej, liturgiki, katechetyki, pedagogiki pastoralnej i teologii wyzwolenia pozwala na doświadczenie intelektualnego geniuszu teologa. W ostatnich latach podjęto próbę wydania pism katechetycznych ks. Blachnickiego w specjalnej trzytomowej serii[3]. Praca ta zostanie zakończona w roku bieżącym. Jednocześnie mamy nadzieję, że w przyszłości ukażą się teksty z eklezjologii pastoralnej, a więc jego praca doktorska (Pośrednictwo zbawcze Kościoła w ujęciu Franciszka Ksawerego ArnoldaProblem zasady formalnej teologii pastoralnej, Lublin 1965, ArKUL), pierwsza część Teologii pastoralnej ogólnej (Lublin 1971), traktującej o teologicznych podstawach duszpasterstwa oraz praca habilitacyjna Eklezjologiczna dedukcja teologii pastoralnej (Lublin 1971), która ukazała się jako część druga Teologii pastoralnej ogólnej i była poświęcona dedukcji zasady formalnej oraz koncepcji teologii pastoralnej jako teologii żywego Kościoła.
Interesujące jest to, że do zasadniczych orientacji i przełomów w życiu Sługa Boży dochodził podczas pobytu w więzieniach. Pierwsze takie doświadczenie miało miejsce 17 VI 1942 r. w więzieniu w Katowicach, gdzie ks. Blachnicki czekał na wykonanie kary śmierci przez zgilotynowanie. Władze hitlerowskie zasądziły go na śmierć za kierowanie akcją konspiracyjną. W wyniku ułaskawienia wyrok zamieniono na dziesięć lat więzienia. Wówczas dokonało się w nim przejście od wiary sformalizowanej, przyjętej od rodziców czy ze środowiska, do wiary żywej, osobowej decyzji poddania się Bogu, któremu należy się posłuszeństwo. Po dziewiętnastu latach w dzienniku życia wewnętrznego tak to opisał: „(…) przeżyłem największy dzień swego życia. Tutaj, w tym samym więzieniu[4] – jako podwójny skazaniec, skazany przez ludzi na śmierć przez ścięcie, a przez siebie samego na śmierć wieczną – zostałem ułaskawiony dekretem Miłosierdzia Wszechmogącego Boga. Siedząc na krzesełku w kąciku swej celi i czytając książkę, przy jednym zdaniu przeżyłem coś takiego – jakby w mej duszy ktoś przekręcił kontakt elektryczny, tak iż zalało ją światło. Światło to od razu rozpoznałem i nazwałem po imieniu, gdy powstałem i zacząłem chodzić po celi powtarzając w duszy: »wierzę, wierzę«. To światło od tej chwili nie przestało ani na moment świecić w mej duszy, nie przestało ani na chwilę mną kierować, zwracając moje życie ku Bogu”[5].
Po zakończeniu wojny, uwolniony przez armię amerykańską z obozu Lengenfeld, wstąpił do seminarium i z rąk ordynariusza katowickiego, ks. bpa Stanisława Adamskiego przyjął święcenia prezbiteratu (25 VI 1950). Poprzez swoją pracę duszpasterską głosił to, co potem sformułował w tezie, charakteryzującej zbawczą posługę Kościoła, że duszpasterstwo „musi być sprawowane w tym celu i w taki sposób, żeby aktualizować osobowe spotkanie człowieka z Bogiem w wierze poprzez słowo, sakrament [i człowieka potrzebującego]”[6]posługi kapłańskiej rozpatrywał jako zjawisko „elity i masy w duszpasterstwie i jako duszpasterstwo a wychowanie”[9].. Ksiądz Blachnicki rozumiał wiarę jako akt całej osoby, a nie tylko jako uznanie za prawdę objawionych treści, odróżniając ją tym samym od naturalnej religijności. Za własną przejął podstawową tezę swego mistrza, ks. F. X. Arnolda, że „duszpasterstwo musi być przede wszystkim nastawione na budzenie i pogłębianie wiary, musi być pojęte pryncypialnie jako służba wierze[7]. Problem wiary, czyli osobowego aktu, integralnie powiązanego z nawróceniem i procesem wyzwolenia z grzechu[8], od początku
W sposób szczególny problem ten uwidocznił się podczas przebywania w więzieniu w 1961 r., kiedy to władze komunistyczne skazały go za prowadzenie Krucjaty Wstrzemięźliwości. Wówczas, z całą oczywistością stanął przed nim problem wychowania do wiary jako aktu osobowego, który jest możliwy poprzez kształtowanie środowiska wychowawczego, dzięki odpowiedzi na wołanie o nowe duszpasterstwo, duszpasterstwo typu wychowawczego. W tym czasie, jeszcze przed podjęciem studiów specjalistycznych z zakresu teologii pastoralnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (1961-1964) i powrotem do idei oazy, interpretował ów problem jako konieczność formowania elity katolickiej, formowanie świętych: „W sobotę odwiedził mnie znów mój obrońca F. W. Cieszę się, że znalazłem w nim nie tylko starego kolegę (z więzienia i obozu), ale także człowieka-idealistę, o zdrowych katolickich poglądach. Rozmawialiśmy dosyć długo, nie tyle o sprawie (bo nie ma o czym mówić – sprawa jasna), ale o sytuacji Kościoła w świecie dzisiejszym. Powiedział mi m. in.: »Jak wyjdziesz, to wstąp do zakonu kontemplacyjnego – albo wyjedź zagranicę, bo u nas nie ma już możliwości działania ...«. »Odpowiedziałem, że jest jedno zadanie, które nam pozostało, które jest najistotniejsze: formowanie elity katolickiej (oparte na liturgii), czyli: formowanie świętych!«. Oto jest wniosek duszpasterski, który z największą siłą narzucił się na więziennych rekolekcjach. W dzisiejszym świecie nie ostoi się katolicyzm połowiczny, tradycyjny, a nawet tzw. »głębszy«, intelektualny, ale paktujący ze światem (w stylu T. P[10]« i uczynić z nich ideał powszedni, »normalny« dla wierzących, aby znowu – jak w Dziejach Apostolskich i Listach Pawłowych - słowa »święty« i »chrześcijanin« stały się synonimami. Trzeba się też zdecydować zostać świętym – jeżeli chce się cokolwiek uczynić dla zbawienia dusz bliźnich. Bo uświęcać można tylko przez promieniowanie własną świętością. Świadczyć o Bogu skutecznie może tylko ten, kto nosi go w sobie. Żadnego wrażenia nie zrobi dziś »świadek fałszywy«, który głosi to, w co sam nie wierzy dogłębnie i co w nim nie żyje!”[11].) – to wszystko utonie w morzu nowoczesnego pogaństwa. Ostoi się tylko katolicyzm pełny, autentyczny, ewangeliczny, nadprzyrodzony – taki, jaki ukazują nam listy św. Pawła. A więc trzeba się zdecydować zostać świętym! Trzeba świętych »ściągnąć z obłoków
Podjęte studia specjalistyczne z zakresu teologii pastoralnej, napisanie pracy licencjackiej, której przedmiotem była krytyczna analiza metody oazy rekolekcyjnej z punktu widzenia pedagogiki pastoralnej[12]ego Człowieka, miejsce, gdzie możliwe się staje realizowanie pedagogii Nowego Człowieka jako funkcji Kościoła, absolutnie decydującej o jego przyszłości”[15]. Sugerował nawet potrzebę wypracowania „katechumenackiej”koncepcji duszpasterstwa, postulując, by z instytucji katechumenatu „odczytać i przejąć podstawowe prawa życia i rozwoju wspólnoty chrześcijan”[16]., studia nad personalizmem dialogicznym, prowadzące do pogłębionego ujęcia ideału wychowawczego osoby jako podmiotu realizującego siebie i posiadającego siebie w dawaniu siebie, a następnie soborowa wizja człowieka-osoby i Kościoła jako wspólnoty[13], a przede wszystkim odkrycie katechumenatu (KL 64, 66; DM 14), rozumianego jako pomoc dla współczesnego Kościoła i metoda w inicjacji i formowaniu dojrzałych chrześcijan oraz posoborowego dokumentu Ordo initiationis christianae adultorum (1972)[14] przyczyniły się ostatecznie do wypracowania pełnego systemu formacji deuterokatechumenalnej, który – jak pisał ks. Blachnicki – „wszczepiony w życie wspólnot lokalnych, parafii, może z nich uczynić miejsce i ramy dla wychowania Now
Na opowiedzenie się za deuterokatechumenatem, jako owocem chrześcijańskiej reinicjacji, wpłynęła analiza aktualnej sytuacji wiary, swoisty raport o stanie wiary, który nie pozostawiała wątpliwości co do stanu wiedzy i poziomu moralności katolików polskich[17]. Krytyczne stwierdzenia, że polskie duszpasterstwo „nie jest zdolne do tego, by wychować taką świadomość dojrzałej wiary, która warunkuje apostolstwo świeckich”, że „przeciętna rodzina już nie wypełnia swojej funkcji wdrażania do życia chrześcijańskiego i do życia we wspólnocie eklezjalnej” nie pozostały - jak to często się zdarza - bez echa. W ślad za nimi sformułowano wskazania mówiące o tym, co należy czynić, by zapobiec katastrofie: „(...) jeżeli chcemy pozostać jako społeczność żywą częścią Kościoła Powszechnego, musimy podjąć trud odnowy i odbudowy realnego i skutecznego katechumenatu (...). Trud odnowy musi iść w czterech kierunkach: W kierunku odnowy naszej katechezy (...). W kierunku ratowania i odnowy rodziny polskiej jako chrześcijańskiej wspólnoty wiary i środowiska wychowującego. W kierunku zorganizowania różnych form katechizacji dorosłych w ramach zwyczajnego duszpasterstwa parafialnego. Wreszcie w kierunku odnowy liturgii, aby wierni skupiający się tak licznie jeszcze wokół naszych ołtarzy wynosili stamtąd głębokie przeżycie Kościoła (...) i aby stamtąd byli skutecznie pobudzani do budowania Kościoła jako wspólnoty dzieci Bożych w swoich rodzinach i innych wspólnotach swego życia. Jest to droga do wypracowania integralnego katechumenatu, jakiego domaga się chwila obecna i jaki jedynie może zagwarantować przyszłość Kościoła w Polsce”[18]. Oczywiście, środowiskiem, w którym może dojść do tego rodzaju odnowy Kościoła i parafii, jest wspólnota, z kolei przekształcenie parafii w parafię - wspólnotę może dokonać się przy pomocy małych wspólnot.
Wszelkie budowanie wspólnoty chrześcijańskiej, także parafii, „musi się rozpocząć od doprowadzenia ludzi do wiary w sensie osobistego przyjęcia Chrystusa, osobistego z Nim spotkania (...). Ten etap budowania wspólnoty chrześcijańskiej łączy się z pojęciem ewangelizacji”[19]. Dochodzimy zatem ponownie do katechumenackiej koncepcji duszpasterstwa, do odczytania i przejęcia z instytucji katechumenatu podstawowych praw życia i rozwoju wspólnoty chrześcijan, do tego, co Sługa Boży określił mianem kopernikańskiego zwrotu, który winien dotknąć współczesną jemu posługę zbawczą Kościoła w Polsce. Koncepcja ta – jak wiemy - stała się charyzmatem Ruchu Światło-Życie w kontekście odnowy Kościoła w Polsce w ogóle, a odnowy parafii w szczególności: „Problem wiary jest dzisiaj problemem kluczowym. Ewangelizacja musi zmierzać do rozbudzenia wiary (...). Jeżeli zaszczepi się parafiom ewangelizację w znaczeniu metody – nazwijmy to jeszcze – duszpasterstwa, to każda parafia musi zrozumieć, że jej normalną funkcją jest prowadzenie ewangelizacji. W konsekwencji z tego powstanie w parafii katechumenat jako owoc ewangelizacji. W każdej parafii musi powstać w tej chwili nowy system formacji do dojrzałej wiary, który uzupełni braki katechezy. Katecheza jest jednym z elementów katechumenatu. Ona – oczywiście – zostanie, jest potrzebna i pożyteczna, nikt jej nie będzie kwestionował. Katecheza musi mieć swoje podłoże, uwarunkowania, których sama w sobie nie posiada, wtedy dopiero będzie skuteczna. Katechumenat, wychowuje ludzi zdolnych do świadectwa, do aktywnej ewangelizacji. Wtedy parafia ze statycznej przemieni się w dynamiczną i nie tylko powstrzyma proces kurczenia się, ale odwróci go. Będą z niej wychodziły różne impulsy ewangelizacyjne i parafia będzie mogła być Żywym Kościołem”[20].
Postulat tej pracy formacyjnej ma więc wyraźną wizję punktu docelowego. Sługa Boży określił go mianem „modelu parafii wspólnotowej albo posoborowej”[21], którywypracował, m.in. dzięki skonfrontowaniu go z modelem „parafii tradycyjnej, potrydenckiej, który właściwie jest u nas jeszcze dzisiaj powszechnie podtrzymywany, chociaż znajduje się w stanie permanentnego kryzysu”[22]. W modelu tym proboszcz stanowi aktywny podmiot, który za wszystko odpowiada. Ma wprawdzie do pomocy określonych ludzi (katecheta, wikariusz(e), nie współdziałają oni jednak z proboszczem na zasadzie wspólnoty. Aktywność proboszcza – jedynego podmiotu – nie zamyka się w granicach parafii, jest ona ograniczona dowydzielonego terytorium, na którym sprawuje on posługę – praktyki religijne z określoną grupą ludzi. Mamy tu więc do czynienia z oddziaływaniem na tych, którzy przychodzą do Kościoła. Parafia, którą charakteryzuje ów tradycyjny model posługi zbawczej, nie ma w sobie w ogóle możliwości odwrócenia istniejących i nasilających się procesów dechrystianizacyjnych. Dlatego „temu modelowi - sugeruje Ksiądz Blachnicki - trzeba przeciwstawić inny, który bazuje na soborowej wizji Kościoła. Coraz wyraźniej zarysowuje się model parafii jako wspólnoty, parafii bazującej na cechach organizmu, gdzie są żywe komórki, gdzie wszyscy są podmiotem, a przynajmniej jest tendencja, żeby jak najwięcej ludzi przechodziło z postawy tylko receptywnej i z myślenia o Kościele w kategoriach »oni« na pozycję współuczestnictwa w myśleniu w kategoriach »my«”[23].
 
 
Marek Marczewski – dr hab. pedagogiki pastoralno-społecznej, pracownik Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Łopacińskiego w Lublinie.
 

[1] M. Paluch, Zarys historii Ruchu Światło-Życie, Lublin-Kraków 1998.
[2] „Termin oaza i treść w nim zawarta, obok nazwy wspólnota, stanowi paradygmat pastoralny zarówno w piśmiennictwie teologicznym Księdza Blachnickiego, jak i jego działalności duszpasterskiej oraz wychowawczej. Wyraz oaza - jak wiemy - oznacza miejsce na pustyni lub półpustyni obfitujące w roślinność dzięki obecności wody źródlanej lub dostarczanej przez studnie artezyjskie. Sługa Boży odniósł je najpierw (1952 r.) do nazwy rekolekcji dla ministrantów: Oaza Dzieci Bożych (...). Tak więc (a) pierwsze znaczenie terminu oaza to nazwa rekolekcji, (b) drugie - to »skuteczna metoda wychowania Nowego Człowieka«, którą później Założyciel określił mianem »szczególnego charyzmatu Ruchu Światło-Życie«. Owocność charyzmatu związana jest z kolei ze źródłem, którym jest Chrystus, obecny w słowie i sakramentach, wokół którego »skupia się życie oazy«. Tym źródłem jest także »osobowe przyjęcie Chrystusa w Duchu Świętym, czyli w postawie oddania Mu siebie przez wiarę i miłość (...) w modlitwie (...) w bliźnich« (F. Blachnicki, Tajemnica wielka – w Chrystusie i w KościeleCharyzmat maryjny Ruchu Światlo-Życie, w: tenże, Charyzmat i wierność, Carlsberg 1985,s. 62). Trzecie – to (c) nazwa ruchu eklezjalnego w Kościele, który po latach wypracowania metody rekolekcyjnej, tzw. oazy (1954-1960) dla grup dziecięcych, a w latach 1963-1969 dla grup młodzieżowych, przyjął oficjalną nazwę Ruchu Światło-Życie lub popularną Ruch Żywego Kościoła (F. Blachnicki, Godziny Taboru, Calrsberg-Lublin 1989, s. 20). Czwarte znaczenie nawiązuje (...) do (d) konkretnych oaz wychowawczych w parafii, bo specyfika tego ruchu, jego genius loci, polega na ścisłym związku z parafią, a »cała praca formacyjna ma wyraźną wizję punktu docelowego, którym jest model parafii wspólnotowej albo posoborowej« (tamże, s. 59-68; F. Blachnicki, Etapy realizacji wspólnotowego modelu parafiiWizja Ruchu Światło-Życie,„Koinōnia. Biuletyn Odnowy Parafii”, nr 2/1979, s. 12-20; por. M. Marczewski. Posługa zbawcza Kościoła w ujęciu ks. Franciszka Blachnickiego, Lublin 2000, s. 393-396; F. Blachnicki, Katechetyka fundamentalna, Warszawa 2006, s. 252-253).
[3] Dotychczas w serii Pisma Katechetyczne Księdza Franciszka Blachnickiego (pod red. M. Marczewskiego, przy współpracy R. Murawskiego i K. Misiaszka) ukazały się: Kerygmatyczna odnowa katechezy, Warszawa 2005 oraz Katechetyka fundamentalna, Warszawa 2006. W przygotowaniu Formacja służby liturgicznej. Katechetyka szczegółowa, Cz. 5.
 
[4] Ksiądz F. Blachnicki pisał ten tekst „w tym samym więzieniu”. W 1961 r. został skazany przez władze komunistyczne PRL-u za prowadzenie Krucjaty Wstrzemięźliwości (1957-1960).
[5] F. Blachnicki, Spojrzenia w świetle łaskiKartki wyrwane z pamiętnika dla dusz na drodze oczyszczenia, Krościenko n. Dunajcem 1987, s. 78.
[6] F. Blachnicki, Teologia pastoralna ogólna, Cz. 2: Eklezjologiczna dedukcja teologii pastoralnej, Lublin 1971, s. 424-425. Tekst Sługi Bożego został uzupełniony, bowiem w literaturze przedmiotu wskazuje się przynajmniej na trzy podstawowe funkcje, przez które Kościół urzeczywistnia siebie, tworzy, buduje: słowo, sakrament, posługa dobroczynna (K. Gastgeber, Pastoraltheologie, II. P. als Disziplin, HPT V 397. Skróty, prócz zaznaczonych w tekście, podajemy na podstawie: Encyklopedia katolicka. Wykaz skrótów, oprac. J. Warmiński, E. Gigilewicz, R. Sawa, wyd. 2 popr. i rozsz., Lublin 1993).
[7] Tytuł książki ks. F.X. Arnolda, poświęconej temu zagadnieniu, brzmi Dienst am Glauben. Das vordringlichste Anliegen heutiger Seelsorge, Freiburg i. Br. 1948. „W wierze dokonuje się realne i wewnętrzne zjednoczenie z Chrystusem, wiara daje uczestnictwo w Jego życiu. Dlatego wiarę należy uważać za drogę zbawczą (Heilsweg) oraz za »najpotężniejszą nadprzyrodzoną rzeczywistość«, sprawiającą zjednoczenie z Chrystusem, który jest zbawieniem in persona” (F. Blachnicki, Kerygmatyczna odnowa katechezy, Warszawa 2005,s. 93-94).
[8] Wiara stanowi i zawiera w sobie wezwanie do nawrócenia. Oznacza to, że najpierw istnieje wewnętrzny związek pomiędzy wiarą a moralnością, postępowaniem moralnym (Jan Paweł II, Encyklika „Veritatis splendor” Ojca Świętego Jana Pawła II do wszystkich biskupów Kościoła katolickiego o niektórych podstawowych problemach nauczania moralnego Kościoła, 4; skrót VS), a po wtóre, że „posłuszeństwo wierze” to także posłuszeństwo wskazaniom moralnym Kościoła (zob. VS 66). Dziś „składnikiem tzw. nowoczesności” oraz swoistym przekonaniem „człowieka postmoderny” jest postulowane „doświadczenie względności wartości i norm moralnych”. (J. Mariański, Kryzys moralny czy transformacja wartości? Studium socjologiczne, Lublin 2001, s. 27-45, 82-103). Chodzi mianowicie o to, co Ojciec Święty nazywa oddzieleniem wiary od moralności i moralności od wiary (VS 89). Fakt ten – jak wiemy – ma swe źródło w przeciwstawieniu, czy wręcz radykalnym rozerwaniu więzi między wolnością i prawdą, tak charakterystycznym dla społeczności ponowoczesnej (VS 88): „Trzeba ponownie odnaleźć i ukazać prawdziwe oblicze chrześcijańskiej wiary, która nie jest jedynie zbiorem tez wymagających przyjęcia i zatwierdzenia przez rozum. Jest natomiast poznaniem Chrystusa w wewnętrznym doświadczeniu, żywą pamięcią o Jego przykazaniach, prawdą, którą trzeba żyć. Słowo zresztą jest prawdziwie przyjęte dopiero wówczas, gdy wyraża się w czynach i urzeczywistnia w praktyce. Wiara to decyzja, która angażuje całą egzystencję. Jest spotkaniem, dialogiem, komunią miłości i życia między wierzącym a Jezusem Chrystusem: Drogą, Prawdą i Życiem (por. J 14, 6). Prowadzi ona do aktu zaufania i zawierzenia Chrystusowi i pozwala nam żyć tak, jak On żył (por. Ga 2, 20), to znaczy miłując ponad wszystko Boga i braci” (VS 88).
[9] F. Blachnicki, Ruch Świtło-Życie jako pedagogia Nowego Człowieka, w: tenże. Charyzmat i wierność, s. 105.
[10] Autor artykuły przypuszcza, że skrót „TP” może oznaczać „Tygodnik Powszechny”.
[11] List z Poniedziałku Zesłania Ducha Świętego, w: F. Blachnicki. Listy więzienne, Krościenko n. Dunajcem 1990, s. 15-16; dopowiedzenia wprowadził autor artykułu.
[12] Zob. T. Sakowicz, Pedagogika pastoralna, w: Encyklopedia pedagogiczna XXI wieku, T. 4, T. Pilch (red.), Warszawa 2005, s. 185-192.
[13] A. Czaja, M. Marczewski (red.), „Communio” w chrześcijańskiej refleksji o Kościele, Lublin 2004.
[14] F. Blachnicki, Ordo initiationis christianae adultorum, “Collectanea Theologica” 43/1973 fasc. 1, s. 51-55.
[15] F. Blachnicki, Ruch Światło-Życie jako pedagogia... art. cyt., s. 109-110. Zob. M. Marczewski. Nowy człowiek – paradygmat antropologii chrześcijańskiej (nauka Jana Pawła II o nowym człowieku). w: Jan Paweł II stróżem ludzkiej rodziny, J. Śledzianowski, T. Sakowicz (red.), Kielce 2006, s. 187-202.
[16] F. B. [F. Blachnicki], Formacja służby liturgicznej jako jedna z form młodzieżowego deuterokatechumenatu w parafii, w: Biblioteczka animatora, Cz. 2: KatechumenatWspólnoty formacyjne we wspólnocie lokalnej, Krościenko n. Dunajcem 1977, s. 59-60.
[17] F. Blachnicki, Analiza, diagnoza, terapia, „Tygodnik Powszechny”, nr 10/1973, s. 1-2; tenże. Katechumenat na dzisiejszą godzinę. „Tygodnik Powszechny”, nr 24/1973, s. 1-2; W Kerygmatycznej odnowie katechezy pisał: „Analiza wpływu przemian socjologicznych, dokonujących się na polskiej wsi, na jej religijność również wskazuje na to, że proces idzie w tym samym kierunku, tak, jak na Zachodzie, to jest w kierunku laicyzacji (...). »Ocena religijnego tradycjonalizmu, zaznaczającego się w masie naszego narodu, powinna stanowić poważne memento dla duszpasterstwa«” (jw. s. 39-40).
[18] F. Blachnicki, Katechumenat na dzisiejszą godzinę, w: Biblioteczka animatora, Cz. 2, dz. cyt., s. 46-47.
[19] F. Blachnicki, Ewangelizacja w procesie budowania „nowej parafii”, w: tenże, Charyzmat Ruchu Światło-Życie, Krościenko n. Dunajcem 1987,s. 79; tenże, Etapy realizacji wspólnotowego modelu parafii. Wizja Ruchu Światło-Życie, Koinōnia. Biuletyn Odnowy Parafii”, nr 2/1979, s. 12-20: „Pierwszy etap realizacji wspólnotowego modelu parafii polega na zaszczepieniu wizji parafii jako wspólnoty tym, którzy są za życie parafii odpowiedzialni. Jeżeli proboszcz nie będzie przekonany o konieczności podejmowania pewnych reform, nie podejmie inicjatywy (...). Nie będzie miał wyostrzonego, krytycznego spojrzenia na braki, niedomagania tradycyjnego modelu życia chrześcijańskiego i życia parafialnego” (F. Blachnicki, Etapy realizacji wspólnotowego modelu parafii. Wizja Ruchu Światło-Życie, art. cyt., s. 13). Następnym etapem jest ewangelizacja:„Ewangelizacja [chodzi tu o tzw. rekolekcje ewangelizacyjne w parafii] zmierza do tego, by parafianie, których mamy (a są ich dwie kategorie: praktykujący i niepraktykujący) zgromadzić w jedno. Terenem ewangelizacji są parafianie, którzy nie wierzą i nie praktykują - do nich trzeba pójść z Dobrą Nowiną. Ale ewangelizowani muszą być także ci praktykujący tradycyjnie, którzy nie są jeszcze rozbudzeni do żywej wiary”(tamże, s. 18-19; dopowiedzenia wprowadził autor artykułu). Odbyte rekolekcje ewangelizacyjne stanowiąpoczątek kilkuletniej pracy formacyjnej.Formowani z kolei, stają się równocześnie ludźmi, którzy „muszą już ewangelizować innych. W parafii jest to już zaczyn, ferment”. Ostatnietap to diakonia:„Z tych ludzi, którzy przeżyli przebudzenie przez ewangelizację powstaje diakonia, czyli zespół współpracowników w dziele apostolskim”(tamże, s. 19).
[20] F. Blachnicki, Rekolekcje dla Wspólnoty Kapłanów Chrystusa - Sługi, G. Wilczyńska (red.), Lublin 1991, s. 14.
[21] F. Blachnicki, Godziny Taboru, Carlsberg-Lublin 1989, s. 61. Tym samym Sługa Boży na wiele lat wcześniej przedstawił pragnienie, które Ojciec Święty Jan Paweł II wyraził w liście apostolskim Novo millennio ineunte, by „czynić Kościół domem i szkołą komunii” i przedstawił je jako „wielkie wyzwanie, jakie czeka nas w rozpoczynającym się tysiącleciu, jeśli chcemy pozostać wierni Bożemu zamysłowi, a jednocześnie odpowiedzieć na najgłębsze oczekiwania świata” (art. 43).
[22] F. Blachnicki, Godziny Taboru, dz. cyt., s. 61. Por. J. Chrapek. Od potrydenckiego do powatykańskiego modelu parafii, Koinōnia. Biuletyn Odnowy Parafii”, [nr] 1/1978, s. 8-26.
Nie jest to uwaga gołosłowna. Wymowny tego przykład stanowią uwagi poczynione przez Panią Elżbietę Firlit w Zakończeniu jej pracy habilitacyjnej (Parafia rzymskokatolicka w Polsce w okresie transformacji systemowej. Studium systemowe, Warszawa 1998, s. 297-299): „Księża parafialni są niewątpliwie liderami w obrębie swoich parafii. W większości badanych parafii odgrywają oni pierwszoplanową rolę nie tylko w zarządzaniu parafią i sprawowaniu podstawowych religijnych funkcji, ale także w animowaniu i realizacji społecznej działalności parafii (...). Jednak, mimo autorytetu, którym są obdarzeni (...), ponad połowa z badanych proboszczów twierdzi, że »obecnie jest trudniej być księdzem niż przed rokiem 1989« (...). Mówiąc o trudnościach proboszczowie zwracają uwagę na wzrost obowiązków księdza parafialnego w związku z katechezą w szkole oraz nasilaniem się problemów z lokalnym środowiskiem. Niektórzy z nich mówią też o swoim poczuciu zagubienia w nowej rzeczywistości demokratycznego państwa i braku adekwatnych do niej strategii postępowania w pracy duszpasterskiej, o przewartościowaniu się wzorów działań i zachowań pochodzących z okresu »walki z komuną« (...). Uwidocznione przez znaczny odsetek badanych proboszczów postawy frustracji, zagubienia, a nawet poczucia zagrożenia i swoistej bezradności są tylko – jak sądzę – sygnałem szerszego i dotychczas nie analizowanego problemu kondycji księży parafialnych, jako specyficznej kategorii społeczno-zawodowej, w nowej rzeczywistości społeczno-politycznej (...). Nadmiar obowiązków parafialnych, o których mówili niektórzy z badanych proboszczów, jest symetrycznie związany z niewielkim uczestnictwem osób świeckich w realizacji ekstensywnej działalności parafii. Partycypacja parafian w organizacji życia parafialnego jest generalnie niewielka. Większość respondentów świeckich twierdzi, że kierownictwo parafialne spoczywa w rękach proboszcza (...). Wielu bowiem parafian chciałoby się włączyć czynnie w nurt życia parafialnego – spośród badanych mieszkańców parafii województwa warszawskiego takie pragnienie zgłosiło 24, 2 %, natomiast wśród respondentów z nowosądeckiego było aż 43, 9 % takich osób (...). Wydaje się, że istotną barierę hamującą podmiotowość laikatu na terenie parafii jest paternalizm księży i ich swoista nadopiekuńczość wobec wiernych, a tym samym brak zaufania do samodzielności świeckich, nieumiejętność traktowania parafian jako partnerów (...). Mówiąc o barierach utrudniających czynne włączenie się osób świeckich w działalność prowadzona przez parafię należy zwrócić uwagę na komunikacje społeczną i system informacji w obrębie parafii (...). Istniejący dotychczas, w wielu parafiach, system komunikacji społecznej i łączności nie realizuje w sposób wystarczający żadnej z tych funkcji. Parafianie często nie wiedzą o istnieniu mikrostruktur parafialnych (...), nie znają zakresu ich działania, nie otrzymują też wystarczających bodźców motywujących ich do aktywnej obecności w parafialnych strukturach. Dodajmy, że w wielu parafiach nie ma struktur poziomych lub istnieją one tylko nominalnie. W konsekwencji, zdecydowana większość parafian jest bierna, konformistyczna, »z zewnątrz sterowana«. Przyzwyczajeni przez lata do roli słuchających, czekają ciągle na inspiracje i wytyczne z zewnątrz. Będąc członkami parafii i czując się emocjonalnie z nią związani, faktycznie pozostają na obrzeżu jej życia wspólnotowego”.
[23] F. Blachnicki, Godziny Taboru, dz. cyt., s. 61-62. Stawanie się Kościoła wspólnoty w konkretnej formie parafii jako wspólnoty wspólnot związane jest nie tylko z eklezjologiczną dedukcją teologii pastoralnej, w myśl której koinōnia stanowi zasadę życia i działania Kościoła, ale i z odkryciem „potęgi żywej komórki”. Zob. H.-J. Theysen, Potęga żywej komórki, w: Biblioteczka animatora, Cz. 1: KoinoniaKościół wspólnotą – wspólnoty w Kościele, Krościenko n. Dunajcem 1977, s. 81-85; zob. F. Weisskichel, A. Spitaler, Die Zelle in Kirche und Welt, Graz-Wien-Köln 1960.