„VERBA DOCENT…”

Negocjacja prawa do życia a demokratyczne państwo prawa
Autor: ks. Mariusz Sztaba
Artykuł archiwalny
NEGACJA PRAWA DO ŻYCIA
A DEMOKRATYCZNE PAŃSTWO PRAWA
 
„Ewangelia życia, jak przypomina sługa Boży Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae[1], znajduje się w samym sercu orędzia Jezusa Chrystusa. Kościół każdego dnia przyjmuje ją z miłością, aby wiernie i odważnie głosić ją jako dobrą nowinę ludziom wszystkich epok i kultur”(EV 1). Zadaniem Kościoła i każdego człowieka wierzącego jest stanowcze i jednoznaczne potwierdzanie wartości ludzkiego życia i jego nienaruszalności, bowiem tylko na tej drodze ludzkość może znaleźć sprawiedliwość, rozwój, prawdziwą wolność, pokój i szczęście! Chrześcijanie to ludzie służący życiu (EV 28).
Zadanie głoszenia Ewangelii życia spoczywa także na katechetach, jest celem katechezy. Ojciec św. przynagla i przypomina, że trzeba dotrzeć z Ewangelią życia do serca każdego człowieka i wprowadzić ją poprzez to serce, formowane na katechezie, do samego wnętrza ludzkiego społeczeństwa. „Wychowawcy, nauczyciele, katecheci i teolodzy winni podkreślać racje antropologiczne, które uzasadniają i umacniają szacunek dla każdego życia ludzkiego. W ten sposób ukażemy w pełnym blasku pierwotną nowość Ewangelii życia i pomożemy wszystkim odkryć, także w świetle rozumu i doświadczenia, że chrześcijańskie orędzie ukazuje pełnię prawdy o człowieku oraz o sensie jego bytu i istnienia; odkryjemy cenne możliwości spotkania i dialogu także z niewierzącymi i wszyscy razem będziemy kształtować nową kulturę życia” (EV, 82).
Dzień Świętości Życia, obchodzony w święto Zwiastowania Pańskiego, kieruje nasze myśli i troski ku prawu do życia każdego człowieka od chwili poczęcia aż po naturalną śmierć. Zamiast demagogii, populizmu, agitacji i różnego rodzaju perswazji w odniesieniu do problematyki życia ludzkiego i wszystkiego, co z nim jest związane i co mu zagraża, należy podjąć prawdziwą dyskusję, która będzie różnić się od wcześniejszych sposobów porozumiewania się szukaniem prawdy poprzez wolną i odpowiedzialną wymianę myśli oraz poglądów, popartych prawdziwymi argumentami[2].
W nauczaniu Kościoła katolickiego można i należy dostrzec kilka komplementarnych uzasadnień dotyczących prawa do życia – tak w znaczeniu szerokim, jak i węższym. Zalicza się do nich: uzasadnienie teologiczno-antropologiczne wynikające z analizy tekstów biblijnych i tradycji; antropologiczno-filozoficzne nawiązujące do międzynarodowych deklaracji praw człowieka i zdolności rozumu ludzkiego do poznania prawdy o dobru; uzasadnienie medyczne, odwołujące się do najnowszych wyników badań medycznych, oraz uzasadnienie biotyczne[3].
Włączając się do dyskusji na temat trudnego i wielowątkowego zagadnienia ochrony życia, pragnę w niniejszym artykule zasygnalizować znamienny, a często pomijany, fakt, że takie zjawiska jak negacja prawa do życia w postaci ustaw dopuszczających aborcję, eutanazję czy też różnego rodzaju eksperymenty genetyczne, związane z uśmiercaniem ludzkiego embrionu (szeroko pojęta inżynieria genetyczna), wpływają na niespójność logiczno-etyczną współczesnego demokratycznego państwa prawa, prowadząc w konsekwencji do jego demontażu. W refleksji wykorzystano dokumenty Jana Pawła II, które na trwałe wpisały się w dorobek społecznej nauki Kościoła.
 
1. Co to jest demokratyczne państwo prawa?
 
Demokracja[4] to nowoczesna forma rządów w państwie, zgodna z prawdą o człowieku jako osobie, forma rządów, która uznaje oraz zapewnia obywatelom uczestnictwo w różnych sektorach życia społecznego. Demokracja, jak wykazywał Jan Paweł II w encyklice Solicitudo rei socialis, ma zastąpić „rządy zdeprawowane, dyktatorskie czy autorytarne (...) rządami dopuszczającymi uczestnictwo”.Autentyczna demokracja, w myśl katolickiej nauki społecznej, ma „wyrażać się poprzez dobrowolne i odpowiedzialne uczestnictwo wszystkich obywateli w sprawach publicznych, zabezpieczenie, poszanowanie i popieranie praw ludzkich” (SRS, 44). Autentyczna demokracja jest możliwa tylko w państwie prawnym, opiera się na poprawnej koncepcji osoby ludzkiej[5].
Do konstytutywnych elementów demokratycznego państwa zalicza się: współodpowiedzialność obywateli za losy państwa, uczestnictwo obywateli w życiu społecznym (politycznym, gospodarczym, kulturalnym); zabezpieczenie praw człowieka poprzez praworządność; równość wszystkich obywateli wobec prawa oraz promocję każdej osoby. Ogólna idea państwa prawnego, rozumianego jako społeczeństwo demokratyczne, polega na tym, że prawo ma wartość nadrzędną i nawet względnie suwerenną wobec podmiotów życia państwowego. Do właściwości państwa prawnego zalicza się m.in.: demokratyczne formy legitymizacji władzy i jej zmiany, podział władz, szczególną rolę konstytucji w tworzeniu i ustanawianiu prawa, niezawisłe sądownictwo, gwarancję praw i wolności obywatelskich osadzonych w niezbywalnej godności osobowej, gwarancję bezpieczeństwa, zgodność ze standardami społeczności ogólnoludzkiej (prawa człowieka), jasność i przejrzystość prawa itd[6].
 
2. Prawo do życia wśród innych praw
 
Jak podaje Kościół w swoim nauczaniu społecznym, prawdziwe dobro, które winno być strzeżone i pomnażane przez właściwą politykę i autentyczną demokrację, polega przede wszystkim na poszanowaniu praw i obowiązków osoby, co jest jednocześnie wyrazem sprawiedliwości (EV, nr 71). Jan Paweł II wielokrotnie odwoływał się do praw człowieka, praw zawartych w różnych dokumentach międzynarodowych, szczególnie zaś do Powszechnej deklaracji praw człowieka[7].
Kościół w nauce społecznej podkreśla, że prawa osobowe i społeczne (polityczne, kulturalne i gospodarcze) oraz solidarnościowe człowieka wynikają z natury osoby ludzkiej i są jej prawami podmiotowymi. W tym miejscu należy zauważyć i podkreślić fakt, że prawa człowieka stanowią integralną całość, przez co są niepodzielne i nierozerwalnie ze sobą związane. O tym fakcie decyduje ich ontologiczna podstawa, jaką jest niezmienna i niezbywalna godność osobowa człowieka oraz współzależność na płaszczyźnie ich realizacji; jedne prawa bowiem warunkują inne.
Ojciec Święty podczas przemówienia w siedzibie ONZ 4 października 1979 r., powołując się na art. 30 Powszechnej deklaracji – mówiący o nieusuwalności i niezmienności zawartych w niej praw – przestrzegał: „Jeśli natomiast prawdy i zasady zawarte w tym dokumenciezostaną zapomniane, opuszczone, jeśli zatracą w świadomości każdego i wszystkich swoją pierwotną wyrazistość, jaką miały w momencie swoich bolesnych narodzin, wówczas szlachetnej celowości ONZ, a z nią współżyciu ludzi i ludów, może zagrozić ponownie ruina. Stałoby się to wówczas, gdyby nad prostą i mocną zarazem wymową Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka wzięły zdecydowanie górę same tylko interesy – te, które często określa się niewłaściwie jako »polityczne«, a które oznaczają tylko zysk i korzyść jednostronną, osiąganą kosztem drugich, albo żądza potęgi nie licząca się z prawami drugich, a więc wszystko to, co z istoty swej przeciwne jest duchowi Deklaracji Praw Człowieka”[8].
Ponownie w obronie praw człowieka Jan Paweł II wystąpił zdecydowanie podczas Światowego Kongresu o Prawach Człowieka, zorganizowanego z okazji 50. rocznicy ukazania się Powszechnej deklaracji praw człowieka, dnia 4 lipca 1998 r. Bardzo mocno podkreślał wówczas, że uznawanie i popieranie jednego tylko prawa czy tylko pewnej ich kategorii szkodzi człowiekowi i jest przejawem zdrady ducha tejże Deklaracji. Pomijanie lub negacja jednych praw prowadzi w prostej konsekwencji do zagrożenia w istnieniu innych[9].
Spośród wszystkich praw człowieka uprzywilejowane miejsce zajmuje prawo do życia. Stanowi ono pierwsze i podstawowe prawo, jakby źródło wszystkich innych praw. Prawo do życia jest – genetycznie i merytorycznie – pierwszym z przysługujących człowiekowi praw w całym katalogu!
Genetycznie jest pierwsze, ponieważ przysługuje ono istocie ludzkiej od momentu poczęcia aż po naturalną śmierć. Człowiek szczyci się nim nie ze względu na jakiekolwiek kwalifikacje, parametry swojej inteligencji, wrażliwości i sprawności fizycznej – ale z racji samego człowieczeństwa: ze względu na to, że jest człowiekiem. Wydaje się, że na obecnym etapie wiedzy medycznej (genetyka), nie można – zachowując obiektywizm naukowy – negować statusu człowieka od chwili poczęcia aż po naturalną śmierć. Jeżeli tak się dzieje, to tylko w imię racji ideologicznych, partyjnych czy też utylitarystycznych. Nie ma to jednak nic wspólnego z obiektywną prawdą i prawdziwym dobrem człowieka.
Prawo do życia jest merytorycznie pierwszym spośród wszystkich praw człowieka, gwarantowanych w różnych międzynarodowych dokumentach. Nie można bowiem respektować innych praw osoby ludzkiej, jeśli wcześniej – np. w stanie embrionalnym – pozbawiono ją prawa do życia. Po co człowiekowi prawo, jeśli – będąc pozbawionym życia – nie będzie mógł z niego korzystać? Czy mowa o prawach człowieka przy równoczesnej negacji najbardziej podstawowego i pierwotnego prawa do życia, nie jest wyrazem cynizmu i podstawowego błędu logicznego?
 
3. Negacja prawa do życia zagrożeniem demokratycznego państwa prawa
 
Kościół, licząc się z wewnętrzną logiką praw, z ich integralnością i wzajemnością, dostrzega i przestrzega przed wielkim niebezpieczeństwem, które grozi państwu prawa i samej demokracji.
W encyklice Evangelium vitae papieżpokazał te drogi, na których „realnie istniejące demokracje” mogą zaprzepaścić swoje podstawowe wartości, zapoczątkowując proces upadku, a w końcu i rozkładu. Groźba „demokratycznej zdrady” samej demokracji i państwa prawa dotyczy najbardziej kontrowersyjnych kwestii, z których uczyniono problem polityczny i kartę przetargową między partiami i grupami światopoglądowymi, a które z natury rzeczy mają charakter wybitnie i dogłębnie moralny i ogólnoludzki. Chodzi o aborcję, inżynierię genetyczną oraz eutanazję. Kościół, patrząc na te problemy całościowo, dostrzegając dylematy i dramaty poszczególnych ludzi, zauważa zarazem wielkie zło i niebezpieczeństwo dla samej demokracji jak i przyszłości rodziny ludzkiej. Niepokoi fakt, że te „decyzje wymierzone przeciw życiu” są traktowane jako „uprawnione przejawy wolności osobistej, które należy uznawać i chronić jako autentyczne prawo jednostki” (EV, 18).
Kościół, będąc naszą Matką i Nauczycielką – jak mawiał bł. Jan XXIII – dostrzega w związku z wyżej wspomnianym problemem, niepokojącą sytuację, jaką jest dla demokratycznego państwa negacja prawa do życia. Legalizacja prawa do śmierci! powoduje bowiem niespójność logiczno-etyczną w funkcjonowaniu tegoż państwa, stanowiąc zarazem początek jego końca.
 
4. Negacja prawa do życia a prawa człowieka
 
Negacja prawa do życia stanowi „radykalne zagrożenie dla całej kultury praw człowieka” (EV, 18). Zapomina się bowiem o tym, że prawa te są nienaruszalne, integralne oraz komplementarne względem siebie i współzależne. Gdy demokracja posługuje się „językiem praw” jako narzędziem usprawiedliwiania ustaw zezwalających na czyny obiektywnie złe, to zatraca się precyzja „języka praw”. Zło moralne staje się prawem! Język praw ludzkich, o którym wspominaliśmy jako o etycznej podstawie zdrowej demokracji, zostaje zafałszowany. Prawa ludzkie w swojej integralności i współzależności są zagrożone[10].
Jan Paweł II opisywał ten, niebezpieczny dla całej kultury praw i praworządności, fakt w następujących słowach: „W ten sposób dokonuje się tragiczny w skutkach zwrot w długim procesie historycznym, który doprowadziwszy do odkrycia idei »praw człowieka« – jako wrodzonych praw każdej osoby, uprzednich wobec konstytucji i prawodawstwa jakiegokolwiek państwa – popada dziś w zaskakującą sprzeczność: właśnie w epoce, w której uroczyście proklamuje się nienaruszalne prawa osoby i publicznie deklaruje wartość życia, samo prawo do życia jest w praktyce łamane i deptane, zwłaszcza w najbardziej znaczących dla człowieka momentach jego istnienia, jakimi są narodziny i śmierć. Z jednej strony, różne deklaracje praw człowieka oraz liczne inicjatywy, które się do nich odwołują, wskazują na pogłębianie się w całym świecie wrażliwości moralnej, bardziej skłonnej uznać wartość i godność każdej ludzkiej istoty jako takiej, bez względu na jej rasę, narodowość, religię czy poglądy polityczne i pochodzenie społeczne. Z drugiej strony, w kontraście z tymi wzniosłymi deklaracjami pozostają, niestety, fakty tragicznie im przeczące. Ta sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, czy raczej tym bardziej gorsząca, że powstaje właśnie w społeczeństwie, dla którego gwarancja ochrony praw człowieka stanowi główny cel i zarazem powód do chluby. Jak można pogodzić te wielokrotnie powtarzane deklaracje zasad z nieustannym mnożeniem się zamachów na życie i z powszechnym ich usprawiedliwianiem? Jak pogodzić te deklaracje z odtrąceniem słabszych, bardziej potrzebujących pomocy, starców i tych, których życie dopiero się poczęło? (...) [Będzie] jedynie jałową retoryką, jeżeli nie towarzyszy im zdemaskowanie egoizmu krajów bogatych, które zamykają krajom ubogim dostęp do rozwoju albo uzależniają go od absurdalnych zakazów prokreacji i tym samym przeciwstawiają rozwój samemu człowiekowi?” (EV, nr 18).
 
5. „Prawo do zabijania”(?) jako negacja praworządności
 
Negacja prawa do życia sprzeciwia się zasadzie praworządności. Chociaż – jak zauważa Papież – „ (…) można odnieść wrażenie, że wszystko odbywa się z pełnym poszanowaniem praworządności, przynajmniej w tych przypadkach, gdy prawa dopuszczające przerywanie ciąży lub eutanazję zostają przegłosowane zgodnie z tak zwanymi zasadami demokratycznymi. W rzeczywistości mamy tu jednak do czynienia jedynie z tragicznym pozorem praworządności (...), prawo przestaje być prawem, ponieważ nie jest już oparte na mocnym fundamencie nienaruszalnej godności osoby, ale zostaje podporządkowane woli silniejszego”(EV, 20). Taka sytuacja w rzekomym państwie prawa prowadzi w konsekwencji do tego, że „czynnikiem kształtującym decyzje i działania w sferze relacji między osobami i współżycia społecznego staje się siła. Jest to jednak dokładne zaprzeczenie tego, do czego dążyło w ciągu dziejów państwo prawa jako wspólnota, w której »racja siły« była zastępowana przez »siłę racji«”( EV, 19).
Gdy w miejsce prawdy o dobru, w tym prawdy o człowieku i społeczeństwie, stawia się opinię większości, starożytna maksyma i zasada filozofii politycznej: „plus ratio quam vis” (więcej rozumu niż siły), zostaje zamieniona na przeciwną sobie: „plus vis quam ratio”(więcej siły niż rozumu). Polityka staje się wtedy walką o władzę, a demokracja – narzędziem tej walki, przez co – w gruncie rzeczy – staje się jawnym bądź zakamuflowanym totalitaryzmem. Gdy „siła racji” wskazująca na godność osobową każdego człowieka, jako pierwszą w sensie genetycznym i merytorycznym podstawę praw człowieka, zostaje zastąpiona „racją siły” – czy to większości opinii publicznej, czy też większości parlamentarnej – mamy wtedy do czynienia z tzw. „dyktaturą większości”. To niebezpieczeństwo dostrzegali już także niektórzy twórcy demokracji liberalnej, np. A. Lincoln, J. Madison, A. Tocquevill. Stwierdzali oni, że demokracja oparta na zasadzie większości, jeśli nie jest zabezpieczona innymi zasadami czy wartościami, staje się tyranią większości[11]. A trzeba pamiętać, że reguła większości jest tylko narzędziem, a nie celem i istotą demokracji, jak głoszą niektóre kierunki filozofii prawa. Niejednokrotnie ślepe jej stosowanie naraża ją na nieracjonalność i zinstrumentalizowanie przez jakąś grupę[12]. Ponadto ustawy, które dopuszczają do bezpośredniego zabójstwa niewinnych istot ludzkich, zaprzeczają równości wszystkich wobec prawa (zob. EV, 72).
Mówiąc o praworządności, należy zauważyć wreszcie fakt, że legalizacja aborcji i eutanazji rodzi sytuację istnienia prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, a co się z tym wiąże w praktyce parlamentarnej i medycznej – istnienia także dylematów moralnych i konfliktów sumienia (zob. EV, 73-76). Parlamentarzyści głosują często wbrew swojemu sumieniu, a medycy sprzeniewierzają się wciąż aktualnej przysiędze Hipokratesa, w której zobowiązują się do okazywania najwyższego szacunku dla życia człowieka. Również próby poprawiania niesprawiedliwego prawa, poprzez popieranie aktów prawnych zawierających niesprawiedliwe zapisy, rodzą kolejne dylematy moralne i konflikty sumienia. Mamy wtedy do czynienia z tzw. „niedoskonałym prawem”. Ustawy negujące prawo do życia wprowadzają niespójność logiczną i etyczną do prawa stanowionego, narażając je na nieracjonalność i subiektywizm, połączony z manipulacją. Tym samym podważają racjonalność zasad państwa prawa, co jest wielkim niebezpieczeństwem tak dla poszczególnej osoby, jak i całego społeczeństwa[13].
Prawo stanowione, negujące prawo do życia, jest radykalnie sprzeczne z dobrem jednostki, ale także z dobrem wspólnym i podważa zasadność prawa w ogóle. Nieuznanie prawa do życia każdej osoby przeciwstawia się zdecydowanie i nieodwracalnie możliwości realizacji dobra wspólnego. Dlatego też takie prawo staje się całkowicie pozbawione rzeczywistej mocy prawnej, „przestaje być prawdziwym prawem, moralnie obowiązującym” (EV, 72).
 
6. Negacja prawa do życia „bombą zegarową” dla autentycznego demokratycznego państwa prawa
 
Negacja prawa do życia – od chwili poczęcia aż po naturalną śmierć – podważa także samą istotę demokracji. Jan Paweł II pisał o tym w słowach: „(...) ideał demokratyczny – który zasługuje na to miano tylko wówczas, gdy uznaje i chroni godność każdej osoby – zostaje zdradzony u samych podstaw: Czyż można mówić o godności każdej osoby, kiedy pozwala się na zabijanie tej najsłabszej i najbardziej niewinnej? W imię jakiej sprawiedliwości poddaje się osoby najbardziej niesprawiedliwej dyskryminacji, uznając niektóre z nich za godne obrony, a odmawiając tej godności innym? (...). W ten sposób demokracja, sprzeniewierzając się własnym zasadom, przeradza się w istocie w system totalitarny”(EV, 20). W tym wypadku można mówić o „spodleniu demokracji” – moralność redukuje się do sfery indywidualnej, natomiast w życiu społecznym dominuje relatywizm. Grozi to pojawieniem się różnych koncepcji demokracji liberalnej.
Dlatego papież w encyklice Veritatis splendor stwierdził: „Po upadku w wielu krajach ideologii, które wiązały politykę z totalitarną wizją świata – przede wszystkim marksizmu – pojawia się dzisiaj nie mniej poważna groźba zanegowania podstawowych praw osoby ludzkiej i ponownego wchłonięcia przez politykę nawet potrzeb religijnych, zakorzenionych w sercu każdej ludzkiej istoty”. Jest to groźba sprzymierzenia się demokracji z relatywizmem etycznym, który pozbawia społeczność cywilną trwałego moralnego punktu odniesienia i odbiera mu, w sposób radykalny, zdolność do rozpoznawania prawdy. Jeśli bowiem „nie istnieje żadna ostateczna prawda, będąca przewodnikiem dla działalności politycznej i nadająca jej kierunek, łatwo o instrumentalizację idei i przekonań dla celów, jakie stawia sobie władza” (VS, 101).
Negacja prawa do życia obraca się w końcu przeciwko państwu. Zauważa to Ojciec św., kiedy pisze: „zagrożenie to może ostatecznie podważyć sam sens demokratycznego współistnienia: nasze miasta przestaną być wspólnotami ludzi »żyjących razem«, a staną się społecznościami zapomnianych, zepchniętych na margines, odtrąconych i skazanych na zagładę” (EV, 18). W takiej sytuacji: „(…) państwo nie jest już »wspólnym domem«, gdzie wszyscy mogą żyć zgodnie z podstawowymi zasadami równości, ale przekształca się w państwo tyrańskie, uzurpujące sobie prawo do dysponowania życiem słabszych i bezbronnych, dzieci jeszcze nie narodzonych, w imię pożytku społecznego, który w rzeczywistości oznacza jedynie interes jakiejś grupy (...). Pojawienie się takich sytuacji oznacza, że działają już mechanizmy, które prowadzą do zaniku prawdziwego ludzkiego współżycia i do rozpadu samego organizmu państwowego” (EV, 20). Negacja prawa do życia zmierza więc do zafałszowania państwa: państwo prawa staje się instytucją bezprawia[14].
Trzeba w związku z tym faktem pilnie uważać, by po dyktaturze nazistowskiej i komunistycznej nie nastąpiła dyktatura demokracji liberalnej! Należy także pytać o przyczyny negacji prawa do życia, by adekwatnie im przeciwdziałać dla dobra poszczególnej osoby i całych społeczeństw.
 
7. Przyczyny negacji prawa do życia i podstawowe kierunki przeciwdziałania
 
Negacja prawa do życia, jak ukazuje to Jan Paweł II, wyrasta z czterech źródeł: zagubienia prawdy o godności osobowej każdego człowieka; fałszywego „pojęcia wolności, które absolutyzuje znaczenie jednostki ludzkiej, przekreślając jej odniesienie do solidarności z drugimi, do pełnej akceptacji drugiego człowieka i do służenia innym”; relatywizmu etycznego podważającego istnienie obiektywnych norm moralnych; oraz „osłabienia wrażliwości na Boga i człowieka” (zob. EV, 19-24).
Można stwierdzić, że poważnym błędem – będącym zarazem podstawowym źródłem negacji prawa do życia każdego człowieka – jest postulat całkowitej neutralności etycznej i aksjologicznej państwa demokratycznego. Postulat ten podnoszony przez liberałów jest teoretycznie kontrowersyjny, społecznie natomiast szkodliwy. W gruncie rzeczy nie służy on pluralizmowi i tolerancji (które rzekomo ma ochraniać!), ale aksjologicznemu sceptycyzmowi i etycznemu relatywizmowi, rodzącym z kolei m.in.: hedonizm, utylitaryzm i amoralizm. Postawy te utrudniają czy wręcz uniemożliwiają autentyczne życie społeczne w wymiarze publicznym, tj. politycznym. Można powiedzieć śmiało, że relatywizm etyczny stanowi realnie podwójne zagrożenie dla demokracji: rodzi anarchizm albo totalitaryzm. Bez etycznych podstaw nie jest możliwa autentyczna demokracja, nie istnieje państwo prawa, społeczeństwo obywatelskie i państwo socjalne. „Wartość demokracji – przypomina Kościół - rodzi się albo zanika wraz z wartościami, które ona wyraża i popiera: do wartości podstawowych i koniecznych należy z pewnością godność każdej ludzkiej osoby, poszanowanie jej nienaruszalnych i niezbywalnych praw, a także uznanie »dobra wspólnego« za cel i kryterium rządzące życiem politycznym” (EV, 70).
Budowanie demokratycznego państwa prawa i tego wszystkiego, co się z nim wiąże, to długa i złożona droga, mająca specyficzny charakter moralny. Działać na rzecz życia, broniąc jego nienaruszalności, to – zdaniem Jana Pawła II – „(…) przyczyniać się do odnowy społeczeństwa przez budowanie wspólnego dobra. Nie można bowiem budować wspólnego dobra, jeśli się nie uznaje i nie chroni prawa do życia, na którym się opierają i z którego wynikają wszystkie inne niezbywalne prawa człowieka. Nie może też mieć solidnych podstaw społeczeństwo, które – choć opowiada się za wartościami takimi jak godność osoby, sprawiedliwość i pokój – zaprzecza radykalnie samemu sobie, przyjmując i tolerując najrozmaitsze formy poniżania i naruszania życia ludzkiego, zwłaszcza życia ludzi słabych i zepchniętych na margines. Tylko szacunek dla życia może stanowić fundament i gwarancję najcenniejszych i najpotrzebniejszych dla społeczeństwa wartości, takich jak demokracja i pokój” (EV, 101).
 
8. O nową kulturę życia ludzkiego
 
W toczącej się nieustannie, choć z różną intensywnością, debacie na temat prawa do życia, a właściwie prawa do zabijania(!?), wśród podstawowych twierdzeń dotyczących omawianego zagadnienia na plan pierwszy wysuwają się następujące.
Po pierwsze, prawo do życia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci jest prawem pierwotnym i nienaruszalnym, warunkiem wszystkich „dóbr – praw” osoby ludzkiej. Prawo to jest uprzednie wobec konstytucji i prawodawstwa jakiegokolwiek państwa. Zasadza się ono na godności osobowej i prawie naturalnym, co potwierdzają najnowsze dokumenty ONZ i wiele konstytucji współczesnych państw, w tym Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej.
Po drugie, prawo do życia leży u podstaw kwestii społecznej. Przeto stosunek do tego prawa jest podstawowym kryterium etycznym, oceniającym funkcjonowanie demokracji i państwa prawa oraz istniejący porządek moralny.
Po trzecie, negacja prawa do życia stwarza realną podstawę do zaistnienia i legitymizacji tzw. „cywilizacji śmierci”, która godzi bezpośrednio i nieodwracalnie w dobro poszczególnych osób, całych społeczeństw i demokratycznego państwa prawa.
Po czwarte, problematyka prawa do życia stanowi zagadnienie natury moralnej i humanistycznej. Trzeba zrobić wszystko, by nie stało się ona kartą przetargową między partiami i grupami ideologicznymi w polityce! Upolitycznienie problematyki prawa do życia jest wyrazem pomylenia pojęć i poziomów funkcjonowania człowieka albo diabelskiego wprost cynizmu!
Po piąte, prawo stanowione z jednoczesnym „tak” i „nie” dla życia jest niespójne pod względem logicznym i etycznym. Podobnie bowiem jak w logice afirmacja jednej sprzeczności niweczy wartość rozumowania (liczenie się z prawdą i słusznością!), tak też zgoda na „tak” i „nie” dla życia w demokratycznym państwie prawa niweczy trud racjonalnej oceny etycznej jego funkcjonowania.
Po szóste, gdyby komuś – w ramach czynienia cudów albo odwrócenia uwagi publicznej od bieżących kłopotów – wpadł do głowy pomysł, by zagadnienie prawa do życia, a dokładniej mówiąc, by „prawo” do aborcji, inżynierii genetycznej czy też eutanazji poddać pod eferendum, należy zdecydowanie przeciwstawić się temu, demaskując absurdalność tych poczynań! Chociaż w polskim życiu publicznym i zawodowym coraz częściej „króluje” absurdalna nieracjonalność, to referendum na temat prawa do życia byłoby już szczytem absurdu i upadkiem jakiejkolwiek racjonalności. Stanowienie prawa, gdy wykorzystuje się regułę większości i procedurę głosowania, zakłada – uprzednie w stosunku do aktu legislacyjnego – rozpoznanie prawdy o dobru! Poza tym istnieją takie zasady i wartości, którymi nawet większość nie może dysponować, bo z gruntu rzeczy nie są one zagadnieniami referendalnymi. Nie ulega wątpliwości fakt, że nie ogłasza się referendum w celu zadecydowania o prawdach naukowo stwierdzanych, do których dochodzi się na drodze profesjonalnego zdobywania wiedzy. Tak samo wysoce nieracjonalne jest poddawanie pod głosowanie prawa do życia wybranych ludzi czy grup. Tam gdzie chodzi o prawdę, dającą się rozpoznać dzięki wiedzy naukowej (medycyna potwierdza fakt, że z człowiekiem mamy do czynienia od chwili poczęcia aż do naturalnej śmierci, nawet wtedy, gdy jakieś organa czy układy na skutek choroby pracują słabo albo są „wyłączone”), nieracjonalne – a wtórnie dopiero niesłuszne etycznie – jest organizowanie referendów.
Po siódme, nie można z publicznej dyskusji na temat prawa do życia osoby ludzkiej wykluczać albo umniejszać głosu Kościoła. Stanowisko Kościoła w tej kwestii winno być brane z należytą uwagą i podlegać rzetelnej analizie oraz prawdziwej dyskusji. Głos Kościoła jako „eksperta w sprawach ludzkich” jest racjonalny i pełen mądrości. W swoim uzasadnieniu prawa do życia Kościół korzysta z kilku uzupełniających się źródeł, o czym wspomniałem na początku. Zresztą marginalizowanie głosu Kościoła czy odmawianie mu udziału w dyskusji na temat prawa do życia jest wyrazem dyskryminacji, nietolerancji, pogwałcenia praw do wolności słowa i wyznania oraz „pogwałceniem” – tak modnego dziś – pojęcia i rzeczywistości, jaką jest pluralizm!
Jak mówił bowiemśw. Tomasz z Akwinu: Facilius venitur ad veritatem ex errore quam ex confusione(Klarowność pochodzi z prawdy, z błędu – tylko zamęt).!
 
 
ks. Mariusz Sztaba – mgr lic. teologii dogmatycznej, mgr pedagogiki, metodyk pracy umysłowej, doktorant w Katedrze Pedagogiki Ogólnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego; od roku 1998 kapelan Międzynarodowego Katolickiego Ruchu Dobroczynnego „BETEL” z siedzibą główną w Częstochowie; obszary jego zainteresowań: pedagogika ogólna, pedagogika społeczna, pedagogika religijna, pedagogika chrześcijańska, katolicka nauka społeczna; prowadzi badania nad wychowaniem społecznym, wartościami społecznymi w procesie wychowania, społeczną myślą wychowawczą Jana Pawła II i pedagogów katolickich oraz inspiracją chrześcijańską w teorii i praktyce edukacyjnej.
 
[1] Dalej w tekście będziemy posługiwać się skrótem EV.
[2] Zob. Z. Hajduk, Ogólna metodologia nauk, Lublin, 2001, s. 71-98.
[3] Zob. F.J. Mazurek, Godność osoby ludzkiej podstawą praw człowieka, Lublin, 2000, s. 241-281.
[4] O historii demokracji i jej rodzajach, wieloznaczności tego terminu oraz szansach i zagrożeniach we współczesnym świecie związanych z demokracją traktuje praca: Wyzwania współczesnej demokracji, P. Jaroszyński, K. Wroczyński, I. Chłodna (red.), Lublin 2008.
[5] Zob. S. Kowalczyk, U podstaw demokracji. Zagadnienia aksjologiczne, Lublin, RW KUL, 2001, s. 98-100. Zob. też E. Balewajder, Nie należy przeceniać demokracji – spojrzenie Jana Pawła II,w: Służba prawdzie, wolności i życiu. Refleksje nad myślą społeczną Jana Pawła II, E. Albińska, S. Fel (red.), Lublin 2008, s. 177-191; Wartości u podstaw demokracji, J. Nagórny, A. Derdziuk (red.), Lublin – Sandomierz 2002.
[6] Zob. K. Wroczyński, Pułapki państwa prawa, w: Człowiek i państwo, P. Jaroszyński, P. Tarasiewicz, I. Chłodna (red.), Lublin 2006, s. 144-147.
[7] Klasyfikację praw człowieka w ujęciu historycznym i merytorycznym prezentuje książka: F.J. Mazurek, Godność osoby ludzkiej podstawą praw człowieka, dz. cyt., s.126-128, 283-287.
[8] Cyt. za: F.J. Mazurek, Godność osoby ludzkiej podstawą praw człowieka, dz. cyt., s. 253-254. Papież wielokrotnie powracał do tej myśli w tekstach kolejnych orędzi na Światowy Dzień Pokoju.
[9] Zob. tamże, s. 308.
[10] Prawo oderwane od moralności i personalnych wartości może stać się (i często tak się dzieje, co potwierdza historia) narzędziem w ręku demagogów, populistów czy wręcz amoralnych elit politycznych (zob. S. Kowalczyk, U podstaw demokracji. Zagadnienia aksjologiczne, dz. cyt., s. 148-150).
 
[11] Zob. F.J. Mazurek, Godność osoby ludzkiej podstawą praw człowieka, dz. cyt., s. 261-271.
[12] Bardzo wnikliwą analizę zagadnienia „prawo do życia a reguły większości” podaje P. Ślęczka w monografii Przegłosowane sumienie. Analiza logiczno-etyczna praw „niedoskonałych”, Lublin, 2008, s. 111-120, 136-153.
[13] Jak ukazuje analiza logiczno-etyczna praw niedoskonałych, są one logicznie niespójne i etycznie błędne. Zob. P. Ślęczka, Przegłosowane sumienie. Analiza logiczno-etyczna praw „niedoskonałych”, dz. cyt., s. 155-161.
 
[14] Zob. tamże, s. 127-128.