Katecheta 1/2012
E-wydanie
„Katecheta” jest teraz również dostępny Jako e-wydanie!
Na półkę Katechety
Rachunek sumienia dla młodzieży
Ks. Dariusz Madejczyk
KSIĄŻKA
2,50 zł 2,00 zł

„VERBA DOCENT…”

Edukacja katolicka w społeczeństwach zróżnicowanych religijnie. Z Księdzem Kardynałem Zenonem Grocholewskim, Prefektem Kongregacji Wychowania Katolickiego Stolicy Apostolskiej, rozmawia ks. Krzysztof Sroka
Autor: ks. Krzysztof Sroka
Czym zajmuje się Kongregacja, którą Ksiądz Kardynał kieruje? Kongregację, którą kieruję, można porównać do ministerstwa szkolnictwa wyższego i edukacji. Mamy tu jednak do czynienia ze wszystkimi możliwymi sytuacjami społecznymi, kulturowymi, religijnymi i politycznymi. Tym praca w niej różni się od pracy w ministerstwie. W krajach, w których mieszka niewielu katolików, istnieją np. szkoły i uczelnie katolickie. Dlatego musimy śledzić zmiany prawne, zapoznawać się z bardzo różnymi sytuacjami, rozmawiać z rządami tych krajów.
EDUKACJA KATOLICKA
W SPOŁECZEŃSTWACH ZRÓŻNICOWANYCH RELIGIJNIE
Z Księdzem Kardynałem Zenonem Grocholewskim, Prefektem Kongregacji Wychowania Katolickiego Stolicy Apostolskiej, rozmawia ks. Krzysztof Sroka
 
Czym zajmuje się Kongregacja, którą Ksiądz Kardynał kieruje?
Kongregację, którą kieruję, można porównać do ministerstwa szkolnictwa wyższego i edukacji. Mamy tu jednak do czynienia ze wszystkimi możliwymi sytuacjami społecznymi, kulturowymi, religijnymi i politycznymi. Tym praca w niej różni się od pracy w ministerstwie. W krajach, w których mieszka niewielu katolików, istnieją np. szkoły i uczelnie katolickie. Dlatego musimy śledzić zmiany prawne, zapoznawać się z bardzo różnymi sytuacjami, rozmawiać z rządami tych krajów.
Właściwie zakres działań naszej Kongregacji jest potrójny. Po pierwsze, prace te wiażą się z działalnością uniwersytetów i uczelni wyższych. Rozróżniamy dwa rodzaje uniwersytetów czy szkół wyższych: kościelne i katolickie. Kościelne to te, które bazują na Objawieniu Bożym, łączą się ściśle z misją Kościoła, posiadają wydziały teologii, historii Kościoła, filozofii, prawa kanonicznego, pedagogiki chrześcijańskiej. Status tych uczelni reguluje specjalny dokument prawny: Konstytucja apostolska „Sapientia christiana” („Mądrość chrześcijańska”) z roku 1979. To był jeden z pierwszych dokumentów Jana Pawła II. Papież znał go dobrze, ponieważ jako biskup Krakowa należał do komisji, która go przygotowywała. Wspomniane uczelnie mogą być zakładane tylko przez naszą Kongregację. Jeżeli istnieje jakaś uczelnia czy wydział teologiczny, którego nie aprobuje Kongregacja, tytuły akademickie przyznawane przez nią, nie są uznawane w Kościele. Oczywiście do nas należy zatwierdzanie programów, statutów, a nawet stałych profesorów uczelni. Takich placówek jest na świecie około trzysta. Inną kategorię stanowią uniwersytety katolickie. Te mają wszystkie możliwe wydziały: od medycyny po dyplomację. Uczelnie katolickie obowiązuje dokument z 1990 r. o wymownym tytule: „Ex corde Ecclesiae” („Z serca Kościoła“). Z serca Kościoła narodziły się uniwersytety. Rzeczywiście, pierwsze uniwersytety w Europie były zakładane przez przedstawicieli Kościoła albo przy współpracy Kościoła. Liczba uniwersytetów katolickich na świecie stale wzrasta; obecnie szacuje się, że jest ich ponad półtora tysiąca, przy czym ich sytuację należy scharakteryzować jako bardzo zróżnicowaną.
Niedawno byłem w Brazylii, w Gojanie. Miasto to powstało w roku 1933. Dzisiaj ma około dwa miliony mieszkańcow. Największą uczelnią jest uniwersytet katolicki z pięcioma dużymi kampusami i własną stacją telewizyjną, która dociera do 20 milionów odbiorców! Święciłem nowy, ogromny kościół uniwersytecki. Gdy przyjechałem na otwarcie stacji TV, był obecny gubernator stanu Gojas. Dowiedział się, że chcę jechać na północ kraju, więc udostępnił swój prywatny samolot. Zawieźli mnie, po dwóch dniach przywieźli. Mieszkałem w najbardziej luksusowym hotelu. Kiedy jego właścicielka usłyszała, że uniwersytet katolicki gości kardynała z Rzymu, oświadczyła, że zapewnia pełny pobyt gratis. Widać, jaki prestiż ma uniwersytet katolicki. Potwierdził to sondaż przeprowadzony wśród mieszkańców. Na pytanie: z czym kojarzy ci się uniwersytet?, 80% odpowiedziało: z uniwersytetem katolickim w Gojas. Oczywiście, Brazylia to kraj zasadniczo katolicki, wyższych uczelni jest tutaj dużo, a niektóre z nich są bardzo prestiżowe.
 
Jak wygląda sytuacja uczelni katolickich w krajach, które nie mają tradycji katolickiej?
Uniwersytety i uczelnie katolickie są także w krajach, w których katolików jest niewielu. Na początku pracy w Kongregacji zostałem zaproszony przez rząd Tajwanu; wśród osób tych nie było żadnego katolika. Zaproszono mnie, abym zobaczył szkoły oraz uniwersytety katolickie i muszę przyznać, że nigdzie nie byłem tak luksusowo podejmowany jak tam. Tajwan jest krajem mniejszym niż Polska, jego powierzchnia zajmuje tyle, ile jedna szósta część Polski, na jego obszarze mieszka 22 miliony mieszkańców. Katolików jest niewiele ponad 1%. Znajdują się tam trzy uniwersytety katolickie, m.in. znany na całym świecie Fudżen. Liczba studentów co roku wzrasta o tysiąc osób. Katolickich studentów jest tylko około 2%. Na fasadzie uczelni widnieje duży napis: „Uniwersytet katolicki”; obok – znacznych rozmiarów – krzyż. Uniwersytet cieszy się ogromną popularnością. Przed wyjazdem zaprosił mnie ambasador Tajwanu, niechrześcijanin. Powiedział mi, że kiedy mianowano go ambasadorem kraju przy Stolicy Apostolskiej, o Kościele katolickim prawie nic nie wiedział, z czasem stał się entuzjastą Jana Pawła II. Zaprosił mnie na kolację i powiedział: „Gdy spotkam się z prezydentem, przypomnę mu, że obiecano więcej pieniędzy na nowy wydział medycyny na uniwersytecie katolickim!”. Niekatolik pamięta o uniwersytecie katolickim. To świadczy o wielkim prestiżu tej uczelni.
Niedawno byłem w Afryce, w Nairobii, na jubileuszu uniwersytetu katolickiego. Przy tej okazji nadano kilka doktoratów honoris causa, m.in. światowej sławy ekonomistce, która współpracuje z ONZ i jest bardzo gorliwą katoliczką. Ma pięcioro swoich dzieci, szóste adoptowane. Uroczystość musiała odbyć się w dużym parku, aby wszyscy uczestnicy mogli się pomieścić.
 
Kongregacja zajmuje się też edukacją katolicką na poziomie podstawowym i średnim…
Drugim sektorem działalności naszej Kongregacji są szkoły katolickie. Na całym świecie mamy około dwieście tysięcy szkół katolickich, w których uczy się prawie 45 milionów uczniów. Tutaj sytuacja jest też zróżnicowana. Są kraje bardziej i mniej katolickie. W Tajlandii na ok. 60 milionów mieszkańców przypada tylko 0,5% (ok. 300 tys.) katolików. W szkołach katolickich mamy natomiast 465 tys. uczniów! Zwiedziłem dwie szkoły. Jedna, prowadzona przez siostry zakonne, liczy 2,5 tys. uczniów. Chcieli, abym przyjechał w pełnym stroju kardynalskim, mimo że było bardzo gorąco. Wystawili spektakl o historii szkoły katolickiej w Tajlandii, który trwał ponad trzy godziny. Szkoła posiada aulę na 1500 miejsc i scenę, która może pomieścić 400 osób. Oczywiście, większość uczniów stanowią buddyści. Na spektaklu śpiewali po łacinie, wychwalając ideę i historię szkoły katolickiej. Do drugiej szkoły, którą zwiedziłem, uczęszcza 6 tys. uczniów; jest ona podzielona na podstawówkę i gimnazjum. W nuncjaturze apostolskiej w Bangkoku przejrzałem książkę o Tajlandii, wydaną przez rząd. Szukałem informacji o szkołach katolickich i znalazłem... zaledwie pół strony. Napisano, że katolików jest w kraju bardzo mało, ale za to mają najlepsze szkoły i najlepsze szpitale. To piszą buddyści! Obok nuncjatury znajduje się duży szpital katolicki, prowadzony przez diecezję, który cieszy się chyba wielkim uznaniem. Nawet sama córka króla przyszła się tam leczyć.
Był u mnie niedawno ambasador Indonezji. Jest to największy kraj muzułmański. Chwalił szkoły i uczelnie katolickie, więc pomyślałem, że jest katolikiem. Sprostował, wyjaśnił, że jest muzułmaninem, ale uczęszczał do szkół katolickich, podobnie jak jego rodzice, bo szkoła katolicka jest najlepsza!
 
Jak jest z tą tożsamością szkoły katolickiej w Europie?
Na przykład w Belgii ponad 60% uczniów chodzi do szkół katolickich. Wiara powinna więc tam kwitnąć, ale jest inaczej. Są to dobre, chociaż niekoniecznie typowo katolickie, szkoły. Często spotykamy się z pretensjami rodziców, którzy mówią: Posyłamy dziecko do szkoły katolickiej, mamy więc prawo oczekiwać, że szkoła da solidne wychowanie chrześcijańskie, a tak nie jest. Podzielamy to zdanie. W Europie mamy do czynienia z przedziwną sytuacją. Przyjeżdżają tu muzułmanie, którzy idą do szkół katolickich, bo one są dobre. I tak rodzą się idee: ponieważ mamy uczniów niekatolików, w szkole katolickiej powinniśmy mówić o wszystkich religiach, nie tylko o religii katolickiej. Oczywiście, to ogromny błąd! Jeśli katolik posyła swoje dzieci do szkoły buddyjskiej, muzułmańskiej czy żydowskiej, to nie może oczekiwać, aby szkoła zmieniła swoją tożsamość. Do szkół katolickich przyjmujemy wszystkich, bez względu na religię i wyznanie, ale przy zachowaniu naszej tożsamości.
 
To bardzo ważne zagadnienie: zachowanie tożsamości uczelni katolickiej w środowisku innej religii.
Na Tajwanie miałem rozmawiać z profesorami uniwersytetu katolickiego na temat tożsamości uczelni. I byłem bardzo zakłopotany, ponieważ po raz pierwszy zetknąłem się z sytuacją, w której na uniwersytecie katolickim uczy się jedynie 2% studentów katolickich. Poprosiłem więc wiceministra, który cały czas mi towarzyszył, abym mógł najpierw zwiedzić jakiś uniwersytet niekatolicki, np. buddyjski (w kraju jest ponad 40% buddystów). Pojechaliśmy do jednej z takich szkół wyższych. Rektorem była kobieta, która studiowała w Niemczech 8 lat. Obejrzeliśmy cały kampus. Interesowało mnie jedno: co na uniwersytecie robi się dla buddystów... To, co oni robią dla rozwoju buddyzmu, my możemy robić dla katolicyzmu. W rozmowie z panią rektor dowiedziałem się, że na tym uniwersytecie wszyscy studenci, niezależnie od wyznania i kierunku studiów, mają dwie godziny buddyzmu tygodniowo. To jest bardzo dużo. Uważam, że tak jest uczciwie: dla nich buddyzm jest wartością, którą chcą się podzielić z innymi, mają do tego prawo, szanują wolność osobistą i religijną. Nikt nie musi zaraz stawać się buddystą. A poza tym uczelnia, na której studiują, stanowi ich wybór: wybierasz ją, uszanuj więc jej tożsamość. Myślę, że my, katolicy, powinniśmy również walczyć o takie wartości i zasady. Szkoła katolicka powinna pozostać katolicką; należy przyjąć wszystkich, niemniej jednak to, że inni przychodzą, nie może zmieniać tożsamości szkoły katolickiej. Szanujmy ich religię, wyznanie, ale chciejmy także ubogacić ich takimi wartościami, o które sami zabiegamy.
 
Jak Kongregacja ocenia edukację katolicką w Polsce?
Przez kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej Polska znajdowała się w trudnej sytuacji. Na początku komunizmu powstawały jeszcze szkoły katolickie; potem większość pozamykano. Po upadku komunizmu Polska nie była przygotowana, aby otwierać takie placówki. Teraz jest ich już sporo. Kilka lat temu uczestniczyłem w forum szkół katolickich. Obecnych było około tysiąca dyrektorów. Panował wielki entuzjazm. Zaproponowali, żeby zamiast referatu przez dwie godziny zadawać pytania. To był bardzo dobry pomysł. W tym czasie w Polsce do szkół katolickich uczęszczało 0,98% uczniów. Wiedziałem, że w innych krajach postkomunistycznych było ich trochę więcej (na terenie Słowacji – 2,9%, na Węgrzech ponad 4%). Dla kontrastu warto podać, że w Belgii i Holandii w szkołach katolickich uczy się 60% dzieci i młodzieży. Powiedziano mi, że w Polsce istnieją szkoły katolickie, w których na 1 miejsce przypada 20 zgłoszeń. Obecnie liczba szkół katolickich w Polsce nie jest wysoka, bo kształtuje się na poziomie około 2%. Aby była to dobra placówka z wyrazistą tożsamością i profilem, jej założenie trzeba rzetelnie przygotować (nie tylko jeśli chodzi o kadrę). Mamy przecież bogatą i chlubną tradycję w dziedzinie edukacji i wychowania katolickiego.
 
Edukcja wiąże się z ekonomią. Czy szkoły katolickie są dostępne dla wszystkich: bogatych i biednych?
Osobiście dumny jestem z tego, że Kościół katolicki kładzie duży nacisk na edukację ludności biednej. W pewnym regionie w Indiach dąży się do tego, aby szkoły katolickie powstawały jedynie w wielkich miastach; państwo nie bierze pod uwagę wsi i ludności biednej. Istnieje więc konflikt z biskupami, bo Kościół nie może zrezygnować z opieki nad ludźmi biednymi.
Nairobia, którą odwiedziłem, jest – na tle innych afrykańskich miast – miejscem bardzo ładnym. Gdyby ktoś wylądował w centrum, mógłby pomyśleć, że to miasto amerykańskie. Pojechaliśmy zwiedzać szkoły w slumsach. Widok był potworny: budy, szałasy, ścieki, które poprzedzielały cały teren. Do szkoły nie można było dojechać samochodem; szliśmy więc dróżkami (niekiedy były to ścieki), w prymitywnych warunkach. Szkołę prowadzili bracia Matki Teresy z Kalkuty. Sale bardzo małe, pełne dzieci. Gdyby bracia nie podjęli się tego, gdyby nie pomogli biednym, żadne z tych dzieci nie mogłoby pójść do szkoły. To jest wielkie dzieło. Pewien ich procent się wykształci, ma perspektywy, szansę na rozwój. Miejmy nadzieję, że będą potem pracować dla dobra kraju. Chociaż z tym też różnie bywa. Dzisiaj tyle mówimy o globalizacji. Ale to też łączy się z wielką niesprawiedliwością. Jesteśmy oburzeni tym, że czasem bogate kraje dają stypendia ubogim, zdolnym Afrykańczykom, a oni potem nie wracają do swoich krajów. Bogaty kraj i uniwersytet się bogaci, a kraj biedny ubożeje – i to w imię pięknego ideału dawania stypendiów. Tak więc ta pomoc bywa czasem problematyczna.
 
Jaki jest stan szkolnictwa katolickiego w krajach muzułmańskich?
W krajach muzułmańskich wyglada to różnie, inny jest bowiem stopień wolności czy edukacji katolickiej. Indonezja np. to największy kraj muzułmański. Katolików jest tu tylko kilka procent, ale szkolnictwo katolickie rozwija się bardzo dobrze. W kraju tym mamy ponad 40 wyższych uczelni, które cieszą się uznaniem, mają wysoki poziom i prestiż, a większość studentów stanowią muzułmanie.
Inna sytuacja jest w Egipcie. Są tam szkoły katolickie. Mamy też jedną uczelnię, raczej dla obcokrajowców. Rząd jest zadowolony z istnienia szkół katolickich. Nie można w nich jednak mówić o Chrystusie. Nie można nawracać, bo muzułmanie nie powinni zmieniać religii. Dyskutowaliśmy nawet z biskupami, czy jest sens prowadzić szkoły katolickie, w których nie można mówić o Chrystusie. Stwierdziliśmy jednak, że działania takie są sensowne. Po pierwsze, uczniowie mają i będą mieć świadomość, że uczyli się w szkołach katolickich; w ten spsoób tworzy się pewna więź, sympatia. Po drugie, mimo że szkoła nie mówi o Chrystusie, to jednak uczy szacunku dla innych ludzi, dla religii, dla każdego człowieka, a więc przekazuje naukę Chrystusa. Nie ma wojny religijnej, dominuje klimat dialogu. To pewien rodzaj preewangelizacji w tych regionach.
Są – oczywiście – kraje arabskie, w których nie mamy żadnych możliwości prowadzenia edukacji katolickiej. Mieszczą się tam szkoły dla korpusu dyplomatycznego, ale nie można prowadzić szkół dla miejscowej ludności. W Albanii żyje np. 70% muzułmanów. W okresie komunizmu potwornie prześladowano tam chrześcijan. Gdy komunizm upadł, rząd zwrócił się do Kościoła z prośbą o utworzenie uniwersytetu katolickiego. I taki uniwersytet, na którym większość studentów stanowią muzułmanie, rzeczywiście powstał. Rząd albański jest bardzo przychylny. Nie mamy żadnych trudności, wręcz przeciwnie, władze proponują utworzenie drugiej wyższej uczelni katolickiej, tym razem w miejscowości Shkodro (Szkodra)
 
Kościół prowadzi w Ziemi Świętej: w Izraelu, Autonomii Palestyńskiej, Jordanii, Egipcie wiele szkół i kolegiów, w których uczą się przede wszystkim dzieci arabskie i muzułmańskie. Jak Kongregacja ocenia tę obecność, edukację i formację?
Oceniamy ją pozytywnie i cieszymy się z efektów. Jesteśmy przekonani, że to jest praca, która zmierza najpierw do promocji tych ludzi, którzy nie mają większych szans na naukę i studia. Przyczynia się ona również do pokojowego współżycia Arabów, Żydów i chrześcijan w Ziemi Świętej.
W Ziemi Świętej istnieje kilka uczelni katolickich. Najmłodsza powstała w 2001 roku jako wydział franciszkańskiego uniwersytetu Antonianum, zajmujący się Biblią i archeologią biblijną. Jest to bardzo potrzebna praca: studia bibijne na ziemi biblijnej. Z całego świata są chętni do studiowania w Ziemi Świętej. Uczelnie te boryką się ze specyficznymi kłopotami, np. z wizami dla studentów z niektórych krajów.
 
Jakie są granice tożsamości katolickiej w środowisku muzułmańskim, jeśli chodzi o edukację?
W tym przypadku nie żadnej reguły. Z jednej strony jesteśmy pozytywnie zaskoczeni Albanią, która traktuje nas bardzo przychylnie i pomaga na tyle, na ile może. Rząd oddał teren, na którym powstał uniwersytet, nie ma problemów, nawet jeśli chodzi o prowadzenie zajęć przez profesorów z zagranicy. Z drugiej strony trzeba zaznaczyć, że istnieją kraje muzułmańskie, w których nie możemy nic zrobić. Szkoła katolicka ze swojej natury włącza się w dzieło ewangelizacji. Czasem nie może tego czynić wprost, tak jest np. w Egipcie, ale może i powinna promować godność oraz szacunek dla drugiego człowieka, dla innych religii, kultur, tworząc klimat dialogu, preewangelizacji.
 
Czyli sprawdza się metoda Karola de Foucaulda: bardziej obecność niż ewangelizacja słowem?
Tak. Uważam, że jest to bardzo owocne i ważne.
 
Jak Ksiądz Kardynał, patrząc z perspektywy Watykanu, ocenia oskarżenia mówiące o tym, że szkoły katolickie są nietolerancyjne?
Takie oskarżenia to jest kompletny absurd. Każdy ma prawo zachować swoją tożsamość. O szkołach laickich można powiedzieć, że są nietolerancyjne, że w jakimś sensie nie ma szkoły neutralnej. Szkoła laicka może również propagować relatywizm prawdy, relatywizm moralności – to też jest pewna ideologia.
Szkoły katolickie już z natury propagują szacunek dla człowieka. Nie sądzę, aby szkoła katolicka była nietolerancyjna. Kiedyś dyskutowaliśmy na temat antysemityzmu. Powiedziałem: pokażcie mi szkołę katolicką, która szerzy antysemityzm. Pokażcie mi uniwersytet katolicki, który promuje antysemityzm. Nie ma takiego! Szerzymy szacunek dla każdego człowieka. To jest sprawa zasadnicza. Czasem próbuje się nam wmówić nietolerancję, antysemityzm itd. Czy jeżeli krytykuję za coś polski rząd, to muszę być anty-Polakiem? Jestem dumny z tego, że szkoły i uczelnie katolickie przyjmują wszystkich, starają się ubogacać wszystkich wartościami, z szacunkiem zwracają się do każdego człowieka, zwłaszcza ubogiego.
 
Bardzo dziękuję Księdzu Kardynałowi za rozmowę i życzę, aby Kongregacją, którą Ksiądz kieruje, mogła otwierać nowe uczelnie, uniwersytety i szkoły, które będą chlubą edukacji katolickiej w świecie zróżnicowanym religijnie, cywilizacyjnie, kulturowo i ekonomicznie.
 
 
ks. Krzysztof Sroka – absolwent teologii i filozofii – PAT w Krakowie; studia w zakresie dziennikarstwa i retoryki na UJ w Krakowie oraz w zakresie dziennikarstwa telewizyjnego i reżyserii w PWSFTviT w Łodzi; pracuje w Warszawie.