Katecheta 2/2016
Katecheta 2/2016
E-wydanie
„Katecheta” jest teraz również dostępny Jako e-wydanie!
Na półkę Katechety
Katecheta w potrzasku
Janusz T. Skotarczak, Rafał Szymkowiak OFMCap
KSIĄŻKA
24,00 zł 10,00 zł

Wprowadzenie

„Mam dobre notowania u Boga” Z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniewem Bońkiem, rozmawia ks. Jerzy Kostorz
Autor: ks. Jerzy Kostorz
Z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniewem Bońkiem, rozmawia ks. Jerzy Kostorz
„Mam dobre notowania u Boga”
Z prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej – Zbigniewem Bońkiem, rozmawia ks. Jerzy Kostorz

Panie Prezesie, podczas warszawskiego finału turnieju „Z podwórka na stadion” zwrócił Pan uwagę, że piłka nożna ma dostarczać radości zwłaszcza dzieciom. Czy piłka nożna w XXI wieku nie stała się zbyt skomercjalizowanym towarem, który tłumi tę pierwotną radość i autentyczność?

To zbyt pochopna opinia. Nadal widzę mnóstwo radości, jak mawia młodzież: ,,spontanu”, podczas gry w piłkę. Nie da się wszystkiego, zwłaszcza uczuć i emocji, uczynić towarem. Choć widzę, że próby trwają… Proszę mi wierzyć: strzelenie gola i nastrój w głowie i sercu tuż po tym jest nie do wyćwiczenia, nie do zmanipulowania. Nie mówię tu o reakcjach na zewnątrz, typu: podbieganie do kibiców, ściąganie koszulki, całowanie herbu. Być może finały Mistrzostw Europy dla wielu to tylko ,,współczesne, skomercjalizowane igrzyska z wszechobecnym pieniądzem w tle”. Nie zgadzam się z tym! Kiedy gwizdnie sędzia, i Cristiano Ronaldo, i nasz młodziutki Bartek Kapustka czy Arek Milik myślą o jednym: jak pokonać rywala, jak wygrać. Są w tym niezwykle autentyczni.

W książce Boży doping powiedział Pan: „mam dobre notowania u Boga. Kilka razy w życiu otrzymałem na to dowody…”, to Pana słowa sprzed 15 lat. Jak dziś by je Pan zinterpretował?

To są zbyt intymne sprawy, zbyt osobiste, bym je uzewnętrzniał. Nawet na potrzeby naszej sympatycznej rozmowy. Generalnie podtrzymuję to, co powiedziałem przed piętnastoma laty.

Dla wielu ludzi na świecie piłkarze są idolami. Wielokrotnie na boiskach w zabawie przyjmowałem nazwisko Keegan bądź Boniek, bo każdy z chłopaków miał swojego bohatera. Czy widzi Pan w piłkarzach XXI wieku zbliżone, podobne czy inne wartości do tych, które towarzyszyły Panu i Pańskim kolegom?

Myślę, że niewiele się zmieniło w tej materii. Każda epoka ma swego idola oraz swoje wymagania. Dla mnie idolem był Włodek Lubański – fantastyczny napastnik Górnika Zabrze w latach 60. i 70. Oglądałem jego wyczyny najpierw na ekranie biało-czarnego telewizora, podglądałem na treningach, oglądałem go jako widz na trybunach, by wreszcie zagrać z nim w jednej jedenastce. Czegóż więcej mogłem wymagać od Opatrzności? Dziś jest podobnie, choć kiedyś, przed 50 laty, Włodek nie bombardował mnie z okładek kolorowych pism, nie występował w efektownych reklamach. Musiał wystarczyć przekaz telewizyjny (radiowy) czy w porównaniu z dzisiejszymi czasy – siermiężnie wyglądające gazety. Obecnie bohaterowie współczesnej piłki atakują dosłownie zewsząd! Czy to lepiej, czy gorzej? Mogę stwierdzić melancholijnie: takie mamy czasy… Jednak, tak jak kiedyś, to umiejętności na boisku weryfikują naszego bohatera. Wspaniały Lubański, dziś wspaniały Lewandowski. Jutro jeszcze ktoś inny. Jak długo będziemy się fascynować futbolem, tak długo będą przybywać nowi bohaterowie.

PZPN w październiku 2010 roku otworzył nową drogę komunikacji środowiska piłkarskiego ze społecznością kibiców, czyli program „Łączy nas piłka”. Egzemplifikacją tego jest portal internetowy. Zapewne w wirtualnym świecie łatwiej jest nawiązać kontakt niż w rzeczywistości stadionowej. Jak przyciągnąć na stadiony całe rodziny?

Cieszę się, że coraz częściej zauważa się nasz portal „Łączy nas piłka”. Robią go młodzi fantastyczni ludzie, pełni pasji i miłości do piłki. Ten portal jest dla wszystkich – od trenera z licencją UEFA po kibica z szalikiem ukochanego klubu. Chcemy, by na naszych stadionach panowała dobra atmosfera, by wszyscy się dobrze bawili. Mamy piękne, nowoczesne stadiony, drużyna narodowa spełnia nasze ambicje i marzenia (spodziewam się, że wkrótce dołączą też kluby w europejskich pucharach). Liczymy coraz mocniej na państwo, które powinno dbać o bezpieczeństwo na stadionach. Zresztą… Generalnie na meczach piłkarskich jest u nas bezpiecznie. Rodzina może spokojnie pójść na piłkarskie spotkanie, bo nic tam jej nie grozi. Dwie godziny fanatycznych emocji na wygodnym stadionie to najlepszy rodzinny relaks. Oczywiście oprócz czynnego uprawiania sportu, do czego zachęcam.

W kontekście zbliżającego się Euro 2016 warto sobie przypomnieć, że Parlament Europejski i Rada Unii Europejskiej ustanowiła rok 2004 „Europejskim Rokiem Edukacji poprzez Sport”. Pretekstem były Igrzyska Olimpijskie. Czy dziś nie warto głębiej pomyśleć o tych wartościach w kontekście Igrzysk w Rio, a dla Europejczyków przede wszystkim w kontekście piłkarskiego Euro?

Edukacja przez sport? Piękne hasło. Nic tak dobrze nas nie rozwija zdrowotnie jak uprawianie sportu. Sport rozwija charakter, pomaga walczyć ze słabościami fizycznymi, mentalnymi. Uprawiając sport, szybciej dojrzewamy, łatwiej nam o nawiązanie przyjaźni, sympatii.

Jedna z definicji fair play, którą można znaleźć w literaturze, jest zastanawiająca. Otóż mówi ona o tym, że zasada fair play to sposób myślenia. Czy jesteśmy świadomi, jak ważne jest to w wychowaniu, kiedy życie boiskowe przeplata się z tym pozaboiskowym?

Jak już wspominałem, piłka, czy też ogólnie sport, doskonale kształtuje, powiedziałbym: „rzeźbi” charakter człowieka. Ktoś, kto jest dzielny, waleczny, ambitny na boisku, najczęściej taki jest w życiu. Oczywiście poza boiskiem nie ma żółtych kartek, ale dobry sportowiec łatwiej zniesie życiowe ciosy czy niepowodzenia. Bo wie, że zawsze można wygrać, choć najtrudniej jest pokonać samego siebie, swoją słabość. Sport uczy też pokory. Nie zawsze są sukcesy, pieniądze, dlatego tak jak na boisku czy raczej szosie rajdowej, trzeba uważać na zakrętach.

Euro 2016 to czas wielkiego święta dla kibiców – jak przełożyć to na rzeczywistość?

Wielkie święto, wielkie oczekiwania, marzenia… Odliczanie dni do pierwszego meczu Polaków, szukanie szans na nabycie biletów, dyskusje o składzie. Życie sobie biegnie, pewne rzeczy czynimy automatycznie, czekając na „godzinę 0”. A potem te 90 fantastycznych minut… My, Europa, świat wstrzymują oddech, bo gramy w finałach! Jakby to nie zabrzmiało: wszystkie inne sprawy schodzą na plan dalszy. Dla mnie święto to oczekiwanie w radosnym, ale i skupionym nastroju.

Euro 2012 w Polsce pokazało, że wszelkie niesnaski można odłożyć na bok, tak jak podczas trwania Igrzysk Olimpijskich. Polska jako organizator i polscy kibice udowodnili Europie, że stereotypy, przez które patrzymy na dany kraj, nie zawsze są prawdziwe. Gdyby Pan miał decydować o losach i przyszłości futbolu, co chciałby Pan zmienić, naprawić, zrobić?

Piłka da sobie radę, my, ludzie piłki, też sobie poradzimy. Nie możemy zapominać o niebezpieczeństwach, które nam grożą, a więc nadmiernej komercjalizacji futbolu, roli wszechwładnych agentów czy menedżerów piłkarzy. Zastanawia coraz potężniejsza różnica pomiędzy krezusami futbolu a tymi maluczkimi. Wielkie organizacje piłkarskie, jak UEFA czy FIFA, powinny na nowo odnaleźć w sobie służebną rolę wobec ludzi piłki, a nie stawać się wielkimi agencjami marketingowymi. Kiedy zaczyna się mecz, liczy się jednak tylko ten cudowny stres, jakiego nigdzie indziej poza futbolem nie znajdę i nie chcę już szukać!